REKLAMA

Koronawirus paraliżuje branżę samochodową

Czy koronawirus spowoduje ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, jeszcze nie wiadomo. Pewne jest, że mocno wpływa na branżę samochodową – wiele firm liczy się ze spadkiem produkcji sięgającym dziesiątek tysięcy aut w pierwszym kwartale roku.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 114 000 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Włochy stały się praktycznie strefą zamkniętą,
a Fiat/Chrysler rozważa przejściowe wstrzymanie produkcji w swoich fabrykach w tym kraju. Wcześniej i tak została ona ograniczona z powodu reorganizacji pracy przy taśmach w taki sposób, by poszczególne stanowiska znajdowały się w większej odległości od siebie.

Zamknięte fabryki w Chinach

Główną przyczyną spadków produkcji i sprzedaży w przemyśle samochodowym są jednak Chiny – dla wielu producentów najważniejszy rynek zbytu nowych aut. Chodzi jednak nie tylko o sprzedaż, lecz również o produkcję – w samej prowincji Hubei, od której zaczęła się epidemia, każdego roku z fabrycznych taśm zjeżdżają dwa miliony samochodów. W mieście Wuhan i okolicy swoje fabryki mają nie tylko chińscy potentaci jak Dongfeng, Great Wall czy specjalizujący się w autach elektrycznych start-up Nio, lecz także europejskie firmy Renault, Volkswagen, Daimler czy dostawca komponentów ZF.
Eksperci rynku liczą się nawet z 10-procentowym spadkiem sprzedaży aut w Chinach w 2020 roku. To dlatego, że także w wielu innych miastach i prowincjach Chin zarządzono kwarantannę, więc fabryki na pewien czas wstrzymały produkcję.

Eksperci z Berylls Strategy Advisors wyliczyli o ile zmniejszy się produkcja poszczególnych marek w Chinach w pierwszym kwartale bieżącego roku. Największy spadek odnotuje Volkswagen
– prawie 135 000 egzemplarzy. Także GM znacznie zmniejszy liczbę wyprodukowanych samochodów – o około 74 000 egzemplarzy, duże spadki staną się udziałem Toyoty, Hondy czy chińskiego Geely. 

Spadek produkcji w chińskich fabrykach w I kwartale 2020 roku.

Powodem zmniejszenia produkcji są też kłopoty z dostawami podzespołów. Nissan i Honda musiały mocno ograniczyć produkcję w swoich fabrykach w Japonii z powodu przerw w dostawach komponentów z Chin, wykorzystywanych w wielu różnych modelach. Z kolei do koreańskich zakładów Hyundaia i Kii nie dotarły np. elementy instalacji elektrycznej; Hyundai miał nawet zainwestować 850 milionów dolarów w koreańskie firmy produkujące części, żeby uzupełnić braki. Także Mazda rozgląda się za nowymi dostawcami spoza Chin.

Z danych Berylls Strategy Advisors wynika, że szczególnie duże kłopoty występują tam, gdzie komponenty są dostarczane w systemie just-in-time, czyli bezpośrednio na taśmę montażową
– np. fotele, elementy tablicy rozdzielczej czy reflektory. Transport podzespołów między chińskimi prowincjami utrudniają różnice przepisów, często wymagane są specjalne zezwolenia na wwóz
lub wywóz towarów. Komplikują one również transport poza granice Chin. I tak np. Jaguar musiał ograniczyć produkcję modelu i-Pace, bo do fabryki w Grazu w Austrii nie dotarły akumulatory.

REKLAMA

REKLAMA

Spadek sprzedaży

Problemem, i to także dla europejskich marek, jest nie tylko spadek produkcji, lecz także sprzedaży samochodów w Chinach. To dlatego, że dla wielu z nich jest to największy rynek zbytu. W zeszłym roku Volkswagen 38,6% wszystkich swoich samochodów sprzedał właśnie w tym kraju, Audi 37,4%, BMW 29,6%. To samo dotyczy Hondy i Nissana – po około 30%. Spodziewane zmniejszenie sprzedaży nawet o 10% w całym 2020 roku będzie więc dla nich wielką stratą.

Taki procent produkowanych aut firmy sprzedają w Chinach

Jedynie jako ciekawostkę można potraktować informację rzecznika chińskiego Geely. Stwierdził on, że internetowe zamówienia na samochody tego koncernu wzrosły w ostatnim czasie o 200 procent – chińscy klienci wykorzystują po prostu czas przymusowej kwarantanny na skonfigurowanie swoich samochodów i złożenie zamówienia.
Nie zatrzyma to jednak ogólnego spadku sprzedaży. Wirus już dawno grasuje nie tylko w Chinach, o czym w Europie przekonujemy się każdego dnia. Przedstawiciele firm ZF, Hyundai, Daimler, Audi czy VW potwierdzają, że wszelkie służbowe podróże do krajów i regionów objętych epidemią, jak Włochy, Korea czy Japonia podlegają ostrym ograniczeniom albo w ogóle zostały wstrzymane. Coraz częściej słyszy się o kwarantannie dla tych, którzy takie regiony odwiedzili. Niepewność, co będzie dalej nie maleje. 

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA