[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Szkoła Auto – klasówka z jeźdżenia

Siadam wygodnie
 w szkolnej ławce, ale nie będę wkuwał tabliczki mnożenia ani czytał lektur. Jestem w Skoda Auto Szkole – tutaj uczą, jak bezpiecznie jeździć samochodem.

Skoda Auto Szkoła Skoda Auto Szkoła

Nie nauczymy Cię sportowego stylu jazdy. U nas dowiesz się jak panować nad autem w każdych warunkach i na własnej skórze poczujesz, jakie są konsekwencje, kiedy tego nie potrafisz. Wyłącz telefon, zapnij pas i na początek nie przekraczaj prędkości... 50 km/h” – słowa Filipa Raszewskiego, instruktora, który zaraz zabierze mnie na szkolenie, nie zapowiadały dnia pełnego przygód. Tak mi się przynajmniej wydawało.

CZĘŚĆ 1. – AUTO LAB

Auto Szkoła istnieje w Polsce od 2004 roku, do tego czasu instruktorzy przeszkolili dziesiątki tysięcy kierowców. Czy na szkoleniu z zakresu bezpiecznej jazdy także doświadczony kierowca – a za takiego się uważam – dowie się czegoś nowego? Sprawdźmy. 


„To najszybszy symulator dachowania w Polsce, nie musisz mi wierzyć na słowo, przekonaj się sam. Ale mocno naciągnij pasy bezpieczeństwa” – słyszę od instruktora na początku siedmiogodzinnego szkolenia, które rozpoczynam w Skoda Auto Labie. Gdy wsiadam do zamontowanej na platformie Skody Superb Combi, spodziewam się świetnej zabawy, ale gdy cały świat zaczyna wirować, przestaje mi być do śmiechu. Zanim zorientowałem się, że samochód się przekręca, był już do góry kołami, a zanim przygotowałem się na przeciążenia, wrócił do normalnej pozycji.

Uff, nic strasznego... A jednak nie – kolejny obrót! I to chyba jeszcze szybszy niż poprzedni. Lewą ręką opieram się najpierw o drzwi, później o szybę a w końcu o podsufitkę. Moje ciało wisi bezwładnie na pasach, ale na szczęście trzymają mocno, bo nie dotykam głową sufitu. Trzeci obrót. Fruwające po wnętrzu kolorowe piłeczki co chwilę uderzają mnie w twarz. Czwarty obrót. I piąty. Mam dość w momencie, kiedy instruktor zatrzymuje auto w pozycji kołami ku górze i wiszę bezwładnie przez kilka sekund. Znów na kołach, ulga.

REKLAMA

Skoda Auto Szkoła Skoda Auto Szkoła

„Czułeś uderzenia piłeczek, prawda? To jeszcze nic, bo one ważą tylko kilka gramów. Ale pokazują, jak gwałtownie luźne rzeczy przemieszczają się po wnętrzu auta w trakcie dachowania” – słyszę od instruktora, który prowadzi mnie teraz w kierunku małej wagi. „Każdy nie przymocowany przedmiot w czasie wypadku przy prędkości 50 km/h uderza w nas z siłą ponad 35-krotnie większą niż sam waży” – tłumaczy mi na przykładzie smartfona i 1,5-litrowej butelki, które w trakcie kraksy nabierają prędkości i osiągają masę, odpowiednio, 6 i 56 kilogramów!

Prawie zawsze mam w drzwiach butelkę wody, a gdy pomyślę, że w trakcie wypadku zamieni się ona w pocisk ważący ponad 50 kg, działa to na moją wyobraźnię. Symulator dachowania to tylko jeden z elementów AutoLabu, czyli centrum bezpieczeństwa Skody w Poznaniu, które składa się z kilkunastu działów tematycznych i zajmuje powierzchnię ponad 1000 m2. „Od wielu lat Skoda jest liderem sprzedaży aut w Polsce. To nas do czegoś zobowiązuje, dlatego od 2004 roku, kiedy otworzyliśmy Skoda Auto Szkołę, pracujemy nad poprawą umiejętności i zwiększeniem świadomości kierowców” – słyszę od Filipa.

REKLAMA

Skoda Auto Szkoła Skoda Auto Szkoła

CZĘŚĆ 2. – AUTODROM

„Weź kurtkę, teraz będzie pierwsza część jazd na autodromie” – mówi instruktor. Szkolenia odbywają się zazwyczaj w grupach 9-12-osobowych, a koszt kursu wynosi około 1000 zł. Ja jednak wziąłem udział w szkoleniu „sam na sam” z instruktorem, więc będę jedyny na torze – taka nauka jest bardziej efektywna, a kosztuje niewiele więcej, bo ok. 1600 zł. Do jazd wykorzystuje się nowe modele Skody – na parkingu widzę m.in. Fabie, Octavie, Kodiaqi, Karoqi i Superby oklejone w barwy Auto Szkoły.

„Czy w szkoleniu mogę wziąć udział samochodem, którym przyjechałem, tą krwistoczerwoną Octavią RS 245?” – pytam. Odpowiedź jest pozytywna, więc siadam za kierownicą najszybszej Skody Octavii, która do setki rozpędza się w 6,6 sekundy!
 Kilka lat temu zajęcia praktyczne odbywały się na różnych torach w Polsce, ale w 2016 roku w sąsiedztwie AutoLabu wbudowano nowoczesny autodrom.

„Obiekt składa się z czterech elementów – placu do hamowania, szarpaka, okręgu i zakrętu na wzniesieniu. Zaczniemy od nauki hamowania, na rozgrzewkę zrobisz tam slalom” – zapowiada instruktor. „To proste zadanie, ale ważne dla początkujących kierowców” – dodaje. Pójdzie łatwo, myślę̨. Przede mną osiem biało-czerwonych słupków, slalom między nimi na mokrej nawierzchni pokonuję bez problemu, ale przy każdym kolejnym przejeździe zwiększam prędkość i staram się jechać bliżej pachołków. Moja zbyt duża pewność siebie sprawiła, że nie obyło się bez potrącenia jednego z nich, na szczęście to pachołek, a nie prawdziwa przeszkoda na drodze.

Teraz hamowanie – na mokrym asfalcie i na mokrej macie poślizgowej. „Zacznij od 50 km/h, a przy kolejnej próbie rozpędź się do 70 km/h. Ustawię pachołki w miejscu, w którym auto się zatrzyma, będzie dobrze widać, o ile dłuższa jest droga hamowania na śliskiej nawierzchni” – mówi Filip. Rozpędzam się do odpowiedniej prędkości i w wyznaczonym miejscu kopię w hamulec ile sił w nodze – to konieczne, aby systemy wyczuły, że hamuję awaryjnie i zwiększyły siłę hamowania.

REKLAMA

Skoda Auto Szkoła Skoda Auto Szkoła

Po krótkiej chwili staję w miejscu, to samo wykonuję przy 70 km/h i zatrzymuję auto kawałek dalej. Na śliskiej drodze samochód potrzebuje dwa razy więcej miejsca, aby się zatrzymać – przy hamowaniu z 70 km/h okazało się, że nie wystarczyło mi maty poślizgowej i zatrzymałem się już na asfalcie. „Dało się wyczuć, że pedał na przyczepnym podłożu można było wcisnąć mocniej? ABS na śliskim nie pozwala skorzystać z całej siły hamowania, bo to doprowadziłoby do obrócenia się samochodu, ale jak auto wyjechało na asfalt, system w mgnieniu oka pozwolił na wciśnięcie hamulca do końca” – tłumaczy Filip. „Teraz jazda po okręgu. Wydaje się banalnie łatwa, ale to doskonałe ćwiczenie, aby w bezpiecznych warunkach nauczyć się panowania nad poślizgiem podsterownym. Na nawierzchni okręgu jest dużo wody, a pod nią znajduje się mata poślizgowa” – opowiada Filip.

Wjeżdżam na okrąg trochę nieśmiało, nie wiem, która jego część jest śliska, dowiaduję się wtedy, gdy przy prędkości około 35 km/h wpadam w poślizg i samochód wyjeżdża przodem z zakrętu. „Musisz zmieścić
się między przerywanymi liniami, one wyznaczają pas ruchu. Spróbuj jeszcze raz” – słyszę przez walkie-talkie. Podczas kolejnej próby, zgodnie z podpowiedziami instruktora, w chwili utraty przyczepności momentalnie hamuję awaryjnie, by jak najbardziej wytracić prędkość. „Hamowanie awaryjne jest najbezpieczniejsze, bo nawet jeśli wypadniesz z drogi, to przy minimalnej prędkości. Nie każemy jednak kierowcom hamować, pokazujemy im różne sposoby radzenia sobie z problemem, by w sytuacji zagro- żenia byli w stanie ocenić, który z nich będzie najskuteczniejszy” – dodaje Filip.

REKLAMA

Skoda Auto Szkoła Skoda Auto Szkoła

Podczas kolejnego przejazdu próbuję opanować poślizg, operując nieco delikatniej hamulcem oraz kierownicą i gazem, co chwilę prostując koła w poszukiwaniu przyczepności. Najbardziej skuteczne okazało się wyprowadzanie samochodu gazem, ponieważ Skoda Octavia RS 245 ma mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, który rozdziela moment obrotowy między przednie koła, tak aby więcej siły napędowej otrzymało koło, które jest w stanie lepiej ją wykorzystać. Dzięki temu niemal za każdym razem wystarczał skręt kierownicą i wciśnięcie gazu, aby samochód przestał się ślizgać, a zaczął skręcać. Ale prędkość, z jaką zbliżałem się do linii wyznaczającej krawędź pasa ruchu była na tyle wysoka, że zastanawiam się, czy nie lepiej było jednak posłuchać instruktora i awaryjnie zahamować...


Najwyższym poziomem szkolenia jest Akademia RS – tam kursanci uczą się skutecznego wykorzystania najmocniejszej Octavii, czyli modelu RS245.

„Świetnie poszło. Teraz zapraszam na szarpak, urządzenie wprawiające samochód w poślizg nadsterowny. Ale zanim uruchomię mechanizm, spróbuj omijania awaryjnego nagle pojawiającej się przeszkody na macie poślizgowej” – mówi Filip. Wiem, że przed maską pojawi się kurtyna wodna, którą muszę ominąć i zmieścić się w „bramkę” zrobioną
z dwóch innych kurtyn. Pierwsze trzy próby kończą się fiaskiem, omijam przeszkodę, ale zamiast wjechać w bramkę, walę w ścianę wody. Instruktor podpowiedział, żeby omijanie przeszkody na śliskim połączyć z hamowaniem awaryjnym. Tak robię i bez problemu wykonuję próbę. Pora na szarpak. „Włączam mechanizm, nie będziesz wiedział, w którą stronę uśliźnie się tył samochodu. Najważniejsza jest szybka kontra kierownicą, jeśli nie zareagujesz na czas, samochód obróci się wokół własnej osi” – ostrzega Filip.

Szarpak to jeden z najciekawszych elementów szkolenia, kierowca musi być skupiony, żeby wyczuć, w którą stronę ruchoma płyta wypchnie tył auta i szybko zareagować. Kontrując kierownicą i hamując awaryjnie – jeśli zareaguję od razu – tor jazdy uda się wyprostować w mgnieniu oka. Tutaj także instruktor namawia mnie do hamowania awaryjnego, ale pozwala mi spróbować „wyciągnąć” auto z poślizgu za pomocą gazu i operowania kierownicą, co jest nawet łatwiejsze, ale zgadzam się z instruktorem – w razie niebezpiecznej sytuacji na drodze wytracenie prędkości jest priorytetem.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij