Europa - kierowcy kupują coraz mniej diesli

Coraz więcej miast zastanawia się nad zakazem wjazdu samochodów z silnikami wysokoprężnymi do centrum, a producenci coraz częściej przebąkują o zakończeniu produkcji silników diesla. Na reakcję klientów nie trzeba było długo czekać.

Silnik 3.0 TDI Audi

Klienci w Europie już od jakiegoś czasu zauważyli, że zakup samochodu z nowoczesnym silnikiem diesla pod maską nie jest już tak bardzo opłacalny. Zaawansowane jednostki są coraz bardziej awaryjne, a do tego szalę goryczy przelała afera „dieselgate” z Volkswagenem w roli głównej.

REKLAMA

Konsekwencją tego wydarzenia jest wprowadzenie restrykcji dla samochodów z silnikami wysokoprężnymi. Kilka dużych miast na całym świecie zamierza wprowadzić zakazy. Temat pojawił się nawet w dużych niemieckich ośrodkach związanych z motoryzacją, takich jak Stuttgart czy Monachium. Do 2025 roku obostrzenia pojawią się także w Paryżu, Madrycie i Atenach. Można się spodziewać, że w następnych latach za ciosem pójdą włodarze kolejnych miast.

Jest to jeden z powodów, dlaczego sprzedaż nowych samochodów z silnikami diesla cały czas maleje. Najlepszym przykładem jest rynek niemiecki, gdzie udział takich wersji stanowił zawsze większość. Jednak w marcu tego roku sprzedaż spadła do rekordowo niskich 40 procent. To spory spadek w porównaniu z 45,8 proc. z roku ubiegłego oraz 48,1 proc. z 2012 roku. Sytuacja w Europie nie różni się zbyt wiele. Sprzedaż aut z silnikami wysokoprężnymi spadła z 50 do 46 proc.

Większość klientów nie zamierza ryzykować, że za kilka lat nie będą w stanie wjechać swoimi samochodami do centrów miast. W najbliższym czasie możemy się spodziewać znacznego spadku cen takich pojazdów na rynku wtórnym. Szczególnie będzie to dotyczyć marek premium, gdzie większość pojazdów ma takie silniki pod maską.

REKLAMA