Polska nie jest gotowa na elektromobilność. Grożą nam kary

Słabo rozbudowana sieć stacji ładowania aut elektrycznych to jedna z głównych przeszkód w rozwoju elektromobilności w Polsce. Do tego dojść mogą niebawem surowe kary za niespełnianie unijnych wymogów.

Ładowanie samochodu elektrycznego fot. Michał Szymaczek
Ładowanie samochodu elektrycznego

Planowane przez UE na 2035 rok wymuszenie sprzedaży wyłącznie aut elektrycznych i jednoczesne wycofanie z fabryk pojazdów napędzanych z wykorzystaniem silników spalinowych niesie ze sobą ryzyko kar za niespełnienie wymogów unijnego rozporządzenia. A to mówi wyraźnie o obowiązku zapewnienia w publicznej infrastrukturze minimum 1 kW mocy dla każdego zarejestrowanego pojazdu z napędem elektrycznym i 0,66 kW dla hybryd typu plug-in. Pisała o tym niedawno „Rzeczpospolita”, przestrzegając przed grożącymi nam finansowymi karami.

Według projektu unijnego rozporządzenia, każde z państw członkowskich będzie bowiem musiało sprostać wymaganiom dotyczącym choćby mocy ładowania w publicznej infrastrukturze, w przeliczeniu na liczbę sprzedanych aut elektrycznych. Polska jest natomiast krajem o jednej z najsłabiej rozwiniętych sieci stacji ładowania i choć według stanu na dziś owe wymogi spełniamy, to jest tak tylko dlatego, że park aut elektrycznych jest u nas odpowiednio niewielki.

Według przytoczonego przez „Rzeczpospolitą” raportu, opracowanego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, moc w ogólnodostępnej infrastrukturze ładowania według danych z marca wynosiła 77 MW, a to o 39 MW więcej niż wartość wymagana. Ten zapas jednak wkrótce zniknie, jak wyjaśnia „Rz”, bo liczba elektrycznych aut rośnie dwa i pół razy szybciej niż publicznych ładowarek. Zgodnie z wzrostową tendencją rozbudowy parku elektrycznych pojazdów, już za trzy lata, licząc od dziś, w całym kraju powinno być dziesięciokrotnie więcej punktów ładowania niż jest obecnie. A teraz mamy ich nieco ponad 4,2 tys. na łącznie 2,2 tys. stacji ładowania – według stanu na koniec maja 2022 roku.

Ile aut elektrycznych i stacji ładowania jest dziś w Polsce?

Według danych z końca maja 2022 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 48 675 osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym, a przez pierwszych pięć miesięcy 2022 r. ich liczba zwiększyła się o 9892 sztuki, zatem o 45 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2021 r. Tak wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA. W tej liczbie znalazło się łącznie 46 676 elektrycznych samochodów osobowych, ale te w pełni elektryczne auta (z wyłączeniem hybryd plug-in) odpowiadały za 48 proc. (22 476 szt.) tej części floty pojazdów.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym rozwija się również infrastruktura ładowania. Jak podaje Licznik Elektromobilności, pod koniec maja 2022 r. w Polsce funkcjonowało 2190 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (4 253 punkty ładowania). 29 proc. z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 71 proc. wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W maju uruchomiono 24 nowe ogólnodostępne stacje ładowania, oferujące w sumie 36 punktów.

Podatkami w auta spalinowe

– Przegłosowany przez Parlament Europejski zakaz rejestracji nowych samochodów spalinowych to kolejny czynnik, który przyspieszy nieuchronną transformację sektora transportu w Polsce. Obecnie nasz kraj nie jest jednak na nią gotowy pod względem infrastrukturalnym. W ciągu ostatnich dwóch lat liczba osobowych EV przypadających na jedną stację ładowania wzrosła ponad dwukrotnie: z 10 do 21. Rozbudowa sieci ładowarek do poziomu umożliwiającego elektryfikację floty samochodowej na skalę masową jest projektem długoterminowym, dlatego administracja publiczna powinna wdrożyć niezbędne zmiany już teraz. W pierwszej kolejności konieczne jest skrócenie procedur przyłączeniowych oraz rozwój niezbędnych sieci dystrybucyjnych – powiedział Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

– Rośnie liczba rejestracji pojazdów zero- i niskoemisyjnych, jednakże tempo przechodzenia na niskoemisyjną mobilność musi przyspieszyć, bo oczekują tego Komisja Europejska i Parlament Europejski. Jest to również wpisane w Krajowy Plan Odbudowy, gdzie oprócz zapisów dotyczących szybkiego przejścia m.in. na napędy zeroemisyjne, pojawiły się zapisy o wprowadzeniu w najbliższych latach opłaty rejestracyjnej od samochodów spalinowych i od 2026 r. – nowego systemu podatkowego. Będzie to bardzo ważna i trudna dyskusja, bo dotychczas kilkakrotna próba wprowadzenia w Polsce tzw. podatku ekologicznego nie powiodła się. A trzeba podkreślić, że dobrze skonstruowany i akceptowalny społecznie nowy system podatkowy z całą pewnością będzie wspierał wymianę floty na pojazdy niskoemisyjne, co przyczyni się do obniżenia szkodliwych emisji i będzie bardzo korzystne dla środowiska – dodaje Jakub Faryś, Prezes PZPM.

Zobacz również:
REKLAMA