REKLAMA

Słodko-gorzki finał serii DTM dla Roberta Kubicy

Sezon DTM 2020 swój finał miał na torze Hockenheim. Dla Roberta Kubicy zakończył się on zdobyciem 4 punktów w sobotę i 15. miejscem w niedzielę. Mistrzem DTM 2020 został Rene Rast.

Wyścig DTM w sezonie 2020 fot. materiały prasowe
Wyścig DTM w sezonie 2020

Rene Rast ostatnim mistrzem „ostatniego prawdziwego” DTM

Tegoroczny sezon serii DTM, jak wiele innych serii, wystartował z dużym opóźnieniem, spowodowanym pandemią koronawirusa SARS-CoV-2, ale ostatecznie udało się rozegrać wszystkie zaplanowane na nowo rundy. Rywalizacja była bardzo zacięta, bowiem losy tytułu mistrzowskiego ważyły się do ostatniego niedzielnego wyścigu. Ostatecznie górą był bezkonkurencyjny w drugiej części sezonu Rene Rast.

Niemiec został mistrzem DTM sezonu 2020 i zrobił to w sumie po raz trzeci w ciągu czterech lat. W 2017 roku, w Hockenheim, w finale swego pierwszego sezonu w DTM, René Rast również zdobył tytuł mistrzowski. W roku 2018, ten kierowca zespołu Audi Sport Team Rosberg zajął drugie miejsce, ustępując o zaledwie cztery punkty Gary’emu Paffettowi z teamu Mercedes-Benz. W 2019 Rast zabłysnął w pierwszym sezonie ery Class 1 i na torze Nürburgring zdobył swój drugi tytuł mistrza DTM. W tym roku powtórzył swój wyczyn i obronił tytuł.

Drugi w klasyfikacji końcowej sezonu był Szwajcar Nico Mueller, który do Rasta stracił zaledwie 23 punkty, a na trzecim uplasował się Holender Robin Frijns.

Głosuj w konkursie Best Cars 2021 i wygraj Subaru Forester

REKLAMA

REKLAMA

Rene Rast - mistrz serii DTM 2020 fot. materiały prasowe
Rene Rast - mistrz serii DTM 2020

Robert Kubica – 20 punktów i podium w debiucie DTM

Sezon 2020 był dla Roberta Kubicy, ale i jego prywatnego teamu Orlen Team ART, debiutem. Był to trudny debiut, bo zarówno samochód – BMW M4 DTM – odstawał od konstrukcji wspieranych bezpośrednio przez fabrykę, jak i zespół uczył się poniekąd fachu, docierając w ogniu walki. Długo nie udawało się dojść do ładu choćby w kwestii czasu trwania pit stopów, bo jak wyjaśnił później Robert, z powodu ograniczonej liczebności zespołu, do zmiany kół wykorzystywani są m.in. inżynierowie, siedzący na co dzień za biurkiem.

W takich okolicznościach talent Roberta dał jednak o sobie znać, bo kiedy tylko udawało się poskładać samochód i ustawić go optymalnie do warunków, a do tego wykorzystać okoliczności na torze, Robert przebijał się do punktowanych miejsc. Najpierw było to 10. miejsce i jeden punkt w wyścigu w Assenm, później kilka 12. i 13. miejsc, aż do pamiętnego wyścigu w Zolder, gdzie do mety, po wielu kolizjach, dotarło zaledwie 10 załóg, a Robert wykorzystał okazję, pokazał swój wyścigowy kunszt i dotarł aż na podium, ustępując jedynie późniejszym – mistrzowi i wicemistrzowi serii.

Na deser konto punktowe Roberta urosło raz jeszcze, podczas ostatniego weekendu wyścigowego na torze Hockenheim, gdzie w sobotę Robert Kubica zajął ósme miejsce, dopisując do swojego konta kolejne 4 punkty, które pozwoliły mu wyprzedzić w klasyfikacji końcowej sezonu Fabio Scherera – również mającego 20 punktów, ale to Kubica był raz na podium, zatem jest o oczko wyżej.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

REKLAMA

Robert Kubica w serii DTM Materiały prasowe
Robert Kubica w serii DTM, fot. Orlen Team

Robert Kubica w DTM – koniec krótkiej historii?

Dołączając wraz ze sponsorem PKN Orlen do tegorocznej rywalizacji w serii DTM Robert Kubica miał plan na pozostanie przez co najmniej dwa sezony. Niestety wiadomość o wycofaniu się Audi z tego cyklu okazała się gwoździem do trumny całego DTM-u, przy najmniej w formie, jaką ta wyjątkowa seria prezentowała od dawna. Na polu bitwy pozostałoby już bowiem tylko BMW, a to nie miało sensu.

Starania Gerharda Bergera o uratowanie cyklu, który szczyci się długimi tradycjami, przyniosły kompromisowe rozwiązanie w postaci zaangażowania w przyszłoroczna rywalizację samochodów klasy GT3. To zupełnie co innego, niż dotychczas używane bolidy Class1, nazywane – nie bez powodu – Formułą 1 z dachem. GT3 to inna bajka i dlatego też Kubica waha się, co robić w przyszłości, bo jego interesują tylko najlepsze i najszybsze maszyny, z dużym aerodynamicznym dociskiem.

Wiemy już, że angażu do pierwszego zespołu Alfa Romeo Racing Orlen na sezon 2021 nie będzie, bo team pozostawił dotychczasowych kierowców. Robert sam przyznał już, że na gridzie F1 w 2021 go nie będzie. Obecnie jesteśmy zatem w miejscu, w którym niestety Robert znajduje się w tej części roku już od paru lat – wielkiej niewiadomej co do dalszych planów.

Jest szansa, że będzie to nadal DTM - tam startować będą auta GT3 (w tym m.in. Audi R8 GT3, BMW Z4 GT3, Mercedes AMG GT3 czy Ferrari 488 GT3 i Porsche 911 GT3), ale mówi się też o wyścigach długodystansowych WEC, z którymi Robert już „przelotnie romansował”. Jednak to, gdzie Polak ostatecznie wyląduje, zależy od rozmów z partnerami – w tym PKN Orlen – odnośnie ich planów na przyszłość oraz od możliwości startu w najwyższej możliwej serii. Zatem, jak co roku, czekamy...

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA