REKLAMA

Toyota Mirai: druga generacja limuzyny na wodór

Nowa Toyota Mirai debiutuje na niewiele ponad rok od premiery koncepcyjnej wersji. Druga generacja wodorowego pojazdu zaskakuje elegancką stylistyką i ma w planach komercyjny sukces. Jak będzie, zobaczymy.

Toyota Mirai 2020 fot. materiały prasowe
Toyota Mirai drugiej generacji
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 39 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Toyota jest marką, która nie boi się rozwijania rozwiązań, na jakie z początku nikt nie stawia, żeby w niedalekiej przyszłości okazały się strzałem w dziesiątkę. Tak było choćby z inwestycją w napędy hybrydowe. Kiedy pojawił się pierwszy Prius, niewielu zyskał sobie zwolenników. A teraz? Hybrydy ma już praktycznie każdy producent, natomiast Toyota wyrosła na samodzielnego lidera rynku aut z takim napędem.

Czy podobnie będzie w kwestii wodoru? Tu sprawa jest znacznie trudniejsza. Hybrydowy napęd nie wymaga bowiem od kierowcy żadnej zmiany. No może poza dostosowaniem stylu jazdy dla maksymalizacji zysku z obecności silnika elektrycznego, wspomagającego ten spalinowy. W przypadku samochodów elektrycznych na wodorowe ogniwa paliwowe konieczna jest natomiast rozbudowana infrastruktura tankowania wodoru. Ile jest obecnie w Polsce takich wodorowych stacji, zapytacie. Zero. Ale już niebawem ma się to zmienić. Będą dwie! W Gdańsku i Warszawie. Jak zatem widać, u nas jest to jeszcze pieśń przyszłości, ale przecież są jeszcze inni – Japonia chociażby.

Głosuj w konkursie Best Cars 2021 i wygraj Subaru Forester

Toyota Mirai – większa, ładniejsza, elegancka

Poprzednia Toyota Mirai była dość kosmicznie stylizowanym samochodem, którego wygląd nie każdemu przypadł do gustu. Druga odsłona jest całkowicie inna. Wydłużona limuzyna w stylu coupe urosła na długość (ma niemal 5 metrów) i szerokość, jest przy tym niższa o 65 mm i ma rozstaw osi sięgający 2,92 metra – o 14 cm więcej niż poprzednio.

Poprawa aerodynamiki nadwozia, wraz z większą mocą silnika i zwiększoną pojemnością zbiorników wodoru (teraz 5,6 kg wodoru, czyli o 1 kg więcej), składają się na wydłużenie zasięgu auta o 30 proc., do około 650 km. To sprawia, że Mirai, którego tankowanie trwa kilka minut, ma być wygodnym autem na długie trasy.

Architektura TNGA umożliwiła lepsze rozłożenie komponentów napędu nowego Mirai tak, żeby wygospodarować więcej miejsca w kabinie i optymalnie rozłożyć masę auta między przodem a tyłem. Zestaw ogniw paliwowych został przesunięty do przodu spod kabiny do przedniej części auta, co zwiększyło ilość miejsca dla pasażerów oraz pozwoliło zamontować z tyłu trzyosobową kanapę zamiast dotychczasowych dwóch miejsc siedzących i podłokietnika.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

REKLAMA

REKLAMA

Toyota Mirai – nowe ogniwa paliwowe i napęd

W ogniwach paliwowych użyto polimeru w stanie stałym, tak jak w poprzednim modelu. Zestaw jest mniejszy i użyto w nim mniej ogniw (330 zamiast 370). Mimo to jego maksymalna moc wzrosła ze 114 kW do 128 kW. Było to możliwe dzięki większej gęstości mocy, która wzrosła z 3,1 kW/l do 5,4 kW/l (z wyjątkiem krańcowych ogniw). Toyota poprawiła także odporność napędu na niskie temperatury powietrza. Teraz samochód szybciej uzyskuje pełną moc nawet przy temperaturze -30 stopni Celsjusza.

Przy mocy napędu sięgającej 182 KM i momencie obrotowym 300 Nm może się wydawać, że ważąca co najmniej 1,9 tony limuzyna będzie rozpędzać się w żółwim tempie, ale nic bardziej mylnego. Sprint do „setki” to bardzo przyzwoite 9,2 sekundy. Prędkość maksymalna jest za to skromna, bo sięga 175 km/h, ale po co więcej, skoro nigdzie legalnie tyle nie pojedziemy, poza paroma odcinkami niemieckich autostrad?

Toyota Mirai oczyszcza powietrze – „stop smog go... hydrogen”?

Na koniec ciekawostka, jaką Toyota zaprezentowała podczas konferencji prasowej. Otóż okazuje się, że Toyota Mirai nie tylko nie emituje żadnych spalin (produktem przemian energetycznych jest czysta para wodna), ale do tego... oczyszcza powietrze podczas jazdy. W jaki sposób? Otóż nowy model został wyposażony w katalityczny filtr, wbudowany we wloty powietrza doprowadzanego do ogniw paliwowych. Filtr z włókniny wychwytuje mikroskopijne cząsteczki zanieczyszczeń, w tym dwutlenek siarki (SO2), tlenki azotu (NOx) i cząstki stałe PM 2.5. Rozwiązanie to usuwa od 90 do 100 proc. zanieczyszczeń o średnicy od 0 do 2,5 mikrona z powietrza przelatującego przez system ogniw paliwowych.

Toyota Mirai – plan zakłada 10-krotny wzrost sprzedaży

Pierwsza generacja Toyoty Mirai była królikiem doświadczalnym i znalazła około 11 tys. nabywców na całym świecie. Mając już bogactwo wiedzy na temat praktycznego, codziennego użytkowania pojazdu z ogniwami wodorowymi, inżynierowie przygotowali samochód gotowy na większy rynkowy sukces. Wraz z wprowadzeniem na rynek nowego modelu Toyota planuje nawet dziesięciokrotnie zwiększyć sprzedaż Mirai, co oznacza liczbę rzędu 110 tys. sztuk.

Marka przewiduje, że wzrost popularności modelu będzie wynikiem większych możliwości produkcyjnych i wizualnej atrakcyjności samochodu, ale też obniżonej o 20 proc. ceny. Ta ma wynosić, w przeliczeniu, około 280-290 tys. złotych. Jak na taką dawkę futurystycznych rozwiązań i rozmiary auta, kwota nie wydaje się specjalnie szokująca. Pozostaje tylko kwestia sieci tankowania wodoru, która u nas nawet nie raczkuje. Niemniej Toyota Mirai będzie oferowana także i u nas.

 

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA