REKLAMA

Huawei pokazał samochód – oto Seres SF5

Na salonie samochodowym w Szanghaju prezentację miał Seres SF5. Ten egzotycznie nazwany SUV przykuł naszą uwagę faktem, że zaprezentowała go marka Huawei, producent smartfonów.

Seres SF5 od Huawei fot. materiały prasowe
Seres SF5 od Huawei

W tym miejscu powiecie pewnie – a co w tym dziwnego, że producent elektroniki zabrał się za samochody. Przecież Samsung robi to od dawna. Tak, tyle że koreański producent współpracuje w tej kwestii z Renault i oferuje właściwie francuskie auta ze swoim logo. Tymczasem Huawei miał spory udział w opracowaniu nie tylko elektroniki, multimediów czy systemu audio, ale także napędu. A ten jest całkiem interesującą konstrukcją. Ale po kolei.

REKLAMA

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Seres SF5, bo tak nazywa się ten SUV, sam w sobie nowością nie jest – pokazano go w Szanghaju dwa lata temu. Teraz jednak samochód zyskał nowe życie, właśnie za sprawą Huaweia. Jest to model o napędzie spalinowo-elektrycznym, z zasięgiem przekraczającym 1000 km. Właściwie jest to hybryda plug-in, ale nietypowa, bo napędzana wyłącznie silnikiem elektrycznym. Obecny na pokładzie silnik spalinowy pracuje bowiem jako generator prądu, gdy tego zabraknie w akumulatorze, gromadzącym 33 kWh energii. Ciekawe jest jeszcze to, że Seres SF5 może pełnić funkcję powerbanku dla… innych aut elektrycznych lub oczywiście do zasilania zewnętrznych odbiorników prądu – na przykład elektrycznej kuchenki na pikniku.

Seres SF5 od Huaweifot. materiały prasowe
Seres SF5 od Huawei

Huawei nazywa ten rodzaj napędu „Huawei DriveONE Three-in-One Electric Drive”. Ma on zapewnić duży zasięg przy sportowych osiągach. Generatorem prądu jest 1,5-litrowy, czterocylindrowy silnik, zaś napęd pochodzi od dwóch motorów elektrycznych, oferujących łącznie aż 551 KM mocy i 820 Nm momentu obrotowego. To wartości na poziomie iście sportowego wozu, a nie rodzinnego SUV-a. Dodajmy, że na sprint do „setki” Seres SF5 potrzebuje zaledwie 4,7 sekundy.

Producent podaje, że zasięg w trybie bezemisyjnym to około 180 km. Nieźle, jak na hybrydę plug-in. Ale to nie koniec, bo Huawei rozwiązał problem stresu związanego z zasięgiem (tzw. range anxiety), montując wspomniany silnik benzynowy. Ten, produkując energię dla akumulatora, może na pełnym baku zwiększyć całkowity zasięg samochodu do przeszło 1000 km (w cyklu NEDC). To sporo, owszem, ale swoją drogą, podobne zasięgi w trasie uzyskać można w nowoczesnym dieslu, nieprawdaż? Bez tej całej elektroniki, ciężkich „baterii” i dodatkowych elektrycznych silników. No ale diesle są teraz złe i trują...

Seres SF5 od Huaweifot. materiały prasowe
Seres SF5 od Huawei

Zajrzyjmy jeszcze do kabiny Seresa SF5, gdzie łatwo zauważyć, że za projektem stoi producent tabletów. Pozbawiona śladów jakichkolwiek fizycznych przycisków deska rozdzielcza wyposażona jest w jeden, duży, pionowo ustawiony ekran, wyglądający jak przerośnięty smartfon. Kilka guzików znalazło się jedynie na kierownicy, nie mówiąc oczywiście o przyciskach do otwierania okien, umieszczonych na drzwiach. Huawei chwali się jeszcze jednym. Systemem audio, który dzięki 11 głośnikom ma zapewnić doznania akustyczne na poziomie sali operowej.

Ile kosztuje ten SUV? Dodajmy, że wymiarami plasuje się gdzieś w okolicach Audi Q5, mając 4,7 metra długości i 2,875 m rozstawu osi. Na rynku chińskim, gdzie będzie oferowany, wyceniono go na okolice 144 tys. złotych w wersji 4WD lub skromne 126 tys. złotych za model z napędem na jedną oś. To kwoty szokująco niskie, jak na poziom cen europejskich. Ale rynek rynkowi nierówny. U nas tak wyposażone i tej wielkości auto kosztowałoby pewnie bliżej poziomu 300 tys. złotych, albo więcej.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA