[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Stracimy pierwsze miejsce w smrodzie. Zdaniem Obrockiego

Kilka światowych organizacji ekologicznych opublikowało zadziwiająco zbieżne raporty dotyczące zatrucia atmosfery związanego z organizacją piłkarskich mistrzostw Euro 2020. W dodatku motoryzacja straci pozycję lidera w rankingu pozaprzemysłowych zasmrodzaczy świata.

Za parę miesięcy piłkarskie mistrzostwa Euro 2020. Absolutnie wyjątkowe, bo nie skupione w jednym miejscu, ale rozgrywane rotacyjnie aż w 12 (!) europejskich miastach. Oddalonych od siebie najdalej, jak się dało. Absurdalnie odległe od siebie - Kopenhaga, Bilbao, Baku (!), Amsterdam, Bukareszt, Dublin, Budapeszt, Glasgow, Petersburg, Rzym, Londyn i Monachium. Bogaci kibice, a są ich tysiące, żeby obejrzeć wszystkie ważne mecze, będą musieli wykonać samolotowy slalom między wymienionymi miastami. Łącznie miliony kilometrów. Wymyślił to nie jakiś nawiedzony szaleniec w Rosji, na Węgrzech czy w Polsce, ale osobiście, pozbawiony po różnych przekrętach wszystkich możliwych funkcji, były szef UEFA Michel Platini.

Nigdy nie wierzył w żadne spaliny i ocieplenie klimatu, natomiast głęboko wierzył, że wdzięczność 12 miast będzie dla niego większa, niż gdyby robić mistrzostwa w jednym miejscu. I za bardzo nie ukrywał, że miasta, które wybrał bardzo go lubiły. I jeszcze opowiadał, że tak je dobrał, by im nie było smutno, a wręcz przeciwnie - będzie im miło. Tyle, że prawie codziennie około miliona kibiców trzeba przerzucać na tak absurdalne odległości, jak z Bilbao do Baku, a z Petersburga do Rzymu i Londynu. Setki samolotów będą tam i z powrotem przewoziły kibiców. A krzyżuje się to mocno nad Polską.

Samolot to nie samochód, nie ma żadnych katalizatorów, spaliny nie są oczyszczane, a potężne silniki samolotu smrodzą bardziej, niż wszystkie Trabanty, Syreny i Wartburgi świata razem wzięte. Nawet w rozgrywkach ligowych wiele bogatych klubów ma już swoje odrzutowce, lecą piłkarze, a za nimi tabun samolotów czarterowych z kibicami. Lot własnym samolotem to smutna rzeczywistość, dotycząca nie tylko piłkarzy, ale w niektórych nienachalnie rozwiniętych krajach, również nienachalnie światowych polityków. I to nie do Monte Carlo, ale do Rzeszowa. P

iłka nożna chce zaliczać się do sportów zdrowych i ekologicznych, a truje niewyobrażalnie. Już ogłoszono, że Mundial 2026 będzie "w całej Ameryce Północnej - od Kanady do Meksyku". Koncerny paliwowe i samolociarze zacierają ręce. Tam odległości są jeszcze większe niż w Europie. I jest milion milionerów, których stać na taki absurdalny bilet miesięczny. Absurd absurdem, ale za tym wszystkim czai się właśnie widmo odebrania samochodziarzom pozycji lidera-smrodotwórcy. Przypomnijmy z fizyki słabo pamiętaną (sformułowaną jeszcze przed naszą erą - Empedokles) zasadę zachowania masy: w samochodzie czy w samolocie nic się nie gromadzi, jeśli do baku wlejesz 40 kg jakiegoś paliwa, to z rury wydechowej wyleci dokładnie 40 kg jakichś spalin. Ani grama mniej. UEFA wymyśliła, bo o trującej piłce nożnej robi się głośno, że te 12 krajów, gdzie samoloty z kibicami będą lądować i startować (a te po drodze i przesiadkowe już nie) dostaną łaskawie od Euro 2020 "pewną kwotę, żeby sobie kupiły i same posadziły trochę drzew".

REKLAMA

REKLAMA

Od paru lat szejkowie arabscy jeżdżą/latają po Europie i dziwnie łatwo zdobywają prawo organizacji różnych największych imprez sportowych. Najbliższy Mundial 2022 będzie w Katarze. Że tam jest za gorąco i się nie da? Ale tam z każdej dziury cieknie ropa. Wokół terenów piłkarskich powstają napędzane ropą największe na świecie klimatyzatory. Wleje się miliony ton ropy i w całej okolicy będzie chłodno. W tych maszynach też obowiązuje zasada zachowania masy. Ile ton ropy wlejesz, tyle ton smrodu uzyskasz. W zależności od kierunku wiatru chmura smrodu dotrze do Japonii albo do Europy. Najważniejsze, żeby bramki były ładne.

Drogi Czytelniku! Jeśli już musisz te bramki oglądać to obejrzyj je w telewizji. Najlepiej na jednym telewizorze przez wiele osób (prąd do telewizora to też ropa i węgiel), a więc w knajpie i nie kupuj miesięcznego biletu samolotowego do latania po Europie czy Ameryce. W Katarze na stadionach każde krzesełko ma klimatyzację! Chociaż wszystko może się jeszcze zmienić, ba cała nadzieja w epidemiach i ograniczeniach lotów. Wtedy zmotoryzowani nie dadzą się sportowcom i obronimy dumny tytuł Najbardziej Smrodliwej Grupy Społecznej.

Zobacz także: koniec salonu IAA we Frankfurcie, gdzie kolejne targi?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij