Moskwicz powrócił, jest klonem chińskiego auta

Zapowiadany od paru miesięcy powrót rosyjskiej marki Moskwicz nastąpił za sprawą wsparcia ze strony chińskiego kapitału. Nowy Moskwicz będzie klonem chińskiego JAC JS4.

Moskwicz 3 fot. materiały prasowe/KAMAZ
Moskwicz 3

Wskutek rosyjskiej napaści na Ukrainę wiele się zmieniło, także w branży samochodowej. Po tym, jak Renault pozbyło się swoich udziałów w rosyjskim AwtoWaz i Renault Russia, Rosjanie zapowiedzieli przejęcie nowoczesnych fabryk i rozpoczęcie produkcji własnych samochodów, w tym wskrzeszenie marki Moskwicz. Z pomocną dłonią, rzecz jasna czując w tym duże pieniądze, przyszli chińscy inwestorzy, którzy udostępnili nie tyle swoją technologię, co wręcz gotowy model. W ten sposób nowy Moskwicz będzie na początek klonem chińskiego modelu JAC JS4, a nazywać się będzie po prostu Moskwicz 3.

Dawna fabryka Renault, której nowa nazwa brzmi Moskiewska Fabryka Samochodów Moskwicz, ruszyła już z produkcją, na początek w systemie SKD, montując uprzednio rozmontowane w Chinach egzemplarze. Plany na ten rok są skromne, bo postać ma łącznie 600 sztuk, w tym 400 spalinowych i 200 elektrycznych, ale już w 2023 roku wielkość produkcji sięgać ma 50 tys. egzemplarzy – w tym 10 tys. elektrycznych, a od 2024 roku planowana jest roczna produkcja na poziomie ponad 100 tys. samochodów, z czego 20 tys. ma mieć napęd elektryczny.

JAC JS4fot. materiały prasowe
JAC JS4

Widoczny na zdjęciach z fabryki, udostępnionych przez rosyjskiego Kamaza, Moskwicz 3 jest, jak wspomnieliśmy, wierną kopią chińskiego JAC JS4. Prostego i niezbyt nowoczesnego modelu, który oferowany będzie ze spalinowym napędem w postaci silników o pojemności 1,5 oraz 1,6 litra o mocy do 150 KM i momencie obrotowym do 210 Nm. Wnętrze także zostanie przejęte z JS4, a zatem mówimy o raczej zwyczajnie wyglądającej desce rozdzielczej z 10,25-calowym ekranem i, co ciekawe, całkowicie dotykowym panelu sterowania klimatyzacją i nawiewem.

JAC JS4fot. materiały prasowe
JAC JS4

Istotną informacją jest, że Moskwicz początkowo powstawać będzie na dostarczanych z Chin częściach, ale Rosjanie planują stopniowe zwiększanie udziału rosyjskich poddostawców. Co więcej, ponoć ruszyły już prace projektowe nad nową, własną platformą dla przyszłego modelu z napędem elektrycznym. Mówiąc z przymrużeniem oka, Rosjanie chcą tym samym wyprzedzić naszą Izerę, a i podobieństw znajdziemy tu tyleż, co różnic. Zarówno Izera, jak i Moskwicz, powstaną bowiem na bazie chińskiej technologii, ale Rosjanie mają już gotową, nowoczesną fabrykę, a u nas w miejscu zakładów rosną jeszcze chwasty. Z drugiej strony Izera ma już gotową platformę, a Moskwicz dopiero pracuje (przynajmniej według prasowej informacji) nad platformą oraz własnymi bateriami.

Swoją drogą, ciekawe co będzie za kilka lat, kiedy w optymistycznym scenariuszu wojna w Ukrainie ustanie, a Renault będzie chciało skorzystać z umownej klauzuli powrotu do biznesu w Rosji. Francuzi zastrzegli bowiem, sprzedając swoje udziały za symbolicznego rubla, że mają kilka lat na ewentualny powrót, choć już wtedy na rosyjskich warunkach finansowych. Czy będzie do czego wracać, czas pokaże.

 

Zobacz również:
REKLAMA