[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


Ruszył Rajd Dakar 2020 - będzie się działo: Zdaniem Obrockiego

Nie całkiem udane przenosiny Rajdu Dakar z Afryki do Ameryki Południowej przeszły do historii. Teraz Dakar znowu rusza na podbój zupełnie nowych, nieznanych terenów - do Arabii Saudyjskiej. Zawodnicy zjawili się tłumnie. To bardzo trudna pustynia. Na pewno będzie się działo.

Po zatargach niezbyt asertywnych organizatorów Dakaru z krajami afrykańskimi i skandalem finałowym rajd demonstracyjnie wyniósł się z Afryki. Do Ameryki Południowej, w przecudne skaliste i strzeliste Andy i na bajeczną Pustynię Atacama. Tyle, że z Europy daleko, a więc drogo.

Organizatorzy zabrali ze sobą do Ameryki swój mało asertywny charakter, więc po paru latach ponownie pojawiły się zatargi z tubylcami. Nietrudno zgadnąć, że chodziło o pieniądze. Amerykańscy gospodarze uprzejmie zaproponowali zakończenie znajomości. Na szczęście dla rajdu na udostępnienie terenu i pomoc finansową udało się namówić nie jak dotąd nienachalnie majętne kraje afrykańskie i południowoamerykańskie, ale prawdziwego bogacza - ociekające ropą i petrodolarami Królestwo Arabii Saudyjskiej. Dakar trafia więc pod trzeci już adres - tym razem znowu na północ od równika, a więc w styczniu jest zima, a nie lato i mocno na wschód, a to oznacza radykalną zmianę warunków pracy mediów, głównie telewizji, bo wskutek różnicy stref czasowych będzie dużo więcej czasu na przygotowania wieczornych relacji do Europy.

REKLAMA

Zmieniając lokalizację zmodyfikowano trochę regulamin. Pustynia w Arabii Saudyjskiej jest tak pusta (w przeciwieństwie do Ameryki Płd. nie przeszkadzają szosy, linie kolejowe, wsie, miasteczka i fabryki), że łatwo można wydłużyć odcinki specjalne (wszystkie o długości nie mniej niż 400-500 km). A więc respektując tradycję co najmniej 5 tysięcy km odcinków specjalnych można cały rajd skrócić o dwa dni, co przekłada się na całkiem konkretne pieniądze dla organizatorów.

Oprócz odcinków maratońskich (dwa dni z bardzo ograniczonym serwisem), dla motocykli i quadów wprowadza się odcinki supermaratońskie (dwa dni praktycznie bez serwisu, nawet bez wymiany opon), co oznacza zupełnie inne podejście zawodników do strategii jazdy (ostrożne pokonywanie skał i wertepów) i jest ukłonem w stronę licznych zawodników mniej majętnych.

W rajdzie wprowadzono, a właściwie częściowo przywrócono, humanitarny zwyczaj niewykluczania z rajdu pechowców i nieszczęśników, którzy nie dali rady zmieścić się w wyznaczonych czasach. Mogą kontynuować rajd, zdobywać doświadczenie, być na mecie w osobnej klasyfikacji "drugoligowej". Kolejny ukłon w stronę tych mniej bogatych to wręczenie zawodnikom opisu tajnej trasy dopiero rano, by ograniczyć wcześniejsze, nie całkiem legalne zdobywanie wiedzy o trasie.

Frekwencja w nowym miejscu okazała się całkiem przyzwoita. Na starcie pojawiło się 350 pojazdów w pięciu kategoriach - motocykle, quady, samochody, ciężarówki i UTV/SSV (małe i tanie lekkie samochodziki "plażowe"). W królewskiej kategorii samochodów uzbierano niewiele ponad 80 aut, co historycznie nie jest wynikiem rewelacyjnym, bo Dakar jest bardzo drogi i poza tłumem przesympatycznych amatorów wielkie fabryki boją się go jak ognia, bo to straszna próba na oczach całego świata. Nie ma już zespołów Peugeota ani VW i tylko "prawie fabryczne" teamy Toyoty i Mini walczą o zwycięstwo generalne. Obydwa zespoły angażują naprawdę duże siły, środki i nazwiska kierowców, bo wygranie Dakaru to sława i honor wielkie.

Toyota, która wygrała w zeszłym roku (Nasser Al Attiyah za kierownicą) wystawia pięć aut atakujących (Nasser, de Villiers, ten Brinke, Al Rajhi, Fernando Alonso - gwiazda F1). Mini odpowiada podobnie silną armią (Peterhansel, nasz Kuba Przygoński w barwach Orlenu, Carlos Sainz, Terranova, Garafulic, Wasiliew), do tego jeden pozostały po wielkim zespole Peugeot (Al Qassimi) i jeden Ford (Czech Martin Prokop w barwach Orlenu).

W quadach dwóch od zawsze najszybszych na świecie - nasz niezniszczalny Rafał Sonik i Chilijczyk Ignacio Casale oraz jeszcze aż trójka Polaków - Kamil Wiśniewski (Orlen), Arkadiusz Lindner i Paweł Otwinowski. W motocyklach nie mamy wielkich kandydatów do zwycięstwa, ale jedzie trzech Polaków - Adam Tomiczek i Maciej Giemza (obaj Orlen) i Krzysztof Jarmuż w taniej amatorskiej klasie Original by Motul. \

W ciężarówkach świat czeka na odwieczny pojedynek Rosja (Kamaz) i Białoruś (Maz) kontra reszta świata. Jedzie tu też polska załoga Robert Szutkowski z Jarkiem Kazberukiem i czeskim mechanikiem Filipem Skrobankiem (Tatra). Darek Rodewald (już kiedyś wygrał Dakar) jest pilotem w teamie Iveco, a Szymon Gospodarczyk pilotem w zespole Tatra. Ostatecznie nie stanął na starcie Jacek Bartoszek (nowa kontuzja) i pilot Litwina Vanagasa Sebastian Rozwadowski (stara kontuzja). W "małych samochodzikach" słynny już polski zespół "ojcowie- synowie", czyli w jednym aucie młodzież - Aron Domżała i Maciej Marton, a w drugim ich ojcowie - Maciej Domżała i Rafał Marton.

Przed nami wielkie prawie dwutygodniowe widowisko. Oby z dobrymi polskimi akcentami.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA