[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.9

Ruch lewostronny - zmora coraz gorsza. Zdaniem Obrockiego

Kontynuując poruszony w poprzednim tekście temat motoryzacji na Malcie chciałbym z troską i smutkiem pochylić się nad wstydliwą chorobą, którą mieszkańcy tej pięknej wyspy odziedziczyli po smutnych dla nich czasach kolonialnych i podległości Koronie Brytyjskiej. Chodzi o ruch lewostronny.

malta Malta

Ostatecznie i po wsze czasy, w wielu głosowaniach plenarnych Unia Europejska siłą 750 (!) sowicie opłacanych posłów ustaliła krzywość bananów, jednolity wygląd drabin, zaliczyła ślimaki do ryb, a marchew do owoców. I jeszcze tysiąc równie głupawych szczegółów. Z podobnie dużą determinacją, starannością i atencją skrzętnie omija problem drogowego ruchu lewostronnego.

A sprawa jest dużo poważniejsza od marchwi i ślimaków. Może uda się doczekać etapu, gdy sprawa się sama rozwiąże i będzie można zacytować słowa starego pirata ugryzionego przez psa w drewnianą nogę: nie dotyczy. Ale w Unii ruch lewostronny to nie tylko zawsze trochę ekstrawagancka i osobna Wielka Brytania, ale przecież też Bogu ducha winna sterroryzowana kiedyś przez Anglików i podbita bez pardonu Malta - nieduża, ale urodziwa i sympatyczna wyspa na samym środku Morza Śródziemnego. Mając takie paskudne położenie, a siłę własną niewielką, zawsze byli pod butem jakiegoś okupanta. Aż do roku 1964 (!) tym okupantem byli Anglicy. Wreszcie Malta się ich pozbyła. Razem z ich milami, yardami, calami, akrami, szylingami, pintami i jeszcze setką podobnych odrębności. Dziś Malta ma metry, celsjusze, szybkość w km/h. Wódkę i benzynę w litrach. Zagrychę w kilogramach. Przestają powoli być jedną wielką bazą wojenną, chociaż wielkie fortyfikacje stworzone przez wszystkich okupantów to sumarycznie większa kubatura budowli, niż razem wzięte wszystkie piramidy egipskie. Płacą i zarabiają dziś w euro, a nie w funtach.

Ale ruch lewostronny pozostawili. Niewątpliwie 100% samochodów jakoś głupio i nieekonomicznie wyrzucić, a żyją dobrze i każdy ma auto. Przekładka też jest droga i upierdliwa. Więc zostawili kierownice po prawej, a ruch lewostronny. W okolicach kanału La Manche miejscowi Anglicy i Francuzi są już nauczeni, że śmierć czyha za każdym zakrętem. Cmentarze prosperują nieźle i trzymają się mocno. Na Malcie Anglików już coraz mniej. Za to Włochów (blisko!), Niemców, Hiszpanów, Polaków i Rosjan tysiące. Bo to wyspa urody zacnej. Na każdym rogu wypożyczalnia samochodów. Ceny kuszące. Nie potrzebowałem auta (niezła komunikacja publiczna), więc nie ryzykowałem niepotrzebnie. Ale Włoch, Francuz czy Niemiec bez auta umiera. Ruch na ulicach chybotliwy i nerwowy. Na wszystkich parkingach wszelkie automaty po prawej. Więc wszystkie "normalne" auta, które przypływają na parę dni promami z Sycylii (blisko) blokują takie bramki paskudnie. Jak nasze bramki autostradowe, te od Zachodu, gdy na święta wracają Polacy jadący zdobycznymi angielskimi Skodami. Ale prawdziwy horror na Malcie to piesi - wielotysięczna armia przyjezdnych turystów. Cywilizowany Europejczyk chcąc przejść przez jezdnię realnie patrzy tylko w lewo (postałem w paru miejscach i skrupulatnie sprawdziłem) i robi krok na jezdnię. Na Malcie prosto pod auto nadjeżdżające z prawej. Sam parę razy odruchowo tak zrobiłem.

REKLAMA

REKLAMA

Anglicy wyjechali. Przynajmniej zostawili piękne pałace i cudne kościoły (z pomocą wcześniejszych tu Francuzów prawie wyłącznie katolickie, bo próby reorientacji religijnej zupełnie im nie wyszły). Zostawili też zupełnie powszechną znajomość angielskiego. Co akurat dziś się zwyczajnie przydaje. Niestety, wyjeżdżając Anglicy nie całkiem po sobie posprzątali. Zainfekowali kiedyś nieszczęsną Maltę ruchem lewostronnym i zostawili ją z tym problemem. A w okolicy nikt na taką wstydliwą przypadłość nie cierpi. Do Japonii, Australii czy Nowej Zelandii daleko. Niby bogata, a biedna ta Malta zostawiona z tematem na samym środku ogromnego morza. I sama.

Zobacz też: pomysł na smog, felieton Obrockiego

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij