Najważniejsze samochody 2020 roku – ranking subiektywny

Mimo pandemicznej zawieruchy świat motoryzacyjny ani na moment nie zaciągnął hamulca, może jedynie nieco zwolnił. Na rynku w 2020 roku pojawiło się jednak wiele bardzo ważnych modeli.

Volkswagen ID.3 Materiały prasowe
Volkswagen ID.3
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 69 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

W coraz bardziej naelektryzowanym świecie trudno nie rozpoczynać rankingu najważniejszych premier od modelu z napędem elektrycznym. Tym, który ma ambicje aby zaistnieć najmocniej i stać się „elektrycznym Golfem” jest oczywiście Volkswagen ID.3. Co ciekawe, od kiedy wszedł do sprzedaży, wychodzi mu to dobrze albo bardzo dobrze – tylko w pierwszym miesiącu na rynku, we wrześniu, nie był na pierwszym miejscu najchętniej kupowanych „elektryków” w Europie. W październiku wskoczył już na pierwszą pozycję z wynikiem 10 590 egzemplarzy w 27 krajach. W naszym teście na polskich drogach (LINK) spodobała nam się jego stylizacja, dynamika i komfort, ale były też niedociągnięcia – system multimedialny działał raz lepiej raz gorzej, zużycie energii okazało się za wysokie, a jakość wykonania nie licuje z wysoką ceną. Czy ID.3 stanie się tym, czym bardzo chciałby się stać? Na razie obrał niezły kierunek, ale cały czas dopiero się rozpędza.

REKLAMA

Volkswagen ID.3Materiały prasowe
Volkswagen ID.3

Dla równowagi w rankingu nie może zabraknąć czegoś, co bezwstydnie pije duże ilości wysokooktanowego paliwa, tak jak np. Porsche 911 Turbo S. Przy okazji debiutu modelu każdej generacji zastanawiamy się, jakim cudem można poprawić coś, co wydaje się doskonałe i za każdym razem inżynierowie Porsche udowadniają, że to możliwe. Wiadomo, że w wypadku czegoś, co ma 650 KM osiągi będą wybitne, ale Porsche zachwyca przede wszystkim ich dostępnością i skutecznością, z jaką przenosi na drogę każdą cząstkę siły napędowej. To również samochód z najlepszym na rynku systemem launch control. Przy monumentalnych osiągach zapewnia z kolei jeszcze większą użyteczność i komfort podczas normalnej spokojnej jazdy niż kiedykolwiek wcześniej. I jak na auto o takich możliwościach potrafi być zadziwiająco oszczędne. Znów drapiemy się w głowę i myślimy jak to możliwe, by kolejna generacja mogłaby być pod jakimś względem lepsza.

Wrażenia z jazdy Porsche 911 Turbo S

Porsche 911 Turbo Sfot. Jacek Hanusz
Porsche 911 Turbo S

Rok, w którym na drogach ląduje nowa generacja Mercedesa Klasy S to bardzo ważny moment i możliwość spojrzenia w przyszłość motoryzacji – rozwiązania, które debiutują w tym modelu za kilka lat pojawią się również w innych, bardziej przystępnych autach. Tym razem z nowości na skalę światową mamy między innymi czołowe poduszki powietrzne dla pasażerów z tyłu, wyświetlacz head-up z funkcją rzeczywistości rozszerzonej czy system obsługi głosowej rozumiejący nie tylko co się do niego mówi, ale kto wypowiada komendy. Szereg kamer i czujników śledzi z kolei ruchy gałek ocznych i głowy tak, by kierowca czy pasażer nie musieli kłopotać się wciskaniem przycisków chcąc ustawić lusterka boczne czy oświetlić jakiś obszar kabiny. „Eska” jest nawet przygotowana do obsługi i łączenia się z tzw. „inteligentnym domem”, w przyszłości będzie można z jej pokładu ustawić zdalnie klimatyzację w pokojach czy odsłonić rolety. Nie mieliśmy jeszcze okazji usiąść za jej sterami, ale mamy przeczucie graniczące z pewnością, że pod względem komfortu Klasa S ponownie wjedzie na wyższy poziom, pytanie czy wszystkie nowoczesne funkcje okażą się również intuicyjne w obsłudze i faktycznie przydatne.

Mercedes S560efot. materiały prasowe
Mercedes S560e

REKLAMA

REKLAMA

Bez wątpienia debiutem roku 2020 w segmencie aut terenowych był Land Rover Defender. Auto, które zerwało z prostą, roboczą przeszłością stało się SUV-em z krwi i kości, choć od innych SUV-ów różniącym się jednak bardziej użytkowym niż one charakterem. Surowość kabiny jest efektem designu, a nie po prostu cechą samochodu. Tak czy siak Defender urzekł nas swoim komfortem i tym, że wciąż jest autem, w którym można obrać dowolny kierunek i jechać do niego na przełaj. Owszem, auto ma i wady – turbodiesel staje się głośny i paliwożerny powyżej 120 km/h, a cena auta jest po prostu wysoka. Coś nam jednak mówi, że Defender w nowym wydaniu to w wydaniu Land Rovera strzał w sam środek tarczy.

Land Rover DefenderFot. Jacek Hanusz

Test Land Rovera Defendera

Wielu powie, że premierą 2020 roku w wypadku Skody był Enyaq iV, ale coś nam mówi, że z biznesowego punktu widzenia jest nią raczej nowa Octavia. Auto w czwartym wydaniu wygląda niemal reprezentacyjnie, ma na nowo wystylizowaną kabinę i w sumie jest zbiorem cech, które sprawiają, że przeciętny kierowca znajdzie w niej wszystko, czego może szukać w aucie średniej klasy. Być może brzmi to jak laurka, ale Octavia faktycznie nie daje większych powodów do narzekań – no może poza ceną, bo czasy, kiedy Skody były wyraźnie tańsze od VW dawno już minęły. Przez to, że auto stało się bardziej multimedialne i „cyfrowe” nieco straciło na funkcjonalności – obsługa klimatyzacji przez ekran nie jest tak szybka jak przez stare, dobre pokrętła. Nie rozumiemy też faktu, że na pokładzie są wyłącznie porty USB-C, istnienie tych klasycznych Skoda od czasu Scali konsekwentnie ignoruje. Nasze wrażenia ze 100-dniowego testu modelem z silnikiem 2.0 TDI można znaleźć tu, a test wersji 1.5 TSI Combi znajduje się tu.

100 dni ze Skodą Octavią 2.0 TDI

Skoda OctaviaMateriały prasowe
Skoda Octavia

Jedną z najbardziej wyczekiwanych premier 2020 roku była z pewnością Toyota GR Yaris. W największym skrócie –ma to być cywilne auto rajdowe, a przynajmniej taki obraz sytuacji maluje Toyota. Oczywiście liczy się tu stylizacja, mocno inspirowana właśnie rajdowym Yarisem, ale ważniejsze jest to, co pod skórą. Przede wszystkim GR Yaris ma 261 KM, które produkuje stosunkowo niewielki, 3-cylindrowy (!) silnik o pojemności 1,5 litra. To, co wyprodukuje trafia do wszystkich czterech kół (jak w aucie rajdowym), a za dopłatą można GR Yarisa uzbroić nawet w przedni i tylny mechanizm różnicowy typu Torsen, a więc tzw. „szperę”. Pierwsze recenzje okazały się albo dobre albo bardzo dobre, a my swoimi wrażeniami z pełnego testu na polskich drogach, włącznie z naszymi pomiarami osiągów, przedstawimy w lutowym wydaniu auto motor i sport. GR Yaris to też żywy dowód na to, że nie wszystkimi projektami rządzą księgowi. Czy Toyota będzie zarabiać na każdym sprzedanym egzemplarzu? Bardzo wątpliwe. Takie auta pokazują jednak, że w świecie wciąż są ludzie, którym zależy na emocjonalnych, niewielkich samochodach.

Toyota GR YarisMateriały prasowe
Toyota GR Yaris

Skoro otwieraliśmy nasz ranking autem elektrycznym, to i elektrycznym go zamkniemy. Mazda, jak zwykle, pojechała w wypadku modelu o takim napędzie własną drogą i zamiast bić się z innymi na jak największe akumulatory i jak najdłuższy zasięg wybrała coś zupełnie innego. MX-30 nie dość, że oryginalnie wygląda, to jej akumulatory są w stanie zgromadzić stosunkowo niewiele energii elektrycznej, ale przez to, że są mniejsze, auto jest lżejsze i tańsze. Z naszego testu wynika, że auto jest w stanie przejechać od ładowania do ładowania około 150 km. Wg Mazdy to i tak prawie cztery razy tyle, ile przeciętny kierowca przejeżdża w ciągu dnia. Czy to wystarczy potencjalnym klientom i czy nie będą oni cierpieć na tzw. „range anxiety”, czyli niepokój związany z krótkim zasięgiem auta? Mazda MX-30 pokazuje też jak być eko w innej kwestii – wykończenia wnętrza. 20% materiałów w jej kabinie to elementy pochodzące z odzysku. Wyraźnie widać, że producenci, przynajmniej w wypadku aut elektrycznych, będą w przyszłości podążać w tym właśnie kierunku.

Mazda MX-30materiały prasowe
Mazda MX-30

A które premiery 2020 roku Wy uważacie za kluczowe?

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA