[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Rallycross - genialny kompromis: Zdaniem Obrockiego

Od ponad stu lat świat sportów samochodowych dręczy pytanie co lepsze - rajdy czy wyścigi. Rajdy to długie dystanse, wielkie przestrzenie, jazda przez góry i lasy, a wyścigi to widowisko bardziej monotonne, ale skoncentrowane w jednym miejscu. A może coś pośredniego? Właśnie zakończył się polski sezon rallycrossu.

Tomasz Kuchar

Stuletnia wojna rajdów z wyścigami wydała dobre owoce. Udało się stworzyć złoty środek. Spodobał się kibicom i szybko zyskuje na popularności. W miarę skutecznie eliminuje wady rajdów i wyścigów mocno uwypuklając ich zalety. To rallycross.

Z rajdów zaczerpnął to co w nich najlepsze - dynamiczną jazdę po szutrze przecudnymi poślizgami, co widzów doprowadza do ekstazy (a nawet dalej), odrzucając rozwlekłość rajdów przez wiele godzin i setki kilometrów, a z wyścigów, trochę wzorem starogreckich teatrów, jedność czasu, miejsca i akcji, a więc skoncentrowanie widowiska na małym obszarze, co dla kibiców nienachalnie ruchliwych (chipsy, cola może coś jeszcze) jest ułatwieniem, a nawet magnesem wielkim.

REKLAMA

Rallycross to przede wszystkim specjalny tor, generalnie szutrowy, cudownie kręty i trochę asfaltu na starcie, ale tak skonfigurowany, że publika na trybunach wokół widzi wszystko na raz. Rajdy to jazda indywidualna, co jedną minutę, w rallycrossie wzięto z wyścigów najważniejszą zaletę, a więc jazdę po kilka aut równocześnie, co znakomicie dynamizuje widowisko. Tor jest dla kierowcy dość łatwy do zapamiętania, ma np. 10 zakrętów, więc zawodnik jeździ sam, bez pilota. W kolejnych biegach, z jednej linii, a więc z równymi szansami, startuje najczęściej po 5 samochodów. I to bardzo zacnych samochodów, w najwyższych klasach takich po 500 koni, które jadąc całą pętlę poślizgami dają gapiom widowisko wyborne. Samochody są oczywiście silniejsze (droższe) i słabsze (tańsze), dzielą się więc na różne klasy, od niewiele słabszych od Formuły1 szalonych prototypów, zwanych SuperCars, poprzez SuperNational, po różne w różnych krajach "lżejsze" klasy służące do jak najtańszego szkolenia młodych zawodników.

Auta SuperCars uzbrojone są oczywiście w najnowsze światowe technologie i napęd na cztery koła, a znacznie tańsze SuperNational napędzane są na jedną oś. By zdobywać punkty i tytuły, w klasie musi być minimum 5 aut. Tory do rallycrossu są znacznie tańsze w budowie od prawdziwych torów wyścigowych. Są też dużo krótsze - najczęściej mają około 1 kilometra i pokryte przecież nie specjalnym asfaltem, ale dużo tańszymi żużlopodobnymi materiałami. Krótki tor pozwala tak ustawić trybuny, że każdy widz wszystko widzi, więc nie ma poczucia, że zapłacił za bilet, ale siadł na złej trybunie i najlepsze elementy widowiska go ominęły. W rallycrossie w odróżnieniu od rajdów i wyścigów jest jeszcze dodatkowy "wynalazek" podnoszący emocje i atrakcyjność widowiska. Jest to tzw. Joker Lap, czyli jedno okrążenie po nieco dłuższej, zmienionej trasie. To zawodnik indywidualnie decyduje, kiedy zjedzie na Joker Lapa, wtedy jak w F1 po zmianie kół, samochody wracają na główną trasę z jakimś "spóźnieniem", więc samochody tasują się "bardzo kontaktowo" ku radości publiki. Oczywiście zawody trwają cały dzień, bo pomimo krótkich, kilkuminutowych biegów ich ilość jest duża - robi się treningi, kwalifikacje, półfinały i finały, a więc napatrzeć się można obficie.

W Polsce mamy dwa homologowane tory profesjonalne i trochę mniejszych obiektów bardziej amatorskich. Te dwa flagowe obiekty to Słomczyn koło Warszawy i Toruń. Mistrzostwa Polski to najczęściej 7 imprez , po 3 na każdym torze i jedna gdzieś za granicą, najczęściej na Litwie, co daje naszym zawodnikom trochę międzynarodowego obycia. Sezon Rallycrossowych Mistrzostw Polski właśnie się skończył. Licznie dopisali zawodnicy i licznie dopisała publika. Walka była zacięta, ale nadal, jak od kilku lat, nie udało się znaleźć pogromcy dotychczasowego mistrza - obrońcy tytuł i korony. Tym arcymistrzem, dominatorem i wręcz Loebem i Schumacherem polskiego rallycrossu jest Tomasz Kuchar. Wiele lat ścigał się na światowym poziomie w rajdach, tam zdobył tak wielkie doświadczenie, że teraz mimo krótszego pobytu w nowej dyscyplinie, nie ma na niego mocnych. W nowym sporcie zakochał się z wzajemnością i właśnie czwarty raz z rzędu bezdyskusyjnie i przekonująco zdobył mistrzostwo Polski.

Zobacz także: rusza nowe pasmo na kanale History

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij