REKLAMA

Rajd Dakar Etap 4: odcinek ekstremalny

Załoga Orlen Team stawiła się w komplecie na finiszu bardzo trudnego technicznie czwartego etapu Rajdu Dakar 2020.

Kuba Przygoński na 4. etapie Rajdu Dakar 2020 Kuba Przygoński na 4. etapie Rajdu Dakar 2020

Najdłuższy z dotychczasowych i jednocześnie niezwykle wymagający technicznie był czwarty odcinek specjalny Rajdu Dakar 2020. Mimo to zawodnicy Orlen Teamu zanotowali bardzo dobre wyniki – Kuba Przygoński z Timo Gottschalkiem dotarli do mety z ósmym czasem, podobnie jak Kamil Wiśniewski w klasyfikacji quadów.

W sumie czwarty etap Rajdu Dakar 2020 liczył aż 672 kilometry, przy czym próba czasowa mierzyła łącznie 453 kilometry. Jak już wspomnieliśmy, nie tylko dystans tego odcinka specjalnego był dla kierowców wyzwaniem, bowiem był to jednocześnie najtrudniejszy z dotychczasowych oesów.

Kuba Przygoński i Timo Gottschalk

Załoga Kuba Przygoński i Timo Gottschalk jadący rajdowym Mini John Cooper Works Rally dotarli na metę ze stratą 19 min 23 s do zwycięzcy odcinka Stéphane’a Peterhansela.

- Dziś organizator przygotował ekstremalnie trudny technicznie odcinek. Na początku trasy było mnóstwo luźno leżących czarnych kamieni, po których jechaliśmy przez około 100 kilometrów. Było tam bardzo łatwo o przebicie opony – powiedział na mecie Kuba Przygoński.

- Jechaliśmy jako drugi samochód na trasie, więc ze względu na to, że nie było jeszcze koleiny, po której moglibyśmy się poruszać, wszystkie te kamienie przyjmowaliśmy i trochę na tym straciliśmy. Końcówka to z kolei ekstremalne głazy, po których właściwie się toczyliśmy – podsumował Przygoński.

Martin Prokop i Viktor Chytka

Martin Prokop na 4. etapie Rajdu Dakar 2020

Zawodnicy Orlen Teamu z czeskimi paszportami, Martin Prokop i Viktor Chytka, również i tym razem bliscy byli osiągnięcia miejsca w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej i jeszcze na 346. kilometrze notowali 10. czas.

Ostatecznie czeska załoga zajęła 14. pozycję i utrzymała mocne 9. miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu.

Kamil Wiśniewski

Obfite opady deszczu, które nawiedziły okolicę rozgrywanego etapu, rozmyły drogę i pierwotnie wyznaczona przez organizatorów trasa musiała przed rozpoczęciem rywalizacji ulec zmianie. Na nowej trasie świetnie radził sobie nasz quadowiec Kamil Wiśniewski, który bezbłędnie nawigując zajął 8. pozycję.

Kamil Wiśniewski na 4. etapie Rajdu Dakar 2020

– Szczególnie męcząca była końcówka odcinka. Jechaliśmy w tym fragmencie na skalnej drodze. Moje zawieszenie nie do końca radziło sobie ze wszystkimi dziurami, więc musiałem zwalniać. Quad zaczął jechać szybciej w ciężkim terenie w porównaniu z wczorajszym etapem. Wynikało to ze innego doboru zębatek. Wciąż nie osiąga prędkości maksymalnej na płaskiej nawierzchni, ale już jest lepiej – powiedział na mecie Kamil Wiśniewski.

Maciej Giemza

Bardzo dobrze pojechał jeden z motocyklistów Orlen Teamu Maciej Giemza. Może być zadowolony ze swojej postawy, bowiem na czwartym etapie zanotował 24. czas, co pozwoliło mu awansować w klasyfikacji generalnej o cztery pozycje, na miejsce 21.

– Ostatnie 60-70 kilometrów to był bardzo ciężki teren, który zabierał dużo sił. Starałem się tam nie popełnić żadnego nawigacyjnego błędu oraz uniknąć wywrotki, o którą było łatwo. Jechaliśmy w gęstym piachu i po gołych skałach – trasa stwarzała sporo problemów na ciężkim motocyklu dakarowym. Cieszę się z awansu w klasyfikacji generalnej i zbieram siły na piąty etap – powiedział Maciej Giemza.

Maciej Giemza na 4. etapie Rajdu Dakar 2020

Adam Tomiczek

Drugi z motocyklistów Orlen Team, Adam Tomiczek, na przedostatnim punkcie kontrolnym uzyskał świetny 22. czas, ale już kilka kilometrów dalej zaliczył niestety poważny upadek. To zdarzenie kosztowało go straty czasowe i sporo sił. Zawodnik Orlen Team ostatecznie ukończył etap na 37. pozycji. W klasyfikacji generalnej jest 26.

Liderem wśród motocyklistów pozostaje Amerykanin Ricky Brabec przed Kevinem Benavidesem i Jose Cornejo.

Rajd Dakar 2020 wielkimi krokami zbliża się do półmetka, bowiem przed zawodnikami jeszcze dwa etapy przed sobotnim dniem odpoczynku i regeneracji. Piąty etap, rozgrywany w czwartek, będzie miał długość 564 kilometrów, z czego sam odcinek specjalny to 353 kilometry.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA