REKLAMA

Nissan Leaf tańszy o ponad 30 tys. zł

Nissan obniża ceny elektrycznego modelu Leaf o przeszło 30 tys. złotych. Czy to początek ogólnego trendu, a może jednorazowe działanie?

Nissan Leaf Materiały prasowe
Nissan Leaf

Niedawno pisaliśmy o tym, że Mitsubishi obniża cenę Outlandera PHEV, czyli samochodu z napędem hybrydowym typu plug-in, do poziomu wersji benzynowej. To Spora zmiana, bo przecież hybrydy plug-in zwykle są znacznie droższe od odmian pozbawionych tej technologii.

W 2019 roku pisaliśmy o nowych cenach elektrycznego Volkswagena e-Up. Volkswagen obniżył cenę wtedy cenę auta aż o 15,4 tys. złotych, do kwoty 101 790 złotych. W stosunku do ceny z początku sprzedaży na naszym rynku, czyli z roku 2016, kwota ta zmalała łącznie o 20,9 tys. złotych.

Także wprowadzając nową odsłonę Renault ZOE francuski producent "zjechał" z ceną do poziomu pozwalającego na uzyskanie dopłat - niespełna 125 tys. złotych. Takich przypadków jest więcej. Teraz natomiast z obniżką przychodzi Nissan, który informuje, że robi to, „wychodząc naprzeciw oczekiwaniom coraz liczniejszej grupy klientów zainteresowanych zakupem bezemisyjnego pojazdu o dużym zasięgu”.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Tym samym Nissan znacząco obniżył cenę elektrycznego modelu Leaf, w najmocniejszej odmianie e+. Oszczędność wynosi tu ponad 30 000 złotych.

Nissan Leaf e+ wyposażony jest w akumulator o pojemności 62 kWh, zapewniający zasięg 385 km w cyklu mieszanym WLTP. Wprawdzie z badań wynika, że zdecydowana większość europejskich kierowców przejeżdża dziennie nie więcej niż 80 km, tym niemniej część z nich lubi wyjeżdżać na dalsze weekendowe wycieczki, wykorzystywać pełną ładowność samochodu lub po prostu jeździć bardziej dynamicznie. Leaf e+ jest dla takich kierowców optymalnym wyborem.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Oprócz dużej ilości magazynowanej w akumulatorze energii, Leaf e+ zapewnia sportowe niemal osiągi, za sprawą silnika o mocy 217 KM, który umożliwia przyspieszenie od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,9 sekundy.

REKLAMA

Nissan Leaf 3.ZERO Materiały prasowe
Nissan Leaf 3.ZERO

Model jest dostępny w dwóch poziomach wyposażenia: N-Connecta oraz Tekna. Pierwszy z nich – N-Connecta – w standardzie ma teraz m.in. w pełni ledowe reflektory z funkcją doświetlania zakrętów, a także pakiet zaawansowanych systemów bezpieczeństwa, system kamer zapewniający widok 360 st., automatyczną klimatyzację z możliwością wcześniejszego (także zdalnego) ustawienia temperatury, 17-calowe felgi ze stopów metali lekkich czy adaptacyjne światła drogowe.

Komfort zimą zapewniają podgrzewane przednie i tylne siedzenia oraz koło kierownicy. Łączność ze światem zapewnia z kolei multimedialny system NissanConnect EV z 8-calowym ekranem dotykowym i wbudowaną nawigacją, kompatybilny także z aplikacjami Apple Car Play i Android Auto.

Tak wyposażony samochód kosztuje obecnie 164 000 zł, co oznacza obniżenie ceny względem zeszłorocznej o 31 600 zł. To całkiem sporo.

Jest jeszcze Leaf e+ w wersji Tekna, w której oferuje dodatkowo system nagłośnienia Bose z 6 głośnikami i subwooferem, a także zaawansowany system wspomagania kierowcy ProPILOT, łączący w sobie funkcje aktywnego tempomatu, systemu utrzymującego samochód pośrodku obranego pasa autostrady, a także pilota jazdy w korku.

Nowa cena Nissana Leaf e+ w wersji Tekna to 167 500 zł, zatem o 33 800 zł mniej niż dotychczas.

Nissan Leaf – nie pierwsza obniżka

Przypomnijmy na koniec, że Nissan mocno obniżył cenę Leafa już pod koniec zeszłego roku. Dla wersji Acenta, z akumulatorem mogącym zmagazynować 40kWh energii i ładowarką 3,6 kW, cena katalogowa spadła wówczas z 155 500 zł do 118 000 zł. To oznaczało załapanie się do programu rządowych dopłat do zakupu aut elektrycznych. Programu, który w pierwszej swojej edycji okazał się dużym niewypałem, ze względu na znikome zainteresowanie klientów.

Wracając zatem do pytania, czy obniżki cen aut elektrycznych i hybryd plug-in to jednorazowe promocje, czy może już trend, odpowiadamy że wiele wskazuje na to, że rzeczywiście dochodzimy do punktu, w którym zaczyna działać efekt skali – im więcej aut elektrycznych jest sprzedawanych w Europie i na świecie, tym niższe są koszty związane z ich produkcją i dystrybucją. Oczywiście obniżki nie będą trwać w nieskończoność, ale producenci wciąż mają sporo zapasu, jeśli chodzi o cenniki hybryd i elektryków.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA