[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.8

TOP 3: najbardziej rozsądne auta Frankfurtu 2019

Salon samochodowy we Frankfurcie obfituje w głośne premiery drogich, sportowych i luksusowych aut. My przyjrzyjmy się debiutom tych bardziej przyziemnych modeli.

Opel Corsa (Frankfurt 2019) Opel Corsa (Frankfurt 2019)

Każdy pasjonat czterech kółek powinien choć raz w życiu pojawić się na targach motoryzacyjnych formatu tych frankfurckich, genewskich czy paryskich. To tutaj, zebrane w jednym miejscu, zobaczyć można pojazdy, których zwykły śmiertelnik nigdy nie kupi, a być może nawet nigdy nie zobaczy na drodze.

Oczywiście równowaga musi być zachowana. To bardzo dobrze, że swoje debiuty mają takie modele, jak pokazane w tym roku Porsche Taycan czy Lamborghini Sian, nie mówiąc o innych superdrogich pojazdach czy modelach koncepcyjnych.

Ale motoryzacja to również samochody na co dzień, będące w finansowym zasięgu większości z nas. Przyjrzyjmy się bliżej trzem premierom „rozsądnych” samochodów, które światło dzienne ujrzały na salonie samochodowym we Frankfurcie.

Zobacz także: Targi Frankfurt 2019 - zobacz wszystkie premiery

Hyundai i10 (Frankfurt 2019) Hyundai i10 (Frankfurt 2019)

Hyundai i10

Druga generacja Hyundaia i10 ujrzała światło dzienne na salonie we Frankfurcie w 2013 roku. Mija zatem sześć lat obecności tego malucha na rynku, a wy pewnie zastanawiacie się, jak w ogóle wygląda i10. Fakt, nie jest to u nas przesadnie popularne auto, a jego stylistyka już dawno przestała zwracać na siebie jakąkolwiek uwagę.

To ma się jednak zmienić za sprawą trzeciej odsłony Hyundaia i10, której zdjęcia zostały już wcześniej opublikowane, ale oficjalna premiera odbyła się podczas salonu samochodowego we Frankfurcie.

Nowy Hyundai i10 prezentuje się świeżo i atrakcyjnie, a na żywo wygląda lepiej niż na fotografiach. Z przodu uwagę zwracają mocne przetłoczenia na masce, która schodzi nisko na atrapę chłodnicy. Ta jest dwuczęściowa i rozciągnięta na boki, co w parze z dodatkowymi okrągłymi światłami LED do jazdy dziennej i bocznymi wlotami powietrza w zderzaku, optycznie poszerza ten nieduży samochód.

Do napędu nowego Hyundaia i10 posłużą na początek dwa silniki. Pierwszy z nich to trzycylindrowa maszyna o pojemności 1,0 litra, mocy 67 KM i maksymalnym momencie obrotowym 96 Nm. Mocniejsza odmiana ma pojemność 1,2 litra, moc 83 KM i maksymalny moment obrotowy 118 Nm. Oprócz braku turbodoładowania, obie jednostki dostępne będą z pięciobiegową manualną skrzynią lub przekładnią zautomatyzowaną, również pięciobiegową.

Wiemy też, że w dalszej perspektywie pojawi się trzycylindrowa wersja wyposażona w instalację LPG, co z pewnością przekona wielu klientów w Polsce i wszędzie tam, gdzie to paliwo jest tak popularne. Nie ma mowy o silnikach Diesla ani wersjach hybrydowych.

Hyundai i10 N Line (Frankfurt 2019)

Na stoisku Hyundaia we Frankfurcie, obok standardowego i10 pojawił się też znacznie bardziej drapieżnie stylizowany model i10 w wersji N Line. Trzeba przyznać, że miejski Hyundai w tej odmianie wygląda bardzo zadziornie. Szkoda tylko, że za wyglądem nie nadążają osiągi.

N Line to bowiem pakiet stylistyczny, choć w ofercie znajdzie się mocniejszy wariant bazowego silnika. Bo jeśli mowa o jednostkach napędowych, mamy tu 1-litrowy, trzycylindrowy motor T-GDI o mocy 100 KM i momencie obrotowym na poziomie 171 Nm. Przekazuje on napęd na przód poprzez pięciobiegową manualną skrzynię biegów.

Z zewnątrz wersji N Line nie da się natomiast pomylić z żadną inną. Z przodu uwagę zwracają światła do jazdy dziennej w postaci trzech ukośnych kresek zamiast okrągłych lamp z bazowych wersji, a także nowy zderzak i czerwone akcenty stylistyczne. Z tyłu zmian jest mniej, ale pojawiła się za to podwójna, chromowana końcówka wydechu.

Zobacz także: nowy Land Rover Defender - powrót legendy!

Opel Corsa (Frankfurt 2019) Opel Corsa (Frankfurt 2019)

Opel Corsa

Nowa generacja Opla Corsy została pokazana nieco wcześniej, ale na salonie samochodowym we Frankfurcie jest dostępna dla szerokiej publiczności. Corsa jest bardzo dopracowanym samochodem, technologicznym bliźniakiem Peugeota 208 czy DS3 Crossbacka, jako że Opel działa od pewnego czasu pod skrzydłami koncernu PSA.

Corsa dzieli z tymi modelami nową płytę podłogową CMP. Użycie nowoczesnej platformy pozwoliło na zredukowanie masy aż o 108 kilogramów, ale i zastosowanie po raz pierwszy w tym modelu napędu czysto elektrycznego o zasięgu do 330 kilometrów.

Samochód nie tylko wygląda na większy od poprzednika, ale w rzeczywistości taki jest. Nowa Corsa urosła o 40 mm na długość (ma 4,06 metra) i 18 mm na szerokość, co zwiastuje nieco więcej miejsca w kabinie. Mniejsza jest tylko wysokość auta – o 48 mm w porównaniu do poprzednika. Urósł nieco bagażnik – o 25 litrów w stosunku do obecnej Corsy. Mierzy łącznie 309 litrów. To przyzwoity wynik jak na obecne auta segmentu B.

Opel Corsa-e, bo tak nazywać się będzie wersja zasilana prądem, ma być w pełni elektrycznym modelem. Znajdziemy tu napęd znany też z nowego Peugeota e-208. Mowa zatem o silniku elektrycznym o mocy 136 koni mechanicznych i momencie obrotowym 260 Nm, czerpiącym energię z baterii o pojemności 50 kWh.

Producent podaje, że na sprint od 0 do 50 km/h Corsa-e potrzebować będzie 2,8 sekundy, a od 0 do 100 km/h 8,1 sekundy, ale nie to jest najważniejsze w miejskich autach elektrycznych. Tu bardziej patrzy się na zasięg. A ten ma być podobny jak w Peugeocie e-208, czyli wynoszący według normy WLTP do 330 kilometrów.

Nowy Opel Corsa otrzyma również tradycyjne silniki. Będą to 1,2-litrowe, trzycylindrowe jednostki PureTech o mocy od 100 do 130 KM (mocniejsza współpracuje z 8-stopniowym automatem), a także 1,5-litrowego turbodiesla o mocy 100 KM. W ofercie znajdzie się też bazowy benzyniak o mocy 75 KM.

Zobacz także: rewolucyjny Volkswagen ID.3 już jest!

Ford Puma (Frankfurt 2019) Ford Puma (Frankfurt 2019)

Ford Puma

Jeśli myśląc Ford Puma, macie przed oczami trzydrzwiowe coupe, to dobrze myślicie. Ale to było ponad 20 lat temu. Teraz bowiem Ford Puma powrócił, ale już w uwspółcześnionej wersji – jako modny obecnie crossover. Za to wciąż, podobnie jak poprzednik pokazany w 1997 roku, dzieli wiele podzespołów z Fiestą.

Stylistyka nowego Forda Pumy jest nowoczesna i dynamiczna. Uwagę zwracają reflektory z diodowymi pasami świateł do jazdy dziennej ułożonymi niemal identycznie jak w Fordzie... GT. Z profilu Puma wygląda zgrabnie i dynamicznie, a elegancji dodaje przednia część, z poziomo poprowadzoną maską i masywnym przodem, gdzie króluje potężny grill.

Jak podaje producent, mając zresztą powód do zadowolenia, bagażnik Forda Pumy jest naprawdę duży, bo liczy w sumie 456 litrów. Choć wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, mając na uwadze że Focus mieści 370 litrów, to sztuczka polega na doliczeniu pojemności 80-litrowego schowka, umieszczonego pod podłogą.

Sprytna przestrzeń może okazać się bardzo przydatna nie tylko do przewiezienia większej ilości bagażu, ale też na przykład wysokich przedmiotów, jak kwiaty doniczkowe czy torby golfowe ułożone w pionie. Co ciekawe, pojemnik ten jest wodoszczelny i można po prostu umyć wodą, a później wypuścić ją używając korka zatkniętego w dnie.

Do napędu Forda Pumy służyć będą dwie wersje mocy benzynowego silnika EcoBoost. Trzycylindrowa jednostka ma pojemność 1,0 litra i moc 125 lub 155 KM. Oba warianty są tzw. miękką hybrydą, wykorzystującą 48-woltowy układ elektryczny. W późniejszym czasie do gamy napędów dołączyć ma też 1,5-litrowy silnik Diesla.

Ford Puma produkowany będzie w rumuńskich zakładach Forda, a sprzedaż w Europie ruszy pod koniec roku. W Polsce Puma znajdzie się w sprzedaży od początku 2020 roku.

Zobacz także: znajdź wymarzony samochód w najlepszej cenie!

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij