Rolls-Royce Spectre: koniec V12, początek epoki elektryczności

Rewolucja elektryczna dotarła w wyższe sfery. Rolls-Royce Spectre to pierwszy produkcyjny model tej marki, który pojawi się w 2023 roku. Ruszają właśnie ostateczne testy.

Rolls-Royce Spectre fot. materiały prasowe
Rolls-Royce Spectre

Rolls-Royce zaczął „zabawę” z elektrycznymi samochodami w roku 2011, pokazując elektryczny wariant modelu Phantom, nazwany roboczo 102EX. Dwa elektryczne silniki generowały moc niespełna 400 KM, czerpiąc energię z akumulatora o pojemności 71 kWh. Wystarczyć to miało na pokonanie maksymalnie 200 km.

Rolls-Royce 102EXfot. materiały prasowe
Rolls-Royce 102EX

Kilka lat później, w roku 2016, pojawiła się futurystyczna ewolucja pomysłu na elektrycznego Rolls-Royce’a, nazwana 103EX. W jej przypadku dane techniczne pozostały tajemnicą, ale ekstrawagancki design blisko 6-metrowego krążownika przyciągał spojrzenia i pobudzał do dyskusji o kształcie przyszłych samochodów.

Rolls-Royce 103EXfot. materiały prasowe
Rolls-Royce 103EX

Mamy rok 2021 i oto przed nami, wciąż zamaskowany i prezentowany w formie mocno przedprodukcyjnej (opartej na modelu Wraith), Rolls-Royce Spectre. Model, który pod koniec 2023 roku ma wjechać do salonów. Tym razem zrobi to jednak nie przy akompaniamencie aksamitnego silnika V12, a niemal bezszelestnie i nie emitując w czasie jazdy ani grama CO2. Bo trzeba dodać, że od roku 2030 marka zamierza przejść całkowicie na napęd elektryczny. Cóż, znak czasów, czy tego chcemy, czy nie.

Rolls-Royce Spectrefot. materiały prasowe
Rolls-Royce Spectre

Rzecz jasna, szczegółów związanych z parametrami napędu czy nawet wymiarów i innych detali Rolls-Royce’a Spectre nie znamy, bo też do premiery pozostały ponad dwa lata. Obecnie producent rozpoczyna zaawansowany program testowy, w ramach którego samochody pokonać mają 2,5 mln kilometrów i znaleźć się w każdym niemal zakątku świata, by być gotowym na skrajne warunki pracy. Komunikat prasowy podaje, że ten dystans ma odpowiadać 400 latom codziennej eksploatacji pojazdu.

REKLAMA

Historia zatacza koło - powrót do napędu elektrycznego

Na koniec producent wspomina, że już w 1900 roku Charles Rolls niejako przewidział elektryczną przyszłość motoryzacji, zachwycając się jeżdżącym egzemplarzem elektrycznego samochodu marki Columbia. Miał o nim powiedzieć, że „samochód elektryczny jest perfekcyjnie cichy i czysty”.

Nie minęło raptem 120 lat, a tu proszę, motoryzacja zatacza historyczne koło i powraca do pomysłu na elektryczny napęd. Tyle że dziś rozwój tej technologii jest niezwykle dynamiczny, a wtedy został wyparty przez wykorzystanie konstrukcji silnika czterosuwowego Nikolausa Otto i masową produkcję taniego spalinowego Forda T. Pomyśleć, co by było, gdyby przemysł samochodowy poszedł drogą elektryfikacji już 120 lat temu.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA