Opel Manta GSe ElektroMOD już jeździ

Opel Manta to prawdziwy klasyk z lat 70. ubiegłego wieku i zarazem ikona stylu. Z tym większym zaciekawieniem śledzimy, jak powstała jego współczesna, elektryczna wersja typu restomod.

Opel Manta GSe ElektroMOD fot. materiały prasowe
Opel Manta GSe ElektroMOD

Obecnie panująca moda na restomody, czyli klasyczne pojazdy z nowoczesnym napędem i rozwiązaniami, sprawiła że w kilku głowach zrodził się pomysł na wielki powrót Opla Manty, ale w duchu elektromobilności. Spory moment obrotowy przekazywany na tylną oś i szybki sprint bez nadmiernego hałasu to wcale nie marzenie, a rzeczywistość, bowiem pomysł szybko podchwycili pasjonaci różnych specjalności – projektanci, modelarze 3D, inżynierowie, technicy i mechanicy, eksperci w dziedzinie produktów i marki. Ot, grupa fanów Opla zakochanych w samochodach.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Pomysł szybko zaczął nabierać kształtów. 50-letnia Manta stała się elektryczna, bezemisyjna i wzbudzająca emocje, jak przystało na prawdziwą legendę. Tak narodził się Opel Manta GSe ElektroMOD. Pomysł dotarł do „automaniaków” w zarządzie Opla i gdzieś na samej górze spontanicznie włączone zostało zielone światło dla tego niezwykłego projektu. W ciągu kilku miesięcy niesamowity ElektroMOD stał się rzeczywistością. To zresztą nie pierwszy taki przypadek w firmie Opel, bo podobnie było z Oplem GT, który najpierw powstał jako Opel Experimental GT.

W przypadku Manty GSe ElektroMOD pracujący przy niej zespół zachował oryginalny styl pierwowzoru, a jednocześnie wprowadził innowacje z najwyższej półki, jak przód w stylu Opel Vizor, z najnowszą technologią LED, czy w pełni cyfrowy kokpit oraz oczywiście akumulatorowy napęd elektryczny.

Od oryginału do ElektroMOD-a

Opel Manta GSe ElektroMODfot. materiały prasowe
Opel Manta GSe ElektroMOD

Inspiracją była stojąca w słynnych halach Opel Classic pomarańczowa Manta A z czarnym winylowym dachem i automatyczną skrzynią biegów. Opel Classic otrzymał ten egzemplarz w 1988 r. z niemal pozbawionym korozji nadwoziem od pierwszej właścicielki, którą była pewna dama z Wiesbaden. Nową Mantę kupiła w 1974 r. i jeździła nią przez 14 lat. Po zelektryfikowaniu i pozytywnym przejściu badania technicznego w TÜV samochód wrócił do warsztatów Opla, gdzie został polakierowany na nowy neonowo-żółty kolor.

REKLAMA

Fotele bez zagłówków, takie jak w oryginalnej Mancie A, byłyby nie do pomyślenia w nowoczesnym samochodzie. Zatem Manta GSe ElektroMOD otrzymała nowe fotele Recaro, podobne jak w sportowym Oplu Adamie S. Niestety nie dało się ich tak po prostu przełożyć, jak wiele innych nowych podzespołów. Fotele trzeba było zbudować praktycznie od nowa w warsztacie samochodów koncepcyjnych Opla, tak aby pasowały do Manty.

Pierwsza właścicielka tej Manty A zdecydowała się na przekładnię automatyczną, która wciąż była w dobrym stanie. Mimo to w Mantach z lat 70. była to rzadkość, a zespół chciał, by w samochodzie znalazła się klasyczna czterobiegowa przekładnia manualna, jaką instalowano wówczas w milionach aut. Zaprojektowali więc adapter umożliwiający połączenie skrzyni biegów Opla z większym sprzęgłem. Potrzebowali także dłuższego wału napędowego, który znaleźli w magazynie z częściami Opel Classic. Układ hamulcowy dostosowano do poprawionych osiągów pojazdu. Z przodu zamontowano większe hamulce, a tylne bębny wymieniono na tarcze.

Opel Manta GSe ElektroMODfot. materiały prasowe
Opel Manta GSe ElektroMOD

Sztywniejsze zawieszenie z przodu i bardziej miękkie z tyłu zapewnia Mancie spory zapas przyczepności. W końcu jest to najmocniejsza Manta wszech czasów, nie licząc kilku stuningowanych i wyścigowych egzemplarzy. Synchroniczny silnik elektryczny o mocy 108 kW (147 KM) napędza tylne koła, jak przystało na klasyczny samochód. Akumulator litowo-jonowy o pojemności 31 kWh umieszczono możliwie najbliżej przodu bagażnika, starając się uzyskać dobre właściwości jezdne i niski środek ciężkości. Mimo to Manta GSe wciąż jest wystarczająco przestronna, by cztery osoby mogły się nią wybrać na dwutygodniowe wakacje na przykład do Włoch.

Manta po konwersji na ElektroMOD waży około 1137 kg, czyli o 175 kg więcej od oryginału — ale nadal znacznie mniej niż wiele współczesnych samochodów z konwencjonalnymi silnikami spalinowymi. Przy standardowym stylu jazdy zasięg GSe wynosi 200 kilometrów, a przy delikatnym obchodzeniu się z pedałem przyspieszenia może być nawet większy. Oczywiście e-Manta jest też wyposażona w układ rekuperacyjny, jak każdy elektryczny Opel. Do aktywacji trybu odzyskiwania energii służy przełącznik zamontowany w schowku na rękawiczki.

Opel Manta GSe ElektroMODfot. materiały prasowe
Opel Manta GSe ElektroMOD

Oprócz wrażeń estetycznych, wynikających z połączenia tradycji z nowoczesnością, samochód dostarcza też świetnych wrażeń z jazdy. Po obróceniu kluczyka zapłonu włącza się praktycznie bezgłośny silnik elektryczny. Kierowca może wówczas wrzucić od razu czwarty bieg i ruszyć, bo przy takim momencie obrotowym – wysokim i dostępnym od samego początku – to żaden problem. Możliwa jest również tradycyjna, manualna zmiana przełożeń w czterobiegowej skrzyni Opla. Manta GSe żwawo przyspiesza, a maksymalna prędkość została ograniczona elektronicznie do 150 km/h.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA