Najtańsze auta miejskie klasy B - RANKING

Ceny nowych aut galopują – w 2020 roku były średnio o 10% wyższe niż rok wcześniej, w 2021 nadal rosną. Czy 50 tys. zł wystarczy by kupić nowy, miejski samochód klasy B?

Suzuki Swift Fot. Jacek Hanusz
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 52 100 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Pisząc „miejski” mamy na myśli auto z segmentu B – czyli tego, w którym jeżdżą VW Polo, Renault Clio i spółka. Szukamy bowiem samochodu, do którego można spakować jakiś większy bagaż i posadzić w nim (w miarę wygodnie) kierowcę i trzech pasażerów.

REKLAMA

Dobrze pamiętam, że jeszcze kilka(naście) lat temu ceny aut tej klasy oscylowały wokół 40 tys. zł. Dorzucając kolejne dziesięć można było cieszyć się najlepiej wyposażonym modelem z najmocniejszym dostępnym silnikiem. Oczywiście, wiele się zmieniło w kwestii samych aut. Są większe, lepiej wyposażone, najczęściej mają też mocniejsze (turbodoładowane) silniki. Muszą spełniać ostre normy emisji spalin i hałasu. Wreszcie, są bezpieczniejsze. Cały ten rozwój kosztuje, a wiemy, że koniec końców zapłaci za niego klient. Czy zatem chcielibyśmy wrócić do czasów, kiedy klimatyzacja w aucie tej klasy była fanaberią, a dobrze wyposażonym aucie mówiło się wtedy, gdy na pokładzie był centralny zamek? No chyba niekoniecznie.

Zacznijmy od pewnego znanego portalu, na którym pojawiają się ogłoszenia o sprzedaży nie tylko aut używanych, ale i nowych. Limit 50 tys. zł pozwoli na zakup kilku modeli oferowanych albo przez dealerów albo przez firmy zajmujące się np. wynajmem długoterminowym. Wśród aut królują marki japońskie albo… modele poprzednich generacji. Ale zaczynamy od "niemca".

7. Opel Corsa - 55 390 zł 

Najtańsza Corsa, wg oficjalnego cennika, kosztuje co najmniej 55 390 zł – mowa tu o wersji z 75-konnym silnikiem 1.2. Na pokładzie brak jednak choćby klimatyzacji, za którą producent życzy sobie dodatkowe 1500 zł. Nam jednak udało się znaleźć egzemplarze w cenie około 50 tys. zł – dostępne od ręki i z klimatyzacją.

Fot. Paweł Krzyśków
Dobry design – nawet gdyby zdjąć emblemat Opla nie byłoby  wątpliwości  z autem jakiej marki mamy do czynienia

REKLAMA

REKLAMA

6. Ford Fiesta - 52 900 zł 

Dwa z trzech powyższych modeli również można kupić za około 50 tys. zł. Trudno będzie w przypadku Peugeota, którego cennik startuje z poziomu 60 300 zł. Z kolei Forda Fiestę z rocznika 2020 można mieć za kwotę o niemal 10 tys. zł niższą. Egzemplarz z tego rocznika kosztuje 52 900 zł, natomiast o rok młodszy o 1000 zł więcej. W cenie silnik 1.1 o mocy 75 KM, 15-calowe obręcze z lekkich stopów, automatyczne reflektory LED, 8-calowy ekran dotykowy (!), system utrzymania auta na pasie ruchu i manualna klimatyzacja. Pod względem wyposażenia Fiesta, mimo kilku lat na karku, wyprzedza wszystkich swoich bezpośrednich rywali w podstawowych wersjach.

Ford Fiestafot. materiały prasowe
Ford Fiesta

5. Renault Clio - 52 400 zł

Podobna ma się rzecz z innym mieszczuchem z Francji – Renault Clio. Jego cennik startuje od 52 400 za 65-konną wersję z 1-litrowym silnikiem SCe. W tzw. podstawie mamy już kilka systemów wspomagających kierowcę (m.in. system utrzymania auta na pasie ruchu), reflektory Full LED, brakuje jednak klimatyzacji, która jest elementem pakietu (za 3500 zł). Clio to jeden z lepiej wykończonych samochodów tej klasy, ma wygodne fotele, dobrze się prowadzi, jest bezpieczne i m.in. dzięki temu zestawowi cech model ten wygrał nasz test porównawczy z rywalami w postaci Forda Fiesty, Opla Corsy i Peugeota 208.

