REKLAMA

Systemy bezpieczeństwa rozleniwiają kierowców

Amerykańscy naukowcy alarmują, że systemy bezpieczeństwa oparte na pół-autonomicznej jeździe, powodują rozleniwienie i dekoncentrację u kierowców. Ale czy to naprawdę aż takie zaskoczenie?

Kierowca i smartfon fot. Shutterstock
Zdekoncentrowany kierowca

Współczesne samochody naszpikowane są systemami bezpieczeństwa, których zadaniem jest przewidywanie i unikanie groźnych sytuacji na drodze. Mają działać wtedy, kiedy zawodzi kierowca. Mówimy o układach, które kryją się pod ogólnym pojęciem jazdy pół-autonomicznej, ale chodzi tu o bardzo już dziś powszechny aktywny tempomat z utrzymywaniem samochodu pośrodku pasa ruchu.

Badania przeprowadzone przez specjalistów IIHS (Insurance Institute for Highway Safety) oraz MIT (Massachusetts Institute of Technology) koncentrowały się na wpływie zaawansowanych systemów wspomagania na dekoncentrację kierowcy. Wyniki są nie tyle zaskakujące, bo właściwie łatwe do przewidzenia, co dające do myślenia.

REKLAMA

Głosuj w konkursie Best Cars 2021 i wygraj Subaru Forester

W doświadczeniu wzięło udział 20 ochotników, z których połowa otrzymała do testów Range Rovera Evoque wyposażonego w „zwykły” adaptacyjny tempomat, a druga połowa miała jeździć Volvo S90 z adaptacyjnym tempomatem, wzbogaconym o system Pilot Assist, utrzymujący pojazd pośrodku pasa ruchu.

W raporcie z badania czytamy, że początkowo różnice w poziomie dekoncentracji kierowców były niezauważalne. Mówimy o takich „objawach”, jak zdejmowanie obu rąk z kierownicy czy odrywanie wzroku od drogi. Zachowanie badanych zmieniło się jednak znacząco już po miesiącu. Okazało się, że ci, którzy na pokładzie swoich samochodów mieli zainstalowane systemy mocniej ingerujące w jazdę, coraz częściej odwracali uwagę od tego, co dzieje się na drodze i zdejmowali obie dłonie z kierownicy.

Naukowcy wyciągnęli jedyne słuszne wnioski, które mówią, że im wyższy poziom automatyzacji jazdy, tym mniej kierowca jest zaangażowany w prowadzenie samochodu. Po prostu wie, że "w razie czego" auto przecież samo wyratuje go z ewentualnej opresji. Poziom drugi jazdy autonomicznej, oferowany przez testowane Volvo S90, znacznie bardziej wpływał na dekoncentrację, niż sam tylko adaptacyjny tempomat w Evoque’u. Stopień odwrócenia uwagi był tym większy, im lepiej dany kierowca poznawał sposób działania systemów wspomagających.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Jakie wnioski można wyciągnąć z tego badania? Choćby takie, że w sposób nieunikniony ściągamy na siebie nowe narzędzia nadzoru. Wraz z rosnącą ingerencją samochodu w bezpieczne prowadzenie, zwiększać się będzie bowiem także poziom monitoringu zachowań kierowcy. O to apelują zresztą naukowcy z IIHS. Ale z drugiej strony przecież już teraz wielu producentów idzie tą właśnie drogą, montując w kabinie dodatkowe kamery i czujniki. Wykrywają one, czy kierowca patrzy na drogę i czy koncentruje się na tym, na czym powinien. Na razie kończy się – jak choćby w systemie EyeSight Subaru – na wyświetleniu komunikatu w rodzaju „Patrz na drogę”, ale z czasem ingerencja będzie z pewnością większa.

Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z błędnym kołem. Coraz „sprytniejsze” systemy mają pomagać bezpiecznie dojechać do celu. Człowiek jednak, w swojej naturze i skłonności do wyboru linii najmniejszego oporu, zamiast korzystać ze wspomagaczy, nadużywa ich, oddając im inicjatywę, co w efekcie zwiększa zagrożenie.

Trzeba teraz znaleźć mądre rozwiązanie i odpowiedni sposób na to, by poprawić współpracę na linii człowiek-elektronika. A to może być trudniejsze, niż się wydaje lub nawet niewykonalne. Bo przecież kiedy kierowca notorycznie patrzy w telefon, odpisując na wiadomości, co może zrobić samochód? Uruchomić irytujący alarm dźwiękowy, zatrzymać się i zjechać na pobocze, a może donieść na swojego właściciela na policję? Tego przecież nie chcemy...

Kiedyś, w przyszłości, podobne problemy znikną, wraz z nadejściem ery jazdy w pełni autonomicznej, kiedy wszystko za nas zrobi sztuczna inteligencja. Póki co jednak, ręce na kierownicę, oczy na drogę i szerokości!

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA