REKLAMA

Komisja Europejska mocno zaostrzy normy emisji spalin

Komisja Europejska planuje wprowadzić jeszcze ostrzejsze normy emisji spalin, niż pierwotnie zakładane 37,5 proc. do 2030 roku. Teraz ma to być aż 50 proc.

Spaliny z wydechu Shutterstock
Spaliny z wydechu, fot. Shutterstock

Nie trzeba przy tym chyba dodawać, że obecny poziom 95 gramów dwutlenku węgla na każdy kilometr, powyżej których producenci będą płacić słone kary już od 2021 roku, jest nie do osiągnięcia przez bodaj większość producentów. Tymczasem w planie jest mocniejsze dokręcenie śruby, niż pierwotnie zapowiadano.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Póki co od 2021 roku średnia emisja dwutlenku węgla nie może w przypadku samochodów osobowych przekroczyć 95 g/km. Każdy gram dwutlenku węgla powyżej tego limitu obarczony będzie karą aż 95 euro, a dodatkowo tę kwotę trzeba będzie pomnożyć przez liczbę sprzedanych samochodów.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Już samo to oznacza, że większość producentów płacić będzie surowe kary, a tak naprawdę zapłacą je w dużej mierze klienci, na których przeniesiona zostanie siłą rzeczy kwota w postaci wyższych cen samochodów. Nawet Toyota, której oferta stoi hybrydami, prawdopodobnie zmieści się w limicie „na styk”.

REKLAMA

REKLAMA

Nowe limity CO2 od 2030 roku

Teraz świat obiegła informacja, że plan, który do tej pory zakładał obniżenie emisji dwutlenku węgla do 2030 roku o 37,5 proc. jest nieaktualny, bowiem Komisja Europejska proponuje teraz aż 50 proc. redukcję w tym samym czasie. Na razie są to plany, ale mają zostać już w najbliższych dniach ogłoszone.

Komisja tłumaczy to koniecznością zadbania o przyszłe pokolenia i szybszą redukcją emisji gazów cieplarnianych, przyczyniających się do zmian klimatu, już teraz. Wejście w życie nowych limitów oznacza, że w porównaniu do sytuacji z 1990 roku emisja dwutlenku węgla zostanie zredukowana o 55 proc., podczas gdy według wcześniejszych założeń miało to być 40 proc.

Czy tak wyśrubowane cele da się osiągnąć? Zapewne technologicznie tak, ale to oznacza znów ogromne nakłady i kolejne systemy oczyszczające spaliny, a także przyspieszenie rozwoju ogólnie pojętej elektromobilności i wyeliminowanie napędów wykorzystujących silniki spalinowe. Koniec końców, za wszystko zapłaci klient, a nawet szerzej – my wszyscy. W imię ekologii, oczywiście.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA