REKLAMA

Opel Manta w wersji z napędem elektrycznym

Opel zaszedł w elektryfikacji gamy modelowej tak daleko, że objęła ona nawet kultowego Opla Mantę z 1970 roku. Ale o co chodzi, zapytacie? My też nie do końca wiemy.

Opel Manta GSe ElektroMOD fot. materiały prasowe
Opel Manta GSe ElektroMOD

Opel ma w swojej ofercie coraz więcej modeli z napędem czysto elektrycznym, począwszy od miejskiej Corsy-e, poprzez miejskiego SUV-a Mokkę-e czy większe Zafirę-e, Combo-e czy Vivaro-e. Teraz dołącza do nich... Opel Manta Gse ElektroMOD. To oczywiście jednorazowy projekt w postaci samochodu koncepcyjnego, o którym ma być na tyle głośno, żeby producent przebił się z komunikatem o tym, że w gamie ma coraz większą liczbę elektrycznych modeli. Ten materiał jest dowodem na to, że plan został zrealizowany. No ale jak tu nie napisać o elektrycznej Mancie, prawda?

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Opel nazywa swój projekt fascynującym i na swój sposób coś w tym jest. Bo takiego restomoda, jak fabrycznie przerobiona na „elektryka” Manta, jeszcze nie było. Opel Manta GSe ElektroMOD nawiązuje do legendarnego Opla Manty z 1970 r., a jednocześnie, jak mówi producent, wpisuje się w coraz popularniejszą wśród fanów motoryzacji i kolekcjonerów modę na restomody, czyli przebudowę klasyków, takich jak Manta, z wykorzystaniem nowych rozwiązań technicznych i stylistycznych. Cytujemy w razie, gdyby ktoś z was nie wiedział, co to takiego ten restomod.

W pełni elektryczna Manta GSe ElektroMOD nie ma pod maską silnika spalinowego, który został zastąpiony przez elektryczny osprzęt. „Wyleciała” też skrzynia biegów czy sprzęgło, a pas przedni to Opel Vizor, czyli nowy styl projektowania tej części w nowych modelach Opla. Ale to nie koniec przeróbek, bo producent pisze też o całkowicie cyfrowym kokpicie, choć tego akurat na zdjęciach nie pokazano. Tak naprawdę fotografia jest jedna, a na dokładkę dodano kilkunastosekundowy film.

Ponieważ o elektrycznej Mancie zbyt wiele nie wiemy, oddajmy jeszcze głos producentowi. Komunikat prasowy mówi, że Manta Gse ElektroMOD jest tak samo sportowa, jak oryginalny Opel GSe, ale ma większe ambicje, na które wskazuje jej nazwa: MOD to skrót od angielskich słów modern (nowoczesny) i modification — gdyż samochód jest modyfikacją pierwowzoru z wykorzystaniem nowoczesnej technologii i zrównoważonego podejścia. Pisane z niemiecka „Elektro” to z kolei nawiązanie do pojazdu Opel Elektro GT, który 50 lat temu ustanawiał rekordy świata dla samochodów elektrycznych. Czujecie klimat? Dalej jest lepiej.

Dzięki zrównoważonemu, bezemisyjnemu napędowi elektrycznemu Opel Manta staje się nieśmiertelnym oraz niezależnym od dostępności części zamiennych do silnika i skrzyni biegów pojazdem, którego nie będą dotyczyć żadne zakazy ruchu starszych samochodów z silnikami spalinowymi. O ile kwestia możliwości poruszania się tego auta w strefach czystego transportu jest bezdyskusyjna, choć tak naprawdę ten jeden, jedyny egzemplarz nigdy tam przecież nie zajedzie, to już "uwolnienie od części zamiennych" jest zbyt dużym skrótem myślowym. Owszem, w elektrycznym samochodzie nie zepsuje się silnik spalinowy czy skrzynia biegów, ale tylko dlatego, że ich tam po prostu nie ma.

No dobrze, na tym kończymy małe uszczypliwości, bo projekt elektrycznej Manty jest zaskakująco spójny i nam się podoba. A wy, jakie macie zdanie na temat tego restomodu w wersji „elektro”?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA