REKLAMA

Rajd Dakar etap 2: mocny Wiśniewski

Za nami drugi etap Rajdu Dakar 2020. Bardzo dobry wynik uzyskał Kamil Wiśniewski. Pozostali zawodnicy odnotowali mocne rezultaty.

Kamil Wiśniewski na 2. etapie Rajdu Dakar 2020 Kamil Wiśniewski na 2. etapie Rajdu Dakar 2020

Po wczorajszej stracie czasowej, spowodowanej awarią skrzyni biegów, dziś Kuba Przygoński odrabiał straty. Nie obyło się jednak bez kłopotów, w postaci kilku przebitych opon. Maciej Giemza z kolei boryka się z infekcją gardła, mimo to dotrzymywał kroku wielu mocnym rywalom. Zadowolony może być z wyniku Kamil Wiśniewski.

Orlen Team na drugim etapie

Drugi etap 42. edycji Rajdu Dakar liczył dokładnie 367 kilometrów. Taki dystans odcinka specjalnego musieli pokonać zawodnicy Orlen Team, z których najwyższą lokatę zajął dziś Kamil Wiśniewski w kategorii quadów. Zawodnik Orlen Team był piąty w swojej klasie.

Inny zawodnik Orlen Team, Martin Prokop, zanotował na dzisiejszym etapie czternasty czas, po solidnej jeździe. Linię mety czeski kierowca minął cztery miejsca przed Kubą Przygońskim, który aż pięciokrotnie przebijał dziś opony. Dobrą passę podtrzymują motocykliści – Adam Tomiczek był dziś 26., a Maciej Giemza 28.

Wiśniewski z pełną mocą

Drugi odcinek specjalny tegorocznego rajdu Dakar prowadził z Al Wajh do Neom. Po wyeliminowaniu wczorajszych usterek powodujących brak pełnej mocy silnika, dzisiaj Kamil Wiśniewski wykorzystał możliwości swojego sprzętu i minął linię mety jako piąty.

– Dzisiejszy odcinek był dosyć wymagający, dlatego że jechaliśmy po drogach z dużą ilością głazów. Drogi szutrowe, po których można było jechać szybciej, to około 60 kilometrów całej trasy – powiedział po etapie Kamil Wiśniewski.

Zawodnik dodaje, że z dzisiejszego dnia jest zadowolony. – Jechało mi się dużo lepiej niż wczoraj, nie skupiałem się na problemach quada, tylko robiłem swoje. Skoncentrowałem się jedynie na nawigacji, dlatego że wczoraj popełniłem błąd – dodaje. Po dwóch dniach rywalizacji Kamil Wiśniewski zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej w kategorii quadów.

Maciej Giemza na 2. etapie Rajdu Dakar 2020

Maciej Giemza z zapaleniem gardła

Poniedziałkowy etap był bardzo wymagający dla Macieja Giemzy, który na trasie musiał zmagać się nie tylko z rywalami, ale także ze złym samopoczuciem spowodowanym zapaleniem gardła. Ostatecznie 24-latek minął linię mety na mocnej 28. pozycji – takie samo miejsce zajmuje w klasyfikacji generalnej.

– Musiałem włożyć dużo siły, żeby pomimo choroby pokonać dzisiejszy odcinek specjalny. Gdyby nie to, sprawiłby mi on sporo przyjemności, bo był fajniejszy od wczorajszego. Cieszę się, że jestem już na mecie i mam nadzieję, że jutro będę się czuł lepiej – powiedział Maciej Giemza, który na trasie odcinka specjalnego pomógł jednej ze swoich rywalek.

– Na początku odcinka Laia Sanz miała groźnie wyglądającą wywrotkę, której byłem świadkiem. Zatrzymałem się wtedy obok niej i zapytałem czy wszystko ok. Na szczęście zawodniczka podniosła motocykl i ruszyła dalej – dodał 24-latek.

Maciej Giemza podkreśla, że na uczestników Dakaru czekają coraz dłuższe odcinki specjalne. Rywalizacji nie ułatwiają także krótkie odstępy, w jakich na trasę są wypuszczani kolejni zawodnicy.

– Rajd jest dosyć niebezpieczny, mocno się kurzy, jedziemy bardzo blisko siebie i sprawia to dużo problemów – zakończył Giemza.

Adam Tomiczek na 2. etapie Rajdu Dakar 2020

Adam Tomiczek z anulowaną karą

Na ostateczne podsumowanie swojej pozycji długo musiał czekać Adam Tomiczek, któremu w niedzielę niesłusznie naliczono 40-minutową karę. Sędziowie popełnili błąd, przypisując dodatkowe minuty do jego nazwiska – Tomiczek startuje z numerem 30, a nie do jadącego z numerem 130 Myunggul Ryu z Korei Południowej.

O tym, że w klasyfikacji generalnej zajmuje 27. miejsce, motocyklista Orlen Team dowiedział się dopiero po wieczornym briefingu.

Kuba Przygoński z „kapciami”

Po niedzielnym, ogromnym pechu i awarii skrzyni biegów Kuba Przygoński przystąpił do rywalizacji dodatkowo zmotywowany. Niestety także dzisiaj zawodnik kilka razy musiał zmagać się z kłopotami i stawać na trasie odcinka, aby dokonać drobnych napraw w swoim Mini John Cooper Works Rally.

– Podczas tego etapu przebiliśmy łącznie pięć opon, a mamy tylko trzy koła zapasowe. Po wymianie jechaliśmy więc już bardzo spokojnie, a i tak jakiś kamień przeciął nam kolejną oponę. Następnego kapcia złapaliśmy przed samą metą i minęliśmy ją na trzech kołach – powiedział Kuba Przygoński.

Kuba Przygoński na 2. etapie Rajdu Dakar 2020

Załoga Orlen Team odczuła także mocno konsekwencje startu z 19. pozycji. – Dzisiaj nie byliśmy w stanie wyprzedzać zawodników przed nami. Był straszliwy kurz, nic nie było widać przez całe 360 kilometrów. Niestety konsekwencje jednego złego etapu ciągną się przez dwa-trzy dni, dlatego teraz skupiamy się na powrocie do naszej grupy, żeby jechać wysoko. Ale nie poddajemy się i walczymy do końca.

W poniedziałek najszybszy w gronie kierowców był Giniel de Villiers. W klasyfikacji motocyklistów triumfował Ross Branch, a najszybszym kierowcą quada był Ignacio Casale.

We wtorek zawodnicy będą rywalizować na pętli wokół miejscowości Neom, która będzie liczyć 427 kilometrów odcinka specjalnego.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA