Lamborghini Huracan Evo na lotnisku

Lotnisko w Bolonii już po raz siódmy postanowiło wykorzystać w roli pojazdu „follow-me” rasowy model Lamborghini. Trudno o lepszą promocję kraju i regionu, prawda?

Lamborghini Huracan Evo na lotnisku w Bolonii fot. materiały prasowe
Lamborghini Huracan Evo na lotnisku w Bolonii

Lotniska na całym świecie korzystają z samochodów „follow-me”, których zadaniem jest doprowadzenie lądującego samolotu do właściwego miejsca na płycie postojowej lub też wyprowadzenie maszyny z takiego stanowiska prosto na pas startowy. W tym temacie od wielu już lat prym wiedzie lotnisko w Bolonii, które do tego celu używa nie byle jakich samochodów.

REKLAMA

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Z reguły pojazdy „follow-me” są najzwyklejszymi autami, przeważnie w kolorze białym. W Bolonii jest jednak inaczej. Obecnie funkcję samochodu specjalnego pełni bowiem Lamborghini Huracan Evo, a wcześniej użytkowano tam m.in. Lamborghini Huracana RWD, Aventadora LP700-4 czy Huracana LP580-2.

Lamborghini Huracan Evo na lotnisku w Boloniifot. materiały prasowe
Lamborghini Huracan Evo na lotnisku w Bolonii

Oczywiście zapytać można – po co? W jakim celu więzić tak szybkie i efektowne samochody w miejscu, w którym nie mogą rozwinąć skrzydeł i choćby w minimalnym stopniu skorzystać ze swoich ogromnych możliwości? Oczywiście chodzi o efekt marketingowy. Bo gdyby nie to, my też nie pisalibyśmy o tej ciekawostce. A tak, lotnisko w Bolonii zyskuje należny rozgłos. Dodajmy, że ten egzemplarz jeździć będzie po płycie lotniska przez najbliższe pół roku, do 7 stycznia 2022 roku. Później zapewne zyska nowe życie, a zastąpi go kolejne Lambo.

Dajcie znać w komentarzach, czy widzieliście na własne oczy któreś z poprzednich lotniskowych Lamborghini na lotnisku w Bolonii. A może macie zdjęcie i chcecie się nim podzielić na naszym facebookowym profilu?

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA