[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.3

Kierowca Renault Kangoo przesadził. To cud, że w nikogo nie wjechał

Ryzykowne wyprzedzanie, potem gwałtowny manewr zakończony poślizgiem i, w najlepszym razie, wizytą w rowie. Tym razem kierowca Renault Kangoo uszkodził tylko jeden samochód - własny.

wypadek

Na filmie widać samochody jadących z niewielką prędkością. Klasyczna sytuacja z polskich dróg - w kolumnie widać samochód ciężarowy oraz kilka osobówek. Nagle zza "pleców" samochodu wyposażonego w wideorejestrator "wypada" z pełną prędkością Renault Kangoo I generacji. Kierowca wyprzedza na linii ciągłej, zjeżdża na swój pas, żeby nie zderzyć się z nadjeżdżającym z przeciwka Peugeotem 406, a potem gwałtownie odbija, by nie staranować VW Polo. To za dużo jak na możliwości na oko 20-letniego modelu. Jakimś cudem Kangoo omija jednak dwa samochody i kiedy wydaje się, że sytuacja jest już opanowana wpada w kolejny poślizg (prawdopodobnie spowodowany hamowaniem w zakręcie i nawianym na drogę piaskiem) i... ląduje w rowie. To cud, że jedynym, pokiereszowanym autem w tym zdarzeniu było Renault Kangoo. Szczególnie, że niebezpiecznie blisko całej sytuacji był nieświadomy zagrożenia rowerzysta. Zobaczcie filmik:

REKLAMA

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij