[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Nie będzie surowych kar za wycinanie filtrów DPF

Nawet 5 tysięcy złotych kary miało grozić wycinającym filtr DPF z samochodu. Niestety, projekt zmian przepadł w głosowaniu sejmowym.

Wydech Wydech

Szykowały się duże zmiany w kwestii karania za wycinanie filtrów cząstek stałych w samochodach. Projekt zmian w przepisach pojawił się w sejmie za sprawą grupy posłów pod przewodnictwem Moniki Rosy z Nowoczesnej.

Na ostatnim posiedzeniu posłowie zdecydowali jednak, że już w pierwszym czytaniu projekt zmian zaostrzających kary za ten szkodliwy dla zdrowia i środowiska proceder zostanie odrzucony. Za odrzuceniem projektu stoją głównie posłanki i posłowie PiS (219 głosów za odrzuceniem, 0 głosów przeciw) oraz Kukiz15 (17 za odrzuceniem, 3 przeciw, 1 wstrzymał się). Głosy PO, Nowoczesnej, PSL i Teraz nie wystarczyły, by projekt przeszedł dalej.

Co zakładał projekt zmian? Chodziło o surowe kary dla właścicieli samochodów z wyciętymi filtrami DPF, ale także dla warsztatów, które podejmują się takich nielegalnych i szkodliwych dla środowiska przeróbek.

Obecnie proceder wycinania filtrów jest nagminny, a w internecie roi się od ofert warsztatów, które niemal wprost reklamują taką właśnie usługę. I choć jazda samochodem bez filtra, a więc nie spełniającym norm emisji spalin, jest niedozwolona, policja bardzo rzadko przeprowadza odpowiednie kontrole. A nawet jeśli to zrobi, kara za wycięty filtr sięgnąć może do 500 złotych.

Zobacz także: surowe kary za cofanie liczników - kiedy?

Proponowane zmiany zakładały, że w przypadku wycięcia DPF-u grzywna będzie znacznie bardziej odczuwalna dla portfela, bo wyniesie 5000 złotych. Co więcej, karany miał być nie tylko właściciel samochodu, ale też ci, którzy wycięcia filtra się podjęli.

REKLAMA

REKLAMA

Jak uzasadniali pomysłodawcy, „celem projektu było wprowadzenie surowszych sankcji dla kierowców za poruszanie się samochodami, z niesprawnym albo wyciętym filtrem cząstek stałych oraz dla podmiotów, które oferują usługi wycięcia albo modyfikacji filtra cząstek stałych. Korzystanie z samochodów ze zużytym albo wyciętym filtrem cząstek stałych jest w Polce nagminne, choć to praktyka bardzo szkodliwa dla środowiska.”

W opisie projektu znajdziemy też szczegółowe wyjaśnienie, brzmiące następująco: „Filtr cząstek stałych (filtry DPF) to filtr montowany w układach wydechowych silników wysokoprężnych i benzynowych, oczyszczający gazy spalinowe z cząstek sadzy i popiołu. Silnik działający bez takiego filtra generuje znaczące ilości zanieczyszczeń, co przyczynia się do obniżenia jakości powietrza.

Filtr należy poddawać zabiegom konserwacyjnym albo wymianie, by zapewnić jego prawidłowe działanie i redukcję emisji zanieczyszczeń.

Zobacz także: prawo jazdy kategorii B - nowe uprawnienia!

Do Polski sprowadza się obecnie ogromne ilości używanych samochodów z państw z Zachodniej Europy, ich duża część napędzana jest silnikiem Diesla. W latach 2016-2017 sprowadzono ok. 2 mln aut, w dużej mierze w wieku powyżej 10 lat.

Trwający od lat ogromny wzrost ilości samochodów oraz fakt, że to pojazdy wyeksploatowane, mają fatalny wpływ na jakość powietrza. Używany samochód z ze zużytym filtrem DPF emituje znaczące ilości cząstek stałych.

REKLAMA

Kwestia filtra jest też dla właścicieli pojazdów problematyczne z dwóch powodów. Po pierwsze, zainstalowanie nowego filtra jest drogie (kosztuje ok 7-10 tys. złotych) i kompletnie nieopłacalne, biorąc pod uwagę ceny sprowadzanych aut.

Po drugie, obecność filtra pogarsza osiągi pojazdu i podwyższa zużycie paliwa. W związku z powyższym filtry cząstek stałych są nagminnie usuwane, zastępowane atrapami oraz instalacjami, które oszukują oprogramowanie samochodów. Choć praktyka usuwania filtra prowadzi do tego, że pojazd staje się zgodnie z prawem niezdatny do ruchu, to nie jest wystarczająco ścigana i karana.

Mandaty za poruszanie się pojazdem niespełniającym norm emisyjnych (maksymalnie 500 złotych) są niewspółmiernie małe do oszczędności, jakie generuje usunięcie filtra albo kosztów wymiany zużytego na nowy.

Chociaż samochód ze zużytym, niedziałającym albo usuniętym filtrem DPF nie powinien poruszać się po drogach, to jego usunięcie z drogi nie jest obowiązkowe, a policja po kontroli ma obowiązek co najwyżej zatrzymać jego dowód rejestracyjny.

REKLAMA

REKLAMA

Projekt przewiduje surowsze sankcje za powyższe przewinienia. Po pierwsze, właścicielowi, posiadaczowi, użytkownikowi lub prowadzącemu pojazd, którego stan techniczny narusza wymagania ochrony środowiska, będzie grozić kara grzywny do 5000 złotych.

Po drugie, taka sama grzywna grozić będzie osobom (docelowo - właścicielom warsztatów samochodowych), które będą oferować i przeprowadzać usługę polegającą na wycięciu filtra cząstek stałych albo dokonania innej modyfikacji, przez którą stan techniczny pojazdu zacznie naruszać wymagania ochrony środowiska.

Ponadto, projekt nakłada obowiązek usunięcia pojazdu z drogi na koszt właściciela w przypadku stwierdzenia, że jego stan techniczny narusza wymagania ochrony środowiska.”

Być może posłowie, którzy odrzucili projekt zmian, mają w przygotowaniu swój pomysł na walkę z oszustami i niebawem okaże się, że odrzucenie powyższego nie było jedynie polityczną decyzją. Oby tak właśnie było, na co czekamy z niecierpliwością.

Zobacz także: szukasz samochodu? Tu znajdziesz najlepsze oferty

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij