REKLAMA

Szlabany na państwowych autostradach znikną – znamy datę

Szykują się rewolucyjne zmiany na państwowych odcinkach płatnych autostrad, gdzie już w przyszłym roku zniknąć mają tradycyjne bramki, a zamiast tego pojawią się nowe sposoby poboru opłat.

Bramki na autostradzie Shutterstock
Bramki na autostradzie, fot. Shutterstock

Za pobór opłat na dwóch odcinkach płatnych państwowych autostrad odpowiada od 1 lipca 2020 roku Krajowa Administracja Skarbowa. KAS wraz z Ministerstwem Finansów pracują obecnie nad projektem, który zakłada likwidację bramek autostradowych na rzecz poboru opłat poprzez aplikację opartą na geolokalizacji lub tradycyjnie kupowanych biletów (papierowych lub online). Ale nie będą to niestety winiety, znane z innych krajów, a jednorazowe bilety na przejazd.

W Polsce bowiem, oprócz dwóch płatnych państwowych odcinków – A2 Konin-Stryków i A4 Wrocław-Sośnica, są też trzy odcinki koncesyjne: A1 Rusocin-Nowa Wieś, A2 Konin-Świecko oraz A4 Katowice-Kraków, gdzie opłaty pobierają zarządzający autostradą koncesjonariusze, a każdy z nich ma inne stawki za przejazd kilometra autostrady. To w zasadzie zamyka drogę do wprowadzenia ogólnokrajowych winiet.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Kiedy na polskich autostradach znikną bramki?

Ma się to stać w IV kwartale 2021 roku, ale – zaznaczamy – tylko na odcinkach państwowych, czyli A2 Konin-Stryków i A4 Wrocław-Sośnica.

Wcześniej, bo już w pierwszym kwartale 2021 roku, nowy system (oparty na geolokalizacji) zacznie być wprowadzany, ale najpierw dla pojazdów powyżej 3,5 tony. Od lipca 2021 roku przestanie działać stary system poboru opłat, oparty na systemie radiowym.

REKLAMA

REKLAMA

W jaki sposób pobierana będzie opłata za przejazd płatnymi państwowymi autostradami?

Według zapowiedzi MF i KAS, na państwowych odcinkach dróg płatnych będzie działał jeden system poboru opłat e-Toll. Wprowadzone zostaną dwie możliwości opłacania przejazdu autostradą przez pojazdy lekkie, o masie do 3,5 tony:

  • zakup biletu autostradowego w formie elektronicznej (e-Ticket) lub papierowej,
  • na podstawie danych geolokalizacyjnych przekazywanych do Systemu Poboru Opłaty Elektronicznej KAS (e-Toll), analogicznie jak to ma miejsce dla pojazdów ciężkich np. z wykorzystaniem bezpłatnej aplikacji na urządzenia mobilne dostarczonej przez KAS.

Tym samym bilet autostradowy będzie można kupić online np. przez serwis internetowy, terminale samoobsługowe, bezpłatną aplikację mobilną, aplikacje bankowe czy integrujące płatności. Ale nie tylko, bo również kupić na stacji paliw czy w kiosku.

Bilet taki miałby być kupowany na konkretny odcinek drogi, a jego ważność to 48 godzin od daty zakupu, przy czym w razie zmiany planów można taki niewykorzystany bilet zwrócić do daty wskazanej na wydruku, odzyskując pieniądze.

Kiedy i czy system obejmie pozostałe autostrady płatne?

Jak podają w komunikacie MF i KAS, proponowane rozwiązania "otwierają drogę do wprowadzenia interoperacyjności na poziomie krajowym, we współpracy z koncesjonariuszami". Chodzi o możliwość objęcia jednolitym systemem poboru opłat także odcinków autostrad koncesyjnych. Tu jednak droga do porozumienia nie jest tak prosta, ze względu choćby na różną wysokość stawek za kilometr.

Obecnie koncesjonariusze promują system poboru opłat oparty na aplikacji w ramach systemu Autopay i videotollingu. Tutaj, po jednorazowej rejestracji i wpisaniu do bazy numeru rejestracyjnego oraz podpięciu karty płatniczej, kierowca może korzystać ze specjalnie oznaczonych bramek, które otwierają się automatycznie, bez konieczności zatrzymywania samochodu. Numery rejestracyjne sczytywane są z pomocą kamer, a opłata pobierana jest z podpiętej w systemie karty. Co ważne, nie trzeba mieć przy sobie żadnego urządzenia, w tym także telefonu z aplikacją, bo dane pojazdu zapisane są w bazie w momencie rejestracji.

REKLAMA

Czy zmiany planowane na państwowych autostradach wyjdą nam na dobre? Czas pokaże, bo do wprowadzenia nowego systemu poboru opłat jeszcze wiele może się zmienić. Sama likwidacja bramek to dobre posunięcie, bo pozwoli wyeliminować tworzenie korków i zwiększy płynność ruchu.

Z drugiej strony jednak, pojawi się nowy, dość kłopotliwy sposób poboru opłat i konieczność pamiętania o zakupie jednorazowego biletu na przejazd, gdzie alternatywą będzie przekazywanie swoich danych geolokalizacyjnych, poprzez aplikację, Krajowej Administracji Skarbowej.

Videotolling optymalnym rozwiązaniem

Naszym zdaniem, do momentu kiedy możliwe byłoby wprowadzenie ogólnokrajowego systemu winietowego, a to niestety bliżej nieokreślona przyszłość, optymalnym z punktu widzenia kierowców rozwiązaniem wydaje się właśnie videotolling, dobrze działający już na odcinkach A4 Katowice-Kraków i A1 Rusocin-Nowa Wieś. Co więcej, w czerwcu tego roku została podpisana przez prezydenta nowelizacja ustawy, która teoretycznie wprowadza taką możliwość również na odcinkach państwowych.

Przy wprowadzeniu videotollingu na wszystkich płatnych odcinkach w kraju, kierowcy - polscy oraz turyści z zagranicy - nie musieliby zastanawiać się, do kogo należy dany odcinek i w jaki sposób uiścić opłatę za przejazd, pamiętając o wykupieniu biletu na jednym, a płatności manualnej lub przez aplikację na innym odcinku. Wystarczyłby jeden system, jaki sprawdza się już na dwóch wspomnianych odcinkach. Przy jego popularyzacji zniknąłby problem z zatorami na bramkach, jakie pojawiają się przy czasochłonnych płatnościach manualnych.

Jest jednak jedna, zasadnicza przeszkoda, prawdopodobnie nie do przeskoczenia. W systemie planowanym przez Ministerstwo Finansów i Krajową Administrację Skarbową operatorem systemu opłat pozostanie bowiem państwo, udostępniając choćby własną aplikację geolokalizacyjną. Natomiast Autopay i wszystkie działające w tym systemie aplikacje (np. SkyCash i aplikacje bankowe) to "obcy", prywatny podmiot.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA