Tavares ma dość. Stellantis wycofa się z Chin?

Prezes koncernu Stellantis, Carlos Tavares, podał w wątpliwość kontynuowanie produkcji samochodów w Chinach. Na wycofaniu się z tego rynku mogłyby zyskać Indie.

Carlos Tavares Shutterstock
Carlos Tavares

Przez wiele lat Chiny uchodziły za ziemię obiecaną przemysłu samochodowego. Kto postawił tam nogę, mógł liczyć na pewny zysk – w każdym razie tak powszechnie uważano. Jednak interesy robione na tym największym motoryzacyjnym rynku świata nie są już tak lukratywne jak jeszcze kilka lat temu. Zauważa to coraz więcej wielkich firm, jednak chyba tylko prezes koncernu Stellantis, Carlos Tavares, mówi o tym w miarę otwarcie.

Jakiś czas temu zaskoczył przedstawicieli mediów zgromadzonych na paryskim salonie samochodowym rozważając zaprzestanie produkcji aut w Chinach. Że taki krok naprawdę jest możliwy, Tavares pokazał już pod koniec lipca 2022 roku. Należąca do koncernu marka Jeep poinformowała wtedy o wycofaniu się ze spółki z chińskim państwowym koncernem Guangzhou Automobile Group (GAC) i o zamknięciu działającej od 12 lat fabryki produkującej Jeepy. Podobne kroki są też możliwe w wypadku innych marek koncernu Stellantis, np. Peugeota i Citroena.

Winna polityka

Jako powód wycofania się Jeepa z Chin Tavares podał fakt, że tamtejszy rząd w coraz większym stopniu zmierzał ingerować w decyzje ekonomiczne spółki. Ponadto, miejscowy partner GAC „nie robił tego, co powinien”. Jednak dużą rolę odegrała też sytuacja polityczna na świecie, zwłaszcza zagrożenie Tajwanu ze strony Chin. „Nie zamierzamy stać się ofiarą sankcji, jak w ostatnim czasie inne firmy w innych rejonach świata”, powiedział prezes Stellantisa. Na myśli miał sankcje wprowadzone po ataku Rosji na Ukrainę, w wyniku których większość koncernów mniej lub bardziej dobrowolnie wycofała się z Rosji. Na przykład Renault-Nissan sprzedał swoje fabryki rosyjskim przedsiębiorstwom i instytucjom za symboliczną kwotę, ponosząc wysokie straty.

„Między Chinami a światem zachodnim narasta napięcie, które odbije się na interesach”, stwierdził Tavares podczas spotkania w Chennai w Indiach – donoszą „Automotive News Europe” i „Reuters”. Beneficjentem mogą okazać się Indie. Gdyby produkować w tym kraju elektryczne samochody na potrzeby Europy, można by odnieść korzyści dzięki niższym płacom w Indiach. Stellantis bada taką możliwość, ale jeszcze niczego nie postanowiono.

Koncern nie wycofa się jednak całkowicie z Chin, mógłby importować do tego kraju niektóre modele z Europy i USA, powiedział Tavares. Oznacza to, że nadal widzi on na tym rynku więcej szans niż zagrożeń, i to mimo że zachodni producenci samochodów muszą się tam mierzyć z bardzo mocną konkurencją. Przede wszystkim chińską – samochody produkcji Geely, BYD czy GAC i innych koncernów oraz marek nie odstają już technicznie od zachodnich, a w dziedzinie elektrycznych napędów, akumulatorów czy oprogramowania Chińczycy zyskali nawet przewagę. W ostatnich latach zmniejszyły się też udziały Stellantisa, Volkswagena czy General Motors w chińskim rynku samochodowym.

Zobacz także: Tavares chce wysokiego cła dla chińskich producentów

REKLAMA