Renault Clio Vauto motor i sport

4. Citroen C3 - 52 100 zł

Jeśli motoryzacja japońska, z jakichś względów, do nas nie przemawia, możemy obrać kierunek zachodni i celować w modele produkcji francuskiej. Niecałe 50 tys. zł wystarczy, żeby stać się właścicielem Citroena C3 z 82-konnym, wolnossącym silnikiem 1.2 PureTech. Bez wątpienia to samochód, który pod względem stylizacji potrafi się wyróżnić. Co prawda we wnętrzu jest nieco gorzej, bo tu również nie ma mowy o dużym ekranie systemu, zamiast niego dostępny jest prostokątny wyświetlacz. Co ciekawe, nawet wg oficjalnego cennika Citroen C3 to samochód, który, przy podstawowych umiejętnościach negocjacyjnych, można kupić za około 50 tys. zł – oficjalnie jego cena podstawowej wersji wynosi 52 100 zł.

Citroen C3Fot. Jacek Hanusz

REKLAMA

3. Toyota Yaris - ok. 50 tys. zł

Kolejna to Toyota Yaris, tyle, że mówimy tu o modelu poprzedniej generacji. Pod maską 1-litrowy silnik, ale w tym wypadku 3-cylindrowy o umiarkowanej mocy 72 KM. Takich Yarisów wśród dealerów jest jeszcze całkiem sporo, oczywiście mowa tu o egzemplarzach wyprodukowanych jeszcze w 2020 roku. Wersja Active wyposażona jest ubogo, ale elementy „,must have”, takie jak klimatyzacja, port USB czy elektrycznie regulowane lusterka. Podobnie jak w wypadku Swifta o nowoczesnym ekranie systemu multimedialnego możemy zapomnieć – zamiast niego do dyspozycji jest mniejszy, prosty ekranik wyświetlający informacje np. o wybranej stacji radiowej.

Toyota Yarisfot. materiały prasowe
Toyota Yaris

2. Suzuki Swift - ok. 50 tys. zł

Bez żadnego kłopotu, mając w kieszeni niecałe 50 tys. zł, można wybrać się do salonu po Suzuki Swifta. Będzie miał on nawet układ tzw. łagodnej hybrydy, która wyłącza silnik już poniżej około 15 km/h. Pod maską znajduje się 4-cylindrowa jednostka 1.2 o mocy 83 KM – na rynku wciąż jest wielu klientów, którzy na hasło „wolnossąca” i „cztery cylindry” są w stanie rzucić wszystko i biec do dealera. Co istotne, z tym silnikiem Swift jest całkiem dynamiczny, bo silnik chętnie wkręca się na obroty. Swift ma też niezłe właściwości jezdne – jeśli kogoś, kto kupuje auto za 50 tys. zł będzie to w ogóle interesować. Na wyposażenie Swifta nie można narzekać – na pokładzie znajduje się manualna klimatyzacja, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka, są Bluetooth i port USB, ale już systemu multimedialnego brak – zamiast niego niewielki panel do obsługi multimediów. Jeśli o nas chodzi, to w cenie około 50 tys. zł Swift jest jedną z najbardziej sensownych propozycji.

Dacia Sandero 2020Materiały prasowe
Dacia Sandero 2020

1. Dacia Sandero - 41 900 zł

Na deser zostawiliśmy najnowszy model w tym zestawieniu i zarazem ten, który dostępny jest w cenie wyraźnie niższej niż 50 tys. zł. To, oczywiście, Dacia Sandero, której ceny startują od 41 900 zł za 65-konną wersję. To jednak nie koniec, bo za 50 tys. zł z hakiem możemy też interesować się modelem z mocniejszym i, o zgrozo, turbodoładowanym silnikiem TCe o pojemności jednego litra i mocy 90 KM. W dodatku mowa tu o drugiej w kolejności wersji wyposażenia (Essential), która na pokładzie ma między innymi… cóż, łatwiej powiedzieć czego nie ma – np. klimatyzacji, która kosztuje 1700 zł ekstra czy pełnoprawnego systemu multimedialnego (cena pakietu 1200 zł). W przypadku Dacii powinniście jednak interesować się wyłącznie jedną wersją, która wg cennika kosztuje 51 900 zł. To Sandero z fabryczną instalacją LPG, która, po pierwsze, sprawia, że jazda Sandero jest tańsza od jazdy pociągiem, a po drugie wydłuża łączny zasięg samochodu nawet do 1000 km.

{% image id= align=left x=740 y=0 %}

 

 

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA