[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Tanak śniegowym królem, a Toyota liderem - okiem Obrockiego

W rozgrywanym jak zwykle w śniegu przepięknym Rajdzie Szwecji nie pierwszy raz wygrali Skandynawowie - Estończyk Tanak przed Finem Lappim. Zacięta rywalizacja wróży dobry sezon.

Rajd Szwecji 2019

Rajd Szwecji to impreza absolutnie wyjątkowa. Jedyny rajd w sezonie rozgrywany całkowicie w śniegu. Monte Carlo jest tylko trochę podobne, bo odbywa się głównie na odcinkach lodowo - asfaltowych, a w Szwecji trzeba się ścigać po prostu w śniegu. Gdyby zdarzył się brak śniegu, a tak w historii bywało, imprezę się... odwołuje. Jazda po takiej nawierzchni, z ogromnymi szybkościami sięgającymi 200 km/h to widowisko wielkie. Pomaga w tym specjalny regulamin, pozwalający tylko raz w roku na jazdę na specjalnych, ostrych i niebezpiecznych długich kolcach w oponach, bez których śmiganie z tak wielkimi szybkościami po leśnych dróżkach nie byłoby możliwe. By wygrać trzeba odróżniać kilkanaście podstawowych gatunków lokalnego śniegu, więc przez 70 lat rozgrywania tego rajdu prawie zawsze zwyciężają tu obyci na co dzień z zimą Skandynawowie i dopiero ostatnie lata, po żmudnych treningach, pozwoliły obcym na nieliczne zwycięstwa - Loeb, Ogier, Neuville. W tym roku też czekano na odwieczny pojedynek miejscowi kontra obcy.

Śnieg dopisał, wiec zawodów nie odwołano i tłumy stojących godzinami po pas w śniegu kibiców z całego świata mogły liczyć na widowisko wielkie. Dla wielu widzów to najpiękniejszy rajd w roku, najszybszy, ale w śnieżnych bandach najbezpieczniejszy. Na starcie wszystkie fabryki (cztery) i parę wielkich, a nawet największych, ale emerytowanych gwiazd - Loeb (Hyundai), Gronholm (też dawny mistrz świata, startujący Toyotą Yaris WRC, na 50 urodziny, po 9 latach rajdowej emerytury) i dwaj wielcy mistrzowie ukryci w bezpieczniejszej klasie historycznej - Rauno Aaltonen (oczywiście Mini Cooper) i Petter Solberg (Ford Escort). Z Polski tylko Łukasz Pieniążek z Kamilem Hellerem Fordem Fiestą R5.

REKLAMA

REKLAMA

Już przed startem dużo uciechy sprawia widzom Loeb - uroczo dachuje, ale szczęśliwie śnieg jest na tyle puszysty, że wszystko daje się wyklepać. Od startu obecność śnieżnych band i entuzjazm kibiców prowokują do bardzo ostrej jazdy. Sztuką jest nieuleganie tej euforii, bo nadmiar fantazji skutkuje przygodami rozlicznymi. Dotyczy to również wielkich dawnych arcymistrzów. Bożyszcze tłumów, wielki (wzrostem też) Gronholm nie za bardzo nadąża za młodszymi, a jak przyspiesza to nie może utrzymać się na trasie, odwiedzając poza drogą zaspy. Robi to kilka razy, co spycha go w głąb klasyfikacji. Trudno, w dodatku w dniu 50 urodzin, pogodzić się z myślą, że młodzi mogą być szybsi. W kolejnych zaspach ląduje i Gronholm i nasz Pieniążek. Ciężkie życie ma Ogier - jedzie pierwszy po mniej ujeżdżonym śniegu i w końcu tez ląduje w zaspie. Na czele miejscowi specjaliści śniegowi - Tanak, Suninen, Latvala. Szybkości bywają tak duże, że pęd powietrza z Forda Suninena urywa dodatkowe reflektory, na szczęście bez rozbicia szyby. Pierwszy etap kończy się dominacją Skandynawów - Suninen, Latvala, Tanak, Mikkelsen.

REKLAMA

Drugi dzień to powrót na trasę (w systemie Rally2 - taki regulamin) aut, które poprzedniego dnia utknęły w zaspach - rajdówki Ogiera, Gronholma i naszego Pieniążka. Tacy zawodnicy już nie mogą nic wygrać, ale często, dla kibiców lub dla siebie jadą bardzo ostro. Tak szaleje Ogier, wygrywa kolejny odcinek, co pozwala mu w bezpośredniej walce , a nie korespondencyjnie, w ilości wygranych odcinków w tabeli wszech czasów przeskoczyć Gronholma. Za chwilę ten Ogier zwalnia, przed kolejnym odcinkiem świadomie łapie spóźnienie, by jechać tuż przed kolegą z zespołu Lappim i jak najlepiej odśnieżać mu trasę. Jest bardzo ślisko - w zaspy wpada Mikkelsen, ale tratując śnieg w całej okolicy i nie zdejmując nogi z gazu, bez zatrzymania szczęśliwie wraca na trasę. Też szczęśliwie, nie trafiając w nic twardego, wykręca piruety Neuville. Mniej umiejętności ma Latvala - grzęźnie w zaspach na cztery minuty. Jeszcze gorzej robi to Suninen - akurat w zaspie jest drzewo i szkody są poważne.

Ostatecznie rajd wygrywa Tanak przed Lappim. Obcy w Skandynawii nie wygrali. Toyota zostaje liderem mistrzostw świata. W klasie historycznej w pięknym stylu wygrywa emerytowany arcymistrz Solberg. Może to dobry sposób, by w pewnym wieku startować jednak w klasie historycznej. Gronholm stanął na jednej linii z młodymi. I zabolało.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij