[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Legendy Motoryzacji: Lotus Omega

Początek lat 90-tych obfitował w szalone samochody, z Mercedesem 500E i BMW M5 konkurowała wtedy nawet Omega. Nie był to jednak zwykły Opel – to Lotus Omega, dziś już legenda motoryzacji.

Dzisiaj samochody Opla znane są z konserwatywnego charakteru – są ekonomiczne, mają praktyczne wnętrza i komfortowe zawieszenia, co sprawia, że są wybierane przez kierowców, który nie do końca cenią sobie nowoczesność i ekstrawagancję. Nie zawsze jednak tak było. W 1986 roku Opel został kupiony przez amerykański koncern General Motors, który na początku chciał tchnąć w markę nieco sportowego charakteru. W tym celu nie tylko Opel startował w wyścigach samochodów turystycznych, ale również stworzył samochód, który dzisiaj jest legendą. W zasadzie to nie stworzył go sam Opel, bo jest to finalnie dzieło marki Lotus, która w tamtych czasach również należała do koncernu GM. Brytyjscy specjaliści od samochodów wyścigowych zabrali na warsztat Opla Omegę i zamienili go w… Lotusa Omegę!

Był rok 1989, kiedy Opel zabrał się za stworzenie szybkiej wersji swojego sedana, która z powodzeniem miał walczyć o klientów z Mercedesem 500E i BMW M5 generacji e34. Baza była solidna, bo Omega miała napęd na tylne koła i stosowano w niej 3-litrowy, sześciocylindrowy, rzędowy silnik benzynowy. Kiedy jednak auto trafiło do warsztatu Lotusa, okazało się, że aby osiągnąć cel, większość elementów samochodu po prostu trzeba było zamienić na bardziej zaawansowane odpowiedniki. I właśnie takie podejście Lotusa sprawiło, że Omega jest dziś bardzo rozchwytywanym klasykiem.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

REKLAMA

REKLAMA

Lotus Omega – silnik, skrzynia, napęd

Mercedes do swojego sedana wpakował 5-litrowe V8 z roadstera SL500, natomiast BMW w M-Piątce oferowało 3,6-litrowy motor, którego korzenie sięgały supersportowego modelu M1. Wiadomo było więc, że Opel musi otrzymać mocne serce, aby móc konkurować z tak muskularnymi rywalami. Producent uważał, że wystarczy modyfikacja 3-litrowego silnika z „cywilnej” odmiany. W Lotusie mieli inne zdanie.

Rzędowa jednostka Opla okazała się mało podatna na modyfikacje i zbyt słaba, aby wycisnąć z niej moc, pozwalającą utrzeć nosa rywalom. W Lotusie postanowiono zjeść ciastko i mieć ciastko – skorzystano z seryjnego silnika, ale niemal w całości go przeprojektowano. Zmieniono całą konstrukcję silnika, nie tylko wzmacniając jego blok, ale przede wszystkim zwiększając jego pojemność do 3,6 litrów. Przy okazji wymieniono również jego elementy na bardziej wytrzymałe, m.in. zastosowano tłoki firmy Mahle.

Lotus Omega

REKLAMA

Największym wyróżnikiem Lotusa Omegi było jednak doładowanie. Chociaż początkowo eksperymentowano z połączeniem sprężarki mechanicznej i turbosprężarki, ostatecznie zdecydowano się jednak na zastosowanie dwóch mniejszych turbosprężarek Garetta (o ciśnieniu 0,8 bara każda) – pozwoliło to nieco zmniejszyć efekt turbodziury, chociaż nadal moment obrotowy Lotusa pojawia się dość gwałtownie. Dzięki turbodoładowaniu oraz intercoolerowi silnik ten osiągał bardzo wysokie parametry – 377 KM i 568 Nm momentu obrotowego. Do dzisiaj to właśnie Omega pozostaje najmocniejszym Oplem w historii! A od czasu jej debiutu minęło przecież ponad 30 lat! Osiągi? Do 100 km/h Lotus Omega rozpędza się w 5,3 sekundy, co nawet dzisiaj robi wrażenie.

Aby przenieść tak potężne wartości na asfalt potrzebne były dalsze modyfikacje. Dlatego samochód otrzymał nową, znacznie bardziej wytrzymałą mechaniczną skrzynię biegów – pochodziła z Corvette’y ZR1, która miała wtedy porównywalną moc. Kolejną zmianą było zastosowanie mechanizmu różnicowego o ograniczonym poślizgu, który efektywnie wykorzystać potencjał silnika.

Lotus Omega

REKLAMA

REKLAMA

Lotus Omega – układ jezdny i nadwozie

Specjaliści z Lotusa znacząco zmodyfikowali zawieszenie Omegi – wymieniając amortyzatory i sprężyny sprawiono, że prześwit auta został zmniejszony, a zawieszenie usztywnione, dzięki czemu samochód nie przechylał się w zakrętach tak jak standardowy model. Dalsze modyfikacje dotyczyły również układu hamulcowego. W samochodzie zamontowano, na obu osiach, hamulce z tarczami (z przodu) o średnicy 330 mm i z czterotłoczkowymi zaciskami.

Montaż tak dużych hamulców – były większe niż np. w Ferrari 512 TR – wymusił kolejne zmiany. Samochód otrzymał więc większe, 17-calowe obręcze kół, zdolne pomieścić większe tarcze hamulcowe. Miały one wzór dedykowany do Lotusa Omega. Samochód otrzymał też szerokie opony (235 z przodu i 265 z tyłu) Eagle F1, które zostały specjalnie zaprojektowane do tego samochodu (do Opla!) przez Goodyeara.

Zamontowanie większych obręczy oraz szerszych opon wymusiło kolejną modyfikację – poszerzenie nadwozia, aby zmieściły się w nich większe koła. W zakładach Lotusa opracowano więc szersze nadwozie, co wymusiło z kolei zmianę przedniego i tylnego zderzaka oraz zamontowanie nowych, szerszych progów. Brzmi to jak przepis na stworzenie Mercedesa z linii Black Series, a nie modyfikację Opla z lat 90-tych!

Modyfikacji było z resztą więcej. Auto otrzymało całkowicie nowy układ dolotowy oraz wydechowy, na karoserii pojawiły się oznaczenia Lotusa, spojler na pokrywie bagażnika, a także dodatkowe wloty powietrza na masce, ułatwiające odprowadzanie gorącego powietrza z komory silnika.

Lotus Omega

REKLAMA

Lotus Omega – ile kosztuje?

Powstało jedynie 998 egzemplarzy Lotusa Omegi, co sprawia, że jest to bardzo rzadki samochód. Limitowana liczba, nazwa Lotus oraz bardzo wysokie parametry silnika sprawiają, że jest to dziś wyjątkowo rozchwytywany model. Wystarczy wspomnieć, że na stronie mobile.de można w tej chwili znaleźć tylko 3 ofert sprzedaży – dla porównania, do wyboru jest dziś na tej platformie około 50-ciu konkurencyjnych Mercedesów 500E. Najmniej przyjdzie zapłacić za Omegę z 1992 roku z przebiegiem 131 000 km – wyceniono ją na ok. 240 000 zł, w ofercie jest też auto z 1992 roku i z przebiegiem 85 000 km – cena ok. 330 000 zł, a najwięcej zapłaci się za auto w świetnym stanie technicznym i z przebiegiem 95 000 km – ten egzemplarz wyceniono na ok. 350 000 zł.

Na co uważać przy zakupie? Niestety Lotusa Omegi nie oszczędza rdza. Problem ten dotyczy szczególnie nadkoli, ale również okolic bagażnika. Początkowo samochód miał również problemy z elektroniką, więc można wnioskować, że w wybranych używanych egzemplarza takie problemy mogą się pojawić. Największym problemem może okazać się jednak dostępność części. Większość paneli nadwozia, zawieszenie, obręcze kół, układy wydechowy i hamulcowy, silnik i wiele innych elementów jest typowych dla wersji Lotus, a więc elementy z Opla Omegi zwyczajnie się nie nadają. Produkcja części dawno temu się zakończyła, zostaje więc szukanie części na forach i w klubach zrzeszających właścicieli aut lub usługi firm produkujących części na zlecenie. Nie są to jednak tanie rzeczy.

Lotus Omega

Zobacz także:

Co zaskakujące, wszelkie raporty wskazują, że 377-konny Lotus Omega był mniej paliwożerny niż jego rywale w postaci BMW M5 i Mercedesa E500. Ale oczywiście nie będzie to argument za zakupem tego auta, bo dzisiaj każdy przejechany kilometr Lotusem Omegą to stracone pieniądze – większość aut stoi w muzeach i w garażach znanych kolekcjonerów, więc trzeba mieć dużo szczęścia, by zobaczyć Lotusa Omegę na drodze. Nie ma się czemu dziwić, bo to naprawdę wyjątkowy samochód.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA