REKLAMA

Lightyear One - samochód na baterie słoneczne

Lightyear One to samochód, jakiego jeszcze nie było. Ma napęd na cztery koła, atrakcyjny wygląd i jest zasilany... energią słoneczną.

Lightyear One
Lightyear One

No dobrze, tak naprawdę samochodu jeszcze nie ma. Są jeżdżące prototypy, które jednak wyglądają jako kolejne ambitne projekty studentów startujących w wyścigach takich jak Shell Eco-marathon, i tym podobnych.

O co tak w ogóle chodzi? Szefowie holenderskiej marki Lightyear wyjaśniają. W wielkim skrócie mówiąc, jeżdżące obecnie samochody, które do poruszania potrzebują energii ze spalania paliw kopalnych, pokonują łącznie 9 500 000 000 000 kilometrów każdego roku.

REKLAMA

To odległość równa mniej więcej świetlnemu rokowi. Czyli drodze, jaką przemierza światło przez jeden rok. Stąd też nazwa firmy, w tłumaczeniu z angielskiego oznaczająca właśnie rok świetlny.

Jak mówi Lex Hoefsloot, szef firmy Lightyear, celem jest przyspieszenie wdrażania elektrycznych samochodów tak, by do roku 2035 taki sam dystans mógł być pokonywany przez wszystkie obecne wtedy na rynku samochody elektryczne, wyłącznie z użyciem energii elektrycznej i ani kropli paliwa.

Holendrzy idą jednak o krok dalej. Pracują bowiem nad samochodem elektrycznym, który ma być zasilany wyłącznie energią słoneczną tak, by jeździł non stop, bez ładowania z zewnątrz. Ten pojazd nazywa się Lightyear One.

Już teraz marka Lightyear zebrała pięć zamówień na model, który dopiero ma powstać. Napędzany na cztery koła One będzie kosztować około 135 tys. dolarów, co jest obecnie ceną zaporową, zarezerwowaną dla zamożnych ekscentryków. Celem jest rozpoczęcie seryjnej produkcji i zbudowanie 200 egzemplarzy już w przyszłym roku.

Seryjna produkcja samochodu budowanego od podstaw wydaje się mrzonką. Do tego potrzebne są miliardy euro. Tymczasem twórcy firmy chcą ograniczyć koszty do kilku milionów euro, przyciągając inwestorów gotowych wyłożyć spore sumy.

Na koniec poruszony został jeszcze problem pogody w Holandii i niedostatecznej liczby słonecznych dni. Jak mówią twórcy marki, w Holandii jest wystarczająco dużo słońca, by rocznie przejechać solarnym autem 10 tys. kilometrów. Na Hawajach szacowany dystans to już 20 tys. km rocznie.

Bufor, jaki gromadzony jest w bateriach, ma wystarczyć na przejechanie między 400 a 800 km. Po wyczerpaniu prądu i w przypadku braku lub niedostatecznej ilości energii słonecznej, można go będzie po prostu... naładować z zewnętrznego źródła zasilania.

Na razie elektrycznym liderem wydaje się być Tesla, podczas gdy wielu producentów wykłada grube miliony na opracowanie idealnego i niedrogiego pojazdu elektrycznego. Czy Lightyear One ma szansę zaistnieć? Wydaje się, że są one nikłe, ale kto wie... Czas pokaże.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA