[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Polskie dziewczyny szybsze od Waltera Röhrla: Zdaniem Obrockiego

Regoroczny Rajd Monte Carlo Historyczny zadowolił publikę, bo emocji nie brakowało. Dopisały też gwiazdy, a nawet jedna superstar. Nie brakowało też polskich akcentów, kłopotliwych dla supergwiazdy.

Rajd Monte Carlo Historyczny nieustannie jest na fali. Dzielnie pomaga w tym Światowa Federacja Automobilowa FIA gnębiąc normalne rajdy. Efekty są bardzo widoczne - w tegorocznym zwykłym Monte Carlo (tym WRC) wystartowały trzy zespoły (to nie literówka - trzy!): Hyundai, Toyota i Ford i trochę prywatnego planktonu.

Po zakończeniu tego smutnego dziwowiska (pisałem o tym niedawno), na alpejskie półki skalne wyjeżdżają porządne, stare rajdówki. Zawsze, od lat, w liczbie ponad 300 na starą, dwa razy dłuższą trasę, na której współczesne plastikowe auta WRC dostałyby zadyszki.

Na starcie coraz więcej dawnych gwiazd, które nie mogąc patrzeć na coraz krótszy rajd dla tych trzech fabryk chcą wrócić wspomnieniami do wielkich dni dawnej chwały. W tym roku też na starcie stanęło parę wielkich gwiazd - chociażby Rauno Aaltonen (oczywiście w Mini Cooperze), Bruno Saby w Renault 5 Alpine, czy znany kiedyś w Polsce Maurizio Verini (Fiat 128), ale też nowa supergwiazda - wielokrotny zwycięzca Monte Carlo i mistrz świata Walter Röhrl - oczywiście w Porsche 911, bo właśnie mija 40 lat od jego pierwszego zwycięstwa w Monte Carlo.

Polacy jak zwykle obecni, chociaż nasi najwięksi dawni mistrzowie boją się tego rajdu panicznie i tylko obiecują starty. Na czele polskiej reprezentacji oczywiście rajdowy klan Postawków - Stanisław i Andrzej Zastawą 1100, a Ewa i Ania Polskim Fiatem 125p. Też dużym Fiatem Piotr i Natalia Cisowscy, Andrzej Banaś z Rafalem Chronowskim Lancią Betą Monte Carlo, a debiutanci Paweł i Agnieszka Stojanowscy pięknym Fiatem 128 Coupe.

Zobacz także: gorące premiery Genewy 2020 - zapowiedź

Rekord do pobicia to trzecie miejsce (w klasyfikacji generalnej!) Staszka i Andrzeja Postawków z 2018 roku zdobyte tą samą rewelacyjnie szybką Zastawą. Atmosfera w FIA się ochładza, ale klimat się ociepla i na starcie uczestników przywitała pogoda wiosenna. Szkoda, bo stuletnia legenda Rajdu Monte Carlo to jazda po śniegu i lodzie.

Od startu wszyscy czekają na błyskotliwą i efektowną jazdę gwiazd - przecież Verini, Saby, a zwłaszcza Aaltonen i Röhrl to kiedyś królowie zimowych Alp. I wychodzi to gwiazdom nienachalnie. Zamiast popisowo liderować, robią błędy, czasem na minutkę, a nawet dwie zaliczają pobyty w rowie.

Największy zawód sprawia absolutny faworyt, wspaniały arcymistrz we wspaniałym Porsche Walter Röhrl. Parę prostych błędów i ląduje poza pierwszą setką. I daleko poza naszą czołówką, bo nasze gwiazdy, doświadczeni Staszek i Andrzej Postawkowie bardzo żwawo jadą małą Zastawą i po pierwszym dniu są na 10. miejscu, a Ewa z Anią na pozycji 54.

Słabiej, ale na równi z Röhrlem, Cisowski i Banaś, a debiutantom Pawłowi i Agnieszkce Stojanowskim zupełnie psuje się elektronika nawigacyjna, więc spadają w klasyfikacji "aż za Waltera Röhrla".

Zobacz także: znajdź wymarzony samochód w najlepszej cenie!

REKLAMA

REKLAMA

Drugi dzień to świetny pościg Cisowskiego i Banasia - szybko awansują do pierwszej setki i doganiają Ewę i Anię. Z wielką determinacją atakuje też Walter Röhrl, ale on do polskich dziewczyn ciągle ma duży dystans. Kolejne etapy to odległe oesy wokół Valance i długi powrót do Monte Carlo. Dobra jazda Polaków - Staszek i Andrzej są w pierwszej dziesiątce, coraz lepiej jedzie Banaś, Ewa i Ania wyprzedzają Cisowskich i są na drugim miejscu w klasyfikacji załóg kobiecych. Wielkie gwiazdy różnie - Verini w ogóle nie daje rady, Röhrl ciągle za naszymi dziewczynami, Aaltonen kiepsko, a tylko Saby rzeczywiście dobrą jazdą dociera do pierwszej dziesiątki.

Wreszcie, jak przez całe dziesięciolecia, finałowa "noc długich noży" z przełęczą Col de Turini na czele. To trudna część rajdu, a do tego dokładają się inne przygody. Tym razem nocny duch Alp dręczy i straszy polskie dziewczyny. Ich duży Fiat, który tak świetnie śmiga po Alpach od ponad 10 lat i kiedyś mnie, też z sukcesem dowiózł do mety w Monte Carlo, tym razem sprawia poważniejsze kłopoty. Awaria kopułki zapłonu, pompy wody, a wreszcie urwanie linki gazu, a potem, po prowizorycznym założeniu zbyt krótkiej linki, urwanie całego pedału gazu dewastuje dziewczynom świetny wynik. Wyprzedza je nawet Walter Röhrl. Ostatecznie na mecie Staszek i Andrzej Postawkowie kończą Monte na 13. miejscu (ale wygrali dwa odcinki w generalce!), Cisowscy na 81. miejscu, Banaś na 104., Ewa i Ania po takich przygodach aż na 205. pozycji, a Stojanowscy na 239. W pierwszej trójce żadnych gwiazd - Saby na 4. miejscu, Röhrl 49., Aaltonen 139. Takie są zimowe Alpy. I taki jest Rajd Monte Carlo. Ale trzy dni pościgu Waltera Röhrla za polskimi dziewczynami zostanie zapamiętane na długo.

Zobacz także: jak Porsche Taycan bije Teslę?

zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA