REKLAMA

Le Mansory – kolejny egzemplarz Forda GT po tuningu

Mansory po raz kolejny udowadnia, że nie ma szacunku do świętości i po prostu robi swoje. A mowa o drugim z trzech egzemplarzy Forda GT, nazwanych przez tunera Le Mansory.

Le Mansory - drugi egzemplarz fot. materiały prasowe
Le Mansory - drugi z trzech egzemplarzy
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 58 671 PLN
Dostępne nadwozia: furgon-4
SPRAWDŹ OFERTY

Ferrari ma swoje La Ferrari, a Mansory – Le Mansory. Chodzi o wyjątkową przeróbkę Forda GT, będącego jednym z tych aut, które już w momencie wejścia do produkcji stają się ikonami. Natomiast firmy takie jak Mansory drwią ze statusu legendy, czego dowodem jest prezentowany egzemplarz.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

REKLAMA

Pod nazwą Le Mansory kryje się nie co innego, jak wspomniany Ford GT. Maszyna najpierw długo zapowiadana, a później tak mocno pożądana, że producent zdecydował o podwojeniu serii produkcyjnej z 500 do 1000 egzemplarzy. Nie musimy dodawać, że nawet to nie zaspokoi rynkowych potrzeb, bo zainteresowanie Fordem GT jest tak duże. Tymczasem rocznie producent jest w stanie zmontować tylko – i aż – 250 sztuk. Trzy z nich natomiast powstają w wersjach, która z oryginałem wspólne ma elementy konstrukcyjne, natomiast nadwozie – a nawet silnik – zostały zmodyfikowane przez specjalistów z Mansory.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Le Mansory – drugi z trzech

Pierwszy egzemplarz Le Mansory, o którym pisaliśmy niedawno, ten w niebiesko-czarnym nadwoziu, wciąż nie znalazł nabywcy i czeka na niego w Niemczech, z etykietką mówiącą o cenie – bagatela – 1,8 mln euro. Pewnie w końcu znajdzie się szaleniec gotów wydać krocie, by w kolekcji mieć tak osobliwy wóz. Drugi z trzech Le Mansory jest z kolei czarny, z elementami w kontrastującej czerwieni. W kabinie układ kolorów jest ten sam, tyle że czerwieni jest znacznie więcej. Ale najważniejsza cecha Le Mansory to oczywiście nadwozie, obdarzone bardzo rozbudowanym pakietem stylistycznym.

Patrząc na auto od przodu widzimy zmienione reflektory, wciśnięte w zachodzące mocno do przodu panele karoserii. Dodane zostały poza tym LED-owe światła w zderzaku – też zresztą przeprojektowanym, a na przedniej pokrywie znalazł się panel w kolorze włókna węglowego. Co jeszcze widać w Le Mansory, a czego nie ma Ford GT? Między innymi dachowe wloty powietrza, przechodzące aż na tył samochodu oraz zmienione lusterka boczne. Z tyłu w oczy rzuca się potężne skrzydło spoilera, bardziej rozbudowany i masywny zderzak oraz trzy – a nie dwie jak w oryginale – końcówki wydechu.

Na koniec warto dodać, że Mansory nie poprzestało na tuningu optycznym. Zmiany objęły bowiem serce Forda GT, które zostało dodatkowo podkręcone. Seryjny silnik V6 o pojemności 3,5 litra ma o przeszło 60 KM więcej, generując łącznie 710 KM. Moment obrotowy wzrósł do 840 Nm. Nie mamy niestety informacji o poprawie osiągów, ale wiemy tyle, że Le Mansory „niemal bez wysiłku” dobija do granicy 354 km/h prędkości maksymalnej.

Czekamy zatem na prezentację trzeciego wyjątkowego Forda GT aka Le Mansory i informację o tym, czy znajdą się chętni na tak drogą zabawkę.

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA