Kiedy auta elektryczne będą tańsze od spalinowych?

Samochody z napędem elektrycznym są drogie. Z drugiej strony auta na benzynę też nie tanieją. Czy i kiedy nadejdzie moment, w którym taniej będzie kupić „elektryka”?

samochody elektryczne Shutterstock
samochody elektryczne

Na to pytanie odpowiada w swoim raporcie firma doradcza Bloomberg New Energy Finance, w skrócie BNEF. Według ekspertów nie będziemy musieli wcale długo czekać na chwilę, kiedy samochody z napędem elektrycznym – czy to osobowe, czy dostawcze – staną się tańsze od swoich odpowiedników napędzanych silnikami spalinowymi. Ma się to stać nie dalej niż okolicach 2027 roku.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Nasuwa się w tym miejscu istotne pytanie – czy nie chodzi po prostu o to, że w pewnym momencie samochody spalinowe, które w ostatnim czasie mocno drożeją, staną się po prostu droższe od elektrycznych? Niestety w dużej mierze chodzi także o to. Ale w raporcie eksperci wskazują, że efekt skali i rozwój nowych technologii przyczyni się do obniżenia kosztów produkcji akumulatorów, które są najdroższym elementem samochodu elektrycznego.

Zatem z jednej strony samochody elektryczne będą tanieć, co zresztą miało już miejsce w ostatnich latach, ale nie spodziewajmy się, że będą to wielkie obniżki. Z drugiej, stale zaostrzane normy emisji spalin spowodują dalsze podnoszenie cen samochodów z napędem tradycyjnym – i to także ma już miejsce.

Wygląda więc na to, że zamiast mówić o tym, że samochody elektryczne będą tańsze od spalinowych, rozsądniej byłoby napisać, że już za kilka lat samochody spalinowe będą droższe od elektrycznych. Niby chodzi o to samo, ale w tym ujęciu nie brzmi to tak optymistycznie, jak w tezie raportu BNEF.

Na koniec dodajmy, że prognozowany wzrost popularności pojazdów elektrycznych ma być największy po 2030 roku, kiedy to udział sprzedaży aut z napędem elektrycznym wzrośnie do 75 proc. dla całej Unii. Dodatkowo ciekawostką jest, że w krajach skandynawskich do 2035 roku udział sprzedaży aut elektrycznych wyniesie nawet 95 proc. Wpisuje się to w plany niektórych producentów, którzy – jak choćby Volvo – już teraz zapowiadają odejście w najbliższych latach od oferowania napędów wykorzystujących silniki o spalaniu wewnętrznym, pozostawiając w gamie wyłącznie „elektryki”.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA