[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Orlen Team walczy z pustynią. Podsumowanie pierwszych etapów

Debiutujący w Arabii Saudyjskiej Rajd Dakar ruszył z kopyta i od razu zanurzył się w ogromnej, bezkresnej pustyni. Zawodnicy Orlen Teamu jadą dobrze, ale czasem pustynia też pokazuje swoją siłę.

Martin Prokop na 5. etapie Rajdu Dakar 2020 Martin Prokop na 5. etapie Rajdu Dakar 2020

Rajd Dakar 2020 - piach i skały

42. już edycja Rajdu Dakar wystartowała z wybrzeża Morza Czerwonego i zmierza w głąb przeogromnej pustyni. Teren to dla rajdów nowy i nieznany, więc co chwilę krajobrazy zaskakują zawodników. Zwłaszcza w ogromnej ilości wystające z piasku różne przedziwne skały. Czasem wielkości lodówki, czasem kiosku, czasem strzelistej katedry, a bywa, że wielkości drapacza chmur.

Obecność ostrych skał, czasem wystających z piasku, a często zupełnie w nim ukrytych, to wielkie utrudnienie nowego zmienionego Dakaru i duże zagrożenie dla uczestników. Od startu więc drapieżna pustynia zbiera swoje żniwo i eliminuje zarówno dobrych, jak i słabszych i mniej doświadczonych uczestników.

Mocna ekipa Orlen Teamu - Kuba Przygoński i Martin Prokop w kategorii samochodów, Maciej Giemza i Adam Tomiczek w motocyklach i Kamil Wiśniewski w quadach - rozpoczęła Dakar dobrze i bojowo.

W tym roku nie przewidziano w rajdzie żadnego prologu, więc zawodnicy od razu musieli stawić czoła dzikiej pustyni. I to właśnie nie całkiem piaszczystej, a częściowo skalistej, pierwsze odcinki wzdłuż Morza Czerwonego to właśnie taki mieszany, przedziwny, księżycowy krajobraz.

Rajd Dakar 2020 - dzień I

Już od samego startu zawodnicy Orlenu jadą dobrze. Międzyczasy wskazują, że dobrze sobie radzą z nową, nieznaną pustynią. Tyle, że pustynia jest nie tylko trudna, ale i okrutna. Na 146. kilometrze pierwszego odcinka zupełnie niespodziewanie i bez powodu rozpada się nowiutka skrzynia biegów w Mini Cooperze świetnie jadącego Kuby Przygońskiego.

To nie jest awaria, którą sposobem, drutem i sznurkiem można jakoś naprawić samemu (a Kuba jest inżynierem samochodowym i wiele potrafi naprawić). Ciężarówki wspomagające są daleko z tyłu. żadnych szans na jakieś prowizoryczne rozwiązanie. O rezygnacji też nie ma mowy, bo Kuba to twardy zawodnik. Wie też, że warto, nawet bez medalowych szans, kontynuować rajd, bo rozpoznanie nowej pustyni będzie wielkim atutem w przyszłym roku.

Kuba i jego niemiecki pilot Timo Gottschalk sami rozkręcają pół samochodu, wyjmują uszkodzoną skrzynię, żeby ułatwić działanie mechanikom z ciężarówki. Wreszcie pomoc z częściami nadjeżdża. Remont i powrót do walki. Ale rajd już odjechał. Tak dużej, wielogodzinnej straty nie da się odrobić. Ponad pięć godzin za czołówką Kuba dociera na metę etapu. Taki jest Dakar. Świetnie przygotowany człowiek jest zależny od zawodnej, chociaż kosmicznie drogiej techniki.

Pozostali zawodnicy Orlenu mają więcej szczęścia. Świetnie w quadach, cały czas w pierwszej dziesiątce, jedzie Kamil Wiśniewski. W samochodach Martin Prokop jedzie bardzo szybko, ale aż trzy kapcie (zmiana takich dużych kół na miękkim piasku to nie jest prosta sprawa) zabierają mu około 15 minut i jest na mecie dwunasty. Obaj motocykliści Maciej Giemza i Adam Tomiczek osiągają metę bez dramatycznych przygód.

Rajd Dakar 2020 - dzień II

Drugi dzień to oczywiście pościg za straconym czasem naprawionym już autem i świetna jazda Kuby Przygońskiego. Międzyczasy są wyśmienite , ale taka jazda na ostrych skałach kończy się przebiciem aż czterech opon. Regulamin zezwala na trzy koła zapasowe, więc Kuba dociera do mety na jednej feldze, zajmując, jak na tyle przygód, całkiem dobre 18. miejsce.

Jeszcze lepiej niż poprzedniego dnia jedzie w quadach Kamil Wiśniewski - ma na odcinku szósty czas.

Rajd Dakar 2020 - dzień III

Trzeci dzień to kolejny atak Kuby Przygońskiego. Jedzie jak natchniony, wyprzedza wielu konkurentów, zatrzymuje się na minutę, by pożyczyć Litwinowi Żali koło, a i tak na mecie ma rewelacyjny drugi czas między wielkimi gwiazdami Carlosem Sainzem i Nasserem Al-Attiyah.

Na dziewiąte miejsce w rajdzie awansuje Prokop. Świetnie w quadach jedzie nadal Wiśniewski i utrzymuje siódme miejsce. W motocyklach 17. i 18. czas uzyskują Tomiczek i Giemza.

Rajd Dakar 2020 - dzień IV

Kolejny czwarty dzień to niezmiennie ostra jazda Kuby Przygońskiego. Międzyczasy są świetne, ale w końcu nie wytrzymują takiego tempa dwie opony i ich wymiana oddala Polaka od czołówki i daje tylko, ale i tak wyśmienity, ósmy czas.

Prokop utrzymuje dziewiąte miejsce wśród samochodów, a Wiśniewski siódme miejsce wśród quadów. Dobrze jadą obaj orlenowscy motocykliści - Giemza i Tomiczek, i gdy meta odcinka jest już coraz bliżej, jadący wśród głazów z dużą szybkością Adam Tomiczek zaczepia o jakiś kamień i zalicza bardzo poważną wywrotkę.

I zawodnik, i motor nie są w najlepszym stanie, ale poturbowany Polak z zupełnie dobrym czasem dociera do mety odcinka. Po dokładnych badaniach i obejrzeniu wszystkich potłuczeń lekarze wykluczają jednak dalszy udział Adama w rajdzie. Taki właśnie jest Dakar. A do mety jeszcze daleko.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij