Piech GT, czyli sztuka na kołach

Pamiętacie może Genewę 2019 i koncepcyjny model Piech Mark Zero? Tak czy inaczej projekt ten wszedł w kolejną fazę. Auto zyskało kilka poprawek stylistycznych i nazywa się teraz Piech GT.

Piech GT fot. materiały prasowe
Piech GT

Zacznijmy od początku. Marka Piech Automotive powstała z inicjatywy Antona Piecha, syna samego Ferdinanda Piecha, będącego z kolei wnukiem Ferdinanda Porsche. Zatrudniając najwyższej klasy stylistów i inżynierów ta start-upowa marka pokazała w 2019 roku na salonie samochodowym w Genewie model Piech Mark Zero, będący sportowym samochodem o klasycznej linii i napędzie elektrycznym.

REKLAMA

Już w 2019 roku mówiono, że Mark Zero stanowi zapowiedź modelu produkcyjnego. Mierzący 4 432 mm długości pojazd został określony jako „purystyczny samochód sportowy o napędzie elektrycznym”, a samo spojrzenie na smukłą sylwetkę auta zdradzało, że mamy do czynienia ze spadkobiercą bogatej historii rodu Porsche i Piechów.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Piech GT na drogach w 2024 r.

Piech Mark Zero (Genewa 2019)Auto Motor i Sport
Piech Mark Zero (Genewa 2019)

Piech GTfot. materiały prasowe
Piech GT

Na opublikowanych zdjęciach widać, że w stosunku do konceptu z 2019 roku Piech GT zyskał kilka stylistycznych modyfikacji, a jego wygląd stał się bardziej dojrzały i bliższy wersji produkcyjnej, która ma się pojawić nie wcześniej, niż w 2024 roku. Inne są na przykład tylne lampy, znacznie bardziej efektowne niż w modelu Mark Zero, ale to nie wszystkie różnice.

Piech Mark Zero (Genewa 2019)Auto Motor i Sport
Piech Mark Zero (Genewa 2019)

Piech GTfot. materiały prasowe
Piech GT

Dwumiejscowy sportowy model o długiej masce napędzany ma być nie jednym i nie dwoma, a aż trzema silnikami elektrycznymi, które łącznie dają moc 600 KM, pozwalającą przyspieszyć do setki w zaledwie 3 sekundy. Przy masie wynoszącej 1,8 tony to świetny wynik, a i całkiem spory ma być zasięg, który przy łagodnym traktowaniu wyniesie do 500 km. Ważniejsze jednak od teoretycznego zasięgu jest to, jak szybko można akumulatory naładować.

Piech GTfot. materiały prasowe
Piech GT

REKLAMA

REKLAMA

Już na salonie w Genewie dowiedzieliśmy się, że użyto tu „baterii” nowego typu, które podczas ładowania i rozładowania nagrzewają się w minimalnym stopniu, co z kolei pozwala zaoszczędzić 200 kg masy związanej z układem chłodzenia. Nie podano jakiego rodzaju są to ogniwa, ale mają umożliwić napełnienie ich w 80 proc. w czasie niespełna pięciu minut! A dokładnie 4 minut i 40 sekund, przy użyciu szybkiej ładowarki – tylko znów, nie wiemy jaka jest moc tejże ładowarki.

Producent wspomina także o wysokiej trwałości ogniw. Otóż ich pojemność spaść ma do 80 proc. po wykonaniu 5 tys. cykli ładowania, a to oznacza pokonanie dystansu niemal 2 mln kilometrów.
Dodajmy na koniec, że Piech GT zbudowany został na modyfikowalnej płycie podłogowej, która teoretycznie umożliwia użycie nie tylko napędu elektrycznego, ale i hybrydowego, wodorowego, czy nawet klasycznego silnika spalinowego. Tego ostatniego nie spodziewamy się zobaczyć w produkcji, ale już ogniwa wodorowe są przez producenta przewidziane. A i to nie koniec rewelacji, bo oprócz tego dwumiejscowego rasowego coupe marka planuje zbudować na tej platformie sportowego SUV-a oraz model czteromiejscowy.

Piech GTfot. materiały prasowe
Piech GT

Wielkość produkcji ma wynosić 1200 sztuk rocznie w pierwszym pełnym roku, a sprzedaż planowana jest tak w Europie, jak i w USA czy Chinach, począwszy od roku 2024. Cena? Szacowana na okolice 400 tys. złotych.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA