REKLAMA

Rajd Szwecji z kłopotami: Zdaniem Obrockiego

To wielka atrakcja, że rajdowcy ścigają się po asfalcie i po szutrze, po śniegu i po lodzie. Ostatnio jednak stara tradycja przegrywa ze zmianami klimatu.

Toyota

Od niepamiętnych czasów rozgrywane corocznie Rajdowe Mistrzostwa Świata rozpoczynały się od imprez zimowych - Rajdu Monte Carlo i Rajdu Szwecji. Obydwie imprezy formalnie zimowe, ale bardzo różne. Monte Carlo od zawsze (grubo ponad 100 lat!) odbywa się na oblodzonych i ośnieżonych wąskich i krętych lokalnych drogach w Alpach. Są to drogi publiczne, pod śniegiem i lodem znajduje się asfalt, więc w razie odwilży rajdu się nie przerywa, a jedynie zawodnicy mają kłopot, bo wykorzystując szpiegów lodowych muszą zdecydować, w których miejscach trasy zastosować opony z kolcami. W ostatnich latach z zimą w Alpach jest kiepsko, ale rajd odbywa się w stałym styczniowym terminie. Frajda dla kibiców jest mniejsza. Nawet dużo mniejsza, bo jazda po asfalcie, to nie to samo co przepiękny samochodowy taniec na lodzie.

W Szwecji jest inaczej. Rajd tradycyjnie odbywa się w lutym, wyłącznie na polach i w lasach, czasem na zamarzniętych jeziorach, gdzie od wieków zawsze było dużo śniegu. Taki gruby, ubity, zlodowaciały śnieg to bajeczna nawierzchnia dla rajdowców. W Rajdzie Szwecji zawsze można było używać dużo dłuższych, groźnie wyglądających kolców w oponach, które po takim lodzie pozwalają podróżować (ale trzeba umieć - cudowne widowisko!) z szybkościami nawet powyżej 200 km/h. Niestety, w tym roku w Szwecji zimy nie ma. Nie chodzi o jakieś chwilowe odwilże, tylko o stałe ocieplenie klimatu. Zwykłe piaszczyste drogi, które w zimie "zamarzały na kość" bez mrozu są błotnistą breją.

REKLAMA

Jeszcze większy problem to sprawa bezpieczeństwa. Od zawsze wzdłuż trasy znajdowały się wysokie bandy śnieżne, które chroniły rajdówki przed wypadnięciem do lasu. Teraz rajd stał się niebezpieczny w stopniu nieakceptowalnym. Część zawodników uważa, że jazda w takich warunkach jest zbyt niebezpieczna i rajd należy odwołać. Kolejny problem to sprawa opon. Długie kolce lodowe na trasie bez lodu niszczą się momentalnie. Jeśli na początku odcinka nie ma lodu, a jest go trochę gdzieś w cieniu kawałek dalej, to auto traci kolce na początku i wjeżdża na lód na "łysych oponach", co jest ogromnym zagrożeniem dla zawodników. Już parę tygodni przed terminem tegorocznego Rajdu Szwecji było wiadomo, że zimy nie będzie. Organizatorzy rozpoczęli heroiczny bój o uratowanie rajdu. Kawałki trasy trochę utwardzono. Ale reszta była zbyt miękka i te odcinki odwołano. Powstał problem prawny, czy taki ogryzek zamiast pełnego rajdu powinien być normalnie punktowany. W końcu ogłoszono, że do zdobycia są całe, a nie połówkowe punkty. Ze strachu przed prawnymi kłopotami odstąpiono od ograniczeń w stosowaniu opon i pozwolono zawodnikom na częstsze zakładanie nowego ogumienia.

W takich nienormalnych warunkach rajd (tzn. połowę rajdu) udało się jakoś przeprowadzić. Niszcząc zbyt miękkie drogi, za które trzeba będzie zapłacić. Wyniki okazały się zaskakujące, bo nie wygrał żaden z dwóch wielkich faworytów - ani aktualny mistrz świata Ott Tanak (aktualnie Hyundai), ani były wielokrotny mistrz Sebastien Ogier (aktualnie Toyota). Zwyciężył debiutant w zespole Toyoty - Elfyn Evans. Drugi był obolały po potężnym wypadku w poprzednim rajdzie Ott Tanak, a trzeci młodziutki junior Kalle Rovanpera, który nie miał pojęcia, że warunki są aż tak trudne i niebezpieczne. Po wielu latach rajdowej emerytury w rajdzie pojawiła się polska załoga Michał Sołowow - Maciej Baran Skodą Fabią R5. Pojechali całkiem nieźle, podróżując oczywiście nie po żadne punkty, ale dla przyjemności.

Rajd Szwecji formalnie się odbył. Gratulacje. Ale to nie załatwia sprawy. Klimat ociepla się coraz bardziej i niewielkie są szanse, że za rok Szwecja w lutym zostanie skuta lodem i zasypana śniegiem. Ratunkiem, niestety kosztownym, może być przeniesienie imprezy bliżej koła podbiegunowego. Ale to dalej od lotnisk i kibiców. Okazuje się, że zmiany klimatu to kłopot obejmujący coraz więcej dziedzin życia. Rajdy samochodowe też.

Zobacz także: Ford Puma - jak jeździ nowy crossover?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA