[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Hulaj dusza, prawa nie ma - zdaniem Obrockiego

Hulajnogi kupuje się w sklepach z zabawkami. Ale kłopotów z nimi ostatnio więcej, niż z samochodami. Teraz dochodzą prezenty komunijne. Hulajnoga mała, a problem duży. I całkiem poważny.

elektryczna hulajnoga Elektryczna hulajnoga

Od paru dni pół Polski dyskutuje o poważnym, chociaż nie całkiem drogowym wypadku komunikacyjnym. Doszło do poważnego zderzenia pani pieszej z hulajnogą. Na chodniku. Obrażenia, szpital. Ogólnokrajowa dyskusja, kto był winien. Po długich i ciężkich namysłach policja wlepiła mandat krzywo idącej po chodniku pani pieszej, a nie prosto jadącej hulajnodze. Trudno znaleźć paragraf, na ile prosto należy chodzić po chodniku. Jeszcze trudniej znaleźć paragraf czy hulajnoga może w ogóle jechać po chodniku. Takie dziurawe mamy przepisy. I taki mamy klimat prawny. Zostawmy przemielony już w mediach temat, kto w tym zderzeniu miał rację. Ja nie mam prawa wyrokować. Spójrzmy na sprawę szerzej.

Wypadków z różnymi hulajnogami, deskorolkami, wrotkami, rolkami czy segwayami jest coraz więcej. Sprawa odpowiedniej nowelizacji kodeksu drogowego zaczęła się wiele lat temu. To kilkanaście zdań z opisem pojazdów i zasadami pierwszeństwa. Sprawę rozpoczęła niewłaściwa koalicja, więc z powodów prestiżowych, ambicjonalnych i politycznych nie może być kontynuowana. Trafiła do zamrażalnika.

REKLAMA

A wypadków przybywa. Co chwilę pojawiają się też nowe niesklasyfikowane pojazdy. Pojawia się też problem odpowiedzialności prawnej za takie coś. Bo nasze prawo nawet nie wie, czy to pojazd. Nie wiadomo, czy hulajnogista to pieszy, czy kierujący. Jak pieszy to czy musi być trzeźwy. Jak kierujący, to co z rejestracją takiego pojazdu, z ubezpieczeniami? Pomijając normalne samochody i motocykle, nasz kodeks drogowy dokładnie opisuje jedynie przepędzanie drogą świń i krów. To wielki dar jasnowidzenia autorów starego kodeksu, bo przedwyborczy program krowa plus i świnia plus na pewno zwiększy obecność bydła i świń na drogach i wiecach partyjnych.

Nie ma aktualnych badań, oczywiście fokusowych, który elektorat woli świnie i bydło, a który hulajnogi. Chcąc pomóc, różne telewizje zapraszają różnych policjantów, ale nie mając odpowiednich wytycznych i aktualnego przekazu dnia opowiadają rzeczy zupełnie sprzeczne. Część wielogwiazdkowych oficerów skłania się (a co mają robić, jak nie ma prawa tylko luki w prawie), że hulajnoga to pojazd. Być może wrotki też. Ale wtedy nastolatek z taką zabawką musiałby mieć młodzieżowe prawo jazdy typu AM. Które jako pełnoletni będzie mógł podrzeć, bo dorosły nie musi już mieć żadnych uprawnień jadąc czymś takim. Bo taki mamy klimat prawny.

Inni autorzy z zupełnie niespójnych przepisów kodeksu są w stanie ulepić kilkanaście interpretacji zdarzeń i zderzeń z takimi pojazdami. Szykowane kiedyś przepisy o tzw. UTO (urządzenia transportu osobistego) nie znając preferencji elektoratów w roku wyborczym zniknęły jak UFO. Na razie wszystko wskazuje na to, że człowiek z krową to kierujący (to miłe dla ludzi, których nie stać na samochód), a pędzący z dużą szybkością szaleniec na hulajnodze to pieszy. Więc osobny temat, kto powinien korzystać z drogi, kto z chodnika, a kto ze ścieżki rowerowej.

Wiele krajów zaczęło zwracać się o jednolite prawo do Parlamentu Europejskiego, ale kadencja się kończy i nikt nie ma głowy do hulajnogi. Całkiem osobny problem czy te hulajnogi, wrotki, deskorolki i segwaye traktować razem, czy tak jak rowerzystów i posiadaczy krów - osobno. Rower np. jest wyodrębniony i musi posiadać dzwonek (krowa i świnia nie), a i to jest lipa (taki mamy klimat prawny), bo od razu w sklepie, nawet jak przed nim stoi radiowóz, żadnego dzwonka rower najczęściej nie ma. Na przepisy (jakiekolwiek) chyba raczej poczekamy. Chociaż rząd podobno ma w jakiejś teczce jakiś projekt ustawy.

Nie zamierza czekać wiosna - za oknem coraz cieplej, więc tysiące różnych wynalazków, które mają kółka już wyległy na drogi, ścieżki i chodniki. Komunia zwiększy ich ilość. Nie ma przepisów, więc jeżdżą po uważaniu nie wiedząc czy łamią prawo. Policja też nie wie, więc wkłada dużo wysiłku, by nie wchodzić im w drogę. Taki mamy klimat prawny.

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij