[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Nienawidzisz korków? Bądź ponad nimi. W latającym samochodzie! Zdaniem Obrockiego

Pisałem parę dni temu o koncepcjach firmy Renault rozwiązywania problemów zakorkowanych miast spowitych spalinami. W tym samym czasie odrobinę szalone, ale dużo odważniejsze projekty ogłosił światowy potentat Uber.

uber

W dużych miastach już się jeździć nie da. Stanie w korkach, potworna strata czasu, smród spalinowej motoryzacji. Różnie można na to spojrzeć. Jedni widzą w tych korkach początek końca obecnej motoryzacji, a inni szanse na sprzedanie paru... miliardów (!) jakichś innych nowatorskich środków komunikacji. Przypomina mi się "fakt autentyczny" z życiorysu legendarnego czeskiego producenta butów. Otóż pan Bata nasyciwszy butami niewielki rynek w niewielkich Czechach wysłał dwóch handlowców aż do Afryki w celu zbadania tego rynku. Obaj punktualnie wykonali zadanie. Nadeszły dwie depesze (istniał już telegraf). Pierwsza: Nic tu nie zarobimy, bo tu nikt nie nosi butów. Druga: Natychmiast szykować wielomilionowe dostawy, bo tu nikt nie ma butów. Dobry przykład, że trzeba nie tylko patrzeć, ale widzieć.

Tysiące analityków komunikacji bierze całkiem niezłe pieniądze za mocno marginalne i drugorzędne pomysły (typu uratuje ludzkość więcej zielonych strzałek na prawoskrętach) mające "chociaż trochę" usprawnić komunikację w miastach. Zupełnie inaczej podszedł do sprawy Uber, światowy przewoźnik w parataksówkowych systemach, w wielu krajach mocno ocierający się o delikatną granicę zgodności z aktualnie obowiązującymi przepisami transportowymi i podatkowymi. Tyle, że tani i niewiarygodnie skuteczny. Każdego miesiąca Uber wykonuje prawie 100 milionów (!) kursów, przewożąc zadowolonych klientów. A właściwie nie klientów, co fanatycznych wyznawców swojej idei. Ukontentowani pasażerowie cieszą się, że ktoś ich wozi taniej niż taksówka. (Czasem z odrobiną strachu i adrenaliny, bo legalni, koncesjonowani taksówkarze potrafią zaczaić się za rogiem i metodami przymusu bezpośredniego, np. łomem, wyjaśnić uberowiczom swój punkt widzenia.)

REKLAMA

Ale Uber ich nie tylko wozi. Nie bardzo informując samych zainteresowanych widzi w nich nie tylko pasażerów, ale wielomilionową populację królików doświadczalnych. Mając cały biznes mocno skomputeryzowany, skrzętnie notuje, zapisuje i przetwarza pochodzące prawie z całego świata swoje informacje, gdzie, jak często, o której godzinie te miliony pasażerów przemieszczają się. I nie wynajmując tysięcy badaczy i naukowców sam wie więcej o korkujących się miastach niż tysiące teoretyków razem wziętych.

I cóż Uberowi z tych analiz wyszło? Wnioski są ciekawe, zaskakujące, a widząc, że zostały sformułowane w oparciu o miliardy realnych obserwacji trzeba potraktować je zupełnie serio. Otóż Uber twierdzi, że powierzchnia miast, a dokładnie powierzchnia zawartych w nich dróg i ulic jest jaka jest i z dnia na dzień większa nie będzie. Więc kombinowanie z "małymi pomysłami" typu zielone strzałki czy nowe cykle świetlne dla lewoskrętów to absolutne zawracanie głowy.

Pomysł Ubera, już będący na etapie poważnej realizacji, czerpie inspirację z początków naszej cywilizacji, a konkretnie z błysku geniuszu, gdy kiedyś przed wiekami mając za mało terenu na rozległy dom wymyślono... piętro. Jeśli ruch drogowy absolutnie nie mieści się na istniejącej powierzchni to trzeba pójść w górę! Tam jest więcej miejsca, nie ma słupów, zakrętów, dziurawych jezdni, pijanych rowerzystów. A więc wsiadajmy w samochody... latające. Konkretnie należące do Ubera latające taksówki. Futurystyczna idea znana, a nawet próbowana od dziesięcioleci, ale dziś, dzięki najnowszej technice i bardzo dużym pieniądzom Ubera bardzo realna. Jak by to działało - w następnym odcinku.

Zobacz także: jak szybko nagrzewa się auto w upale?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij