Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Polak przejedzie Afrykę Nissanem Leaf

Licząca ponad 15 tysięcy kilometrów podróż przez Afrykę ma trwać cztery miesiące. Arkady Paweł Fiedler wyruszy w lutym w podróż za kierownicą... elektrycznego Nissana Leaf.

Arkady Fiedler w Nissanie Leaf przez Afrykę Arkady Fiedler w Nissanie Leaf przez Afrykę

RPA, Namibia, Angola, Kongo, Gabon, Kamerun, Nigeria, Benin, Togo, Ghana, Burkina Faso, Mali, Gwinea, Mauretania, Maroko – to niektóre z afrykańskich państw, jakie podczas swojej wyprawy zamierza odwiedzić Arkady Fiedler.

Część trasy wyznaczonej przez podróżnika wiedzie w pobliżu piaszczystej i gorącej Sahary, a także w piętrzących się powyżej 2000 metrów nad poziomem morza gór. W tak ekstremalnych warunkach będzie musiał sobie radzić sam podróżnik oraz towarzyszący mu fotograf Albert Wójtowicz.

Arkady Fiedler wybrał na swoją pionierską misję przejazdu zeroemisyjnym autem przez Afrykę jeden z najpopularniejszych elektrycznych samochodów świata, jakim jest Nissan Leaf. By sprawdzić jego możliwości, podróżnik od początku lipca pokonał nim ponad 10 tysięcy kilometrów. Głównym testem był przejazd wschodnią ścianą Polski: od Suwałk aż po Bieszczady.

Arkady Fiedler w Nissanie Leaf przez Afrykę Arkady Fiedler w Nissanie Leaf przez Afrykę

Podróż Nissanem Leaf przez Afrykę rozpocznie się w Kapsztadzie. Jak przyznaje podróżnik, Republika Południowej Afryki to kraj, w którym infrastruktura drogowa i dostęp do elektryczności nie będą stanowić najmniejszego problemu, podobnie jak w kolejnej na trasie Namibii.

Pierwsze schody, i to niemal dosłownie, pojawią się w Angoli. Tam samochód będzie musiał się wspinać po górzystych terenach, znajdujących się ponad 2000 metrów n.p.m.

Słabe drogi mogą być z kolei problemem „Electric Explorer African Challenge” w Demokratycznej Republice Konga, Kongu i Gabonie, gdzie jest wiele tras szutrowych.

Arkady Fiedler przyznaje, że pokonanie elektrycznym autem całej Afryki, gdzie nie wszędzie jest łatwy dostęp do prądu, jest nie lada wyzwaniem. Ze względu na niewielką liczbę dedykowanych stacji ładowania aut elektrycznych w Afryce, podróżnik będzie musiał korzystać z innych źródeł energii.

Arkady Fiedler w Nissanie Leaf przez Afrykę Arkady Fiedler w Nissanie Leaf przez Afrykę

- Planuję trasę w ten sposób, by nie przekraczała 200 kilometrów dziennie, choć zasięg auta umożliwia pokonywanie większych odległości– zaznacza Arkady Fiedler. - Na trasie wyprawy jest jednak kilka tzw. białych plam. Wiem, że są tam wioski lub miasteczka, ale tego, czy jest w nich sieć elektryczna, już nie. Jeżeli nie, to dzięki pomocy mieszkańców będę musiał ładować auto nawet przy pomocy wioskowego agregatu prądotwórczego, co również testuję przed wyjazdem. Mam też przygotowany zestaw wszelkich możliwych przejściówek, kabli i wtyczek na każdą ewentualność.

Nissan Leaf będzie sobie musiał radzić także z bardzo wysokimi temperaturami, bo po Beninie, Togo, Ghanie i Burkina Faso dojedzie do Mali. W tym zahaczającym o Saharę kraju temperatura w ciągu dnia może sięgać nawet 40 stopni.

Na trasie „Electric Explorer African Challenge” Arkady Fiedler zamierza odwiedzać salony Nissana, gdzie może liczyć na bezpłatne ładowanie samochodu. Marka dostarczy też podróżnikowi komplet najpotrzebniejszych części zamiennych, w tym przydatne szczególnie w Afryce filtry pyłkowe, płyn chłodzący czy zapasowe elementy zawieszenia, choć on sam nie przewiduje, by musiał z nich korzystać.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij