Najwyższa droga na świecie – Umling La. Dosłownie zapiera dech

W sierpniu otwarto dla samochodów przełęcz Umling La w Indiach. To droga, która położona jest wyżej, niż obóz bazowy pod Mount Everest.

Lamborghini Urus na przełęczy Umling La fot. materiały prasowe
Lamborghini Urus na przełęczy Umling La

Przełęcz Umling La wznosi się na wysokość aż 5882 metrów nad poziomem morza, co czyni ją najwyższą dostępną dla ruchu samochodowego drogą na świecie. To wyżej, niż bazowy obóz pod Mount Everest, a zatem trzeba się przygotować na rozrzedzone powietrze, niskie ciśnienie i zimą temperatury schodzące poniżej minus 40 stopni Celsjusza.

REKLAMA

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Takiej okazji nie mogli przepuścić producenci samochodów, pokazując, że ich pojazdy poradzą sobie nawet w tak niekorzystnych warunkach. Jednym z nich jest Lamborghini, które wysłało tam Urusa wraz z ekipą. Sportowy SUV pokonał trasę dwukrotnie, niejako oficjalnie otwierając drogę dla ruchu kołowego.

Lamborghini Urus na przełęczy Umling Lafot. materiały prasowe
Lamborghini Urus na przełęczy Umling La

Wysokość, na jaką wspina się droga na przełęczy Umling La, nie jest dostępna dla każdego. Trzeba mieć dobre zdrowie, bez chorób serca czy układu oddechowego. Na tej wysokości zawartość tlenu w powietrzu to zaledwie 40-50 proc. tego, czego doświadczymy na poziomie morza. Duże jest ryzyko choroby wysokościowej, która może objawić się już na wysokości 2500 m n.p.m., a co dopiero na blisko 5900 metrach. Odma płuc i obrzęk mózgu to niektóre z wymienianych zagrożeń. Zatem jeśli wybieracie się na przełęcz Umling La, zasięgnijcie najpierw opinii lekarza i dobrze się do wyjazdu przygotujcie.

REKLAMA

REKLAMA

Jak wygląda sama trasa? Jest malowniczo położona, w surowym otoczeniu, pokryta w 70 procentach szutrem, z sekcjami asfaltowo-betonowymi. Nie tylko niekorzystny klimat, ale i silne wiatry doskwierają na tak dużej wysokości. Nie wspominając o tym, że samochody z silnikami spalinowymi tracą sporo ze swojej mocy. Do spalania paliwa w silniku konieczny jest bowiem tlen, a im wyżej nad poziomem morza, tym trudniej jest o niego w otaczającym nas powietrzu.

Lamborghini Urus na przełęczy Umling Lafot. materiały prasowe
Lamborghini Urus na przełęczy Umling La

Jak zapewniają organizatorzy wyjazdu Lamborghini Urusem na Umling La, choć pozostawanie tam przez 30 minut to ogromne wyzwanie dla organizmu, SUV z pokonaniem blisko 90 km z Hanle do Umling La poradził sobie znakomicie, wykorzystując tryby Terra oraz Sport, wyciskające z napędu maksimum możliwości – terenowych i pod względem osiągów.

Dodajmy, że Urus nie tak dawno temu wykorzystany został do innego niecodziennego wyczynu, jakim było ustanowienie rekordu prędkości na lodzie. Włoski SUV z 4-litrowym silnikiem o mocy 650 KM rozpędził się wówczas do 298 km/h.

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA