[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Ferrari Purosangue na bazie modelu Roma

Ferrari Purosangue to długo zapowiadany, pierwszy SUV włoskiej marki. Co o nim wiemy na ponad rok przed premierą?

Ferrari Purosangue - rendering Ferrari Purosangue - projekt modelu, źródło: facebook.com/LACOCarDesign

O tym, że Ferrari w końcu się złamało i dołączy do wielkiej rodziny producentów SUV-ów wiemy już od dość dawna. Znamy nawet nazwę nowego modelu. Będzie to Ferrari Purosangue. Co więcej, nie będzie ono SUV-em. Ferrari każe ten model nazywać... FUV-em, od Ferrari Utility Vehicle.

Premiera nowego FUV-a jest spodziewana w roku 2021. Mamy więc ponad rok, a może raczej nawet niecałe dwa lata oczekiwania, które to uprzyjemnimy sobie publikacją kolejnych przecieków i przypuszczeń, wybierając te bardziej pewne.

Ferrari Purosangue – konstrukcja i napęd

A pewnym źródłem informacji z pewnością jest wysoko postawiony przedstawiciel Ferrari, jego CTO (Chief Technology Officer) Michael Lieters, który wypowiedział się dla magazyny Auto Express. Od niego wiemy na przykład, że Ferrari Purosangue ma skorzystać ze zmodyfikowanej płyty podłogowej pokazanego niedawno Ferrari Roma.

Ferrari docelowo chce mieć dwie bazowe platformy modułowe, przeznaczone dla modeli z silnikiem z przodu oraz dla tych z silnikiem z tyłu. Szczególnie dużą wagę Ferrari przywiązuje do przyszłości gamy modelowej z jednostką napędową umieszczoną z przodu i tu powstać ma całkiem sporo modeli, w tym Purosangue.

Zobacz także: SsangYong Korando - przełomowy SUV

Nowa platforma jest opracowana z myślą o napędzaniu aut silnikami V6, V8 oraz oczywiście V12, ale także jednostkami zelektryfikowanymi. Co do Purosangue, niestety według wszelkich znaków na niebie i ziemi nie zobaczymy w nim silnika V12, choć w obliczu planów Aston Martina związanych z montowaniem V12 w modelu DBX, Ferrari może zrobić nam miłą niespodziankę.

Natomiast prawdopodobne jest użycie napędu hybrydowego plug-in, zapewne w połączeniu z motorem V6, a także użycie jednostki V8.

Jak wiemy, V-dwunastka, co do przyszłości której Ferrari nie ma obecnie wątpliwości, że ta jest wciąż świetlana, trafić ma do opracowywanego właśnie hipersamochodu. Powinniśmy go zobaczyć nie wcześniej, niż w roku 2023.

Bliskie pokrewieństwo z Ferrari Romą może skutkować także użyciem jego napędu. Mowa o znanej z modelu Portofino konstrukcji w postaci turbodoładowanej jednostki V8 o pojemności 3,9 litra.

Maszyneria ta generuje moc 620 KM i 720 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Mistrzowskie dopracowanie układu napędowego, wykorzystującego najnowszą odsłonę systemy Side Slip Control, pozwala ważącemu zaledwie 1472 kilogramy Ferrari Roma przyspieszyć od 0 do 100 km/h w 3,4 sekundy, a od 0 do 200 km/h w 9,3 sekundy. Rozpędzanie kończy się dopiero przy licznikowych 320 km/h.

Zobacz także: Volvo XC90 T8 Twin Engine - SUV o wielu twarzach

Ferrari Purosangue – stylistyka

Ferrari Purosangue ma być stylistycznie spokrewnione z pokazanym niedawno modelem Ferrari Roma. Po tej oficjalnej zapowiedzi producenta graficy wzięli się do pracy i powstało sporo renderingów pokazujących artystyczną wizję nowego SUV-a. A raczej FUV-a.

Całkiem udany i prawdopodobny projekt wyszedł z komputera studia LACO Design. Przeniesiono tu płynące linie i elegancką sylwetkę Ferrari Romy, z długą maską i nisko opadającą linią dachu. Zachowany został wygląd przodu i charakterystycznych świateł, a także sylwetka, choć na potrzeby FUV-a nadwozie zyskało drugą parę drzwi.

Zmiana ta nie zaburzyła wcale sylwetki, która wciąż jest sportowo-elegancka. Ciekawą interpretacją jest tył, a dokładnie światła. O ile w przypadku Romy mamy tam nowoczesne wcielenie podwójnych lamp stosowanych w klasycznych modelach Ferrari, tak w Purosangue grafik proponuje listwę świetlną.

Jest raczej mało prawdopodobne, że taka listwa znajdzie się w modelu produkcyjnym, zwłaszcza że zbyt mocno całość przypomina rozwiązanie stosowane przez Porsche, a styliści Ferrari preferują odwołania do swojej historii, ale to oczywiście póki co pisanie palcem na wodzie.

Zobacz także: znajdź wymarzony samochód w najlepszej cenie!

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij