REKLAMA

Toyota Sera – inspiracja dla... McLarena F1

Toyota Sera jest niepozornym samochodem, bazującym na miejskiej Toyocie Starlet. Tym, co jest w nim niezwykłe, są unoszone do góry drzwi, które zainspirowały samego Gordona Murraya, twórcę McLarena F1.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 38 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Zacznijmy jednak od początku. Toyota Sera została skonstruowana jako sportowy, niewielkich rozmiarów samochodów, z przeznaczeniem na rynek japoński. Auto było sprzedawane w latach 1990-1996 i przez ten czas znalazła 16 tys. klientów.

Toyota Sera bazuje na miejskiej Toyocie Starlet, co nie wróży sportowych doznań. Zaglądając w specyfikację, rzeczywiście, trudno w tym samochodzie dopatrzyć się czegoś wyjątkowego.

REKLAMA

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Wymiarami Sera ustępuje dzisiejszej Toyocie Yaris. Napęd na przednie koła korzysta z 1,5-litrowego silnika, którego cztery cylindry wyciskają 111 KM mocy i 133 Nm momentu obrotowego.

Te skromne parametry warto jednak połączyć z niską masą własną, która ledwie przekracza 900 kilogramów. Tak lekkie auto sprawnie rozpędzi nawet 111 KM, chociaż montowana tu automatyczna skrzynia biegów o zaledwie czterech przełożeniach skutecznie ogranicza te możliwości.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Toyota Sera inspiracją dla McLarena F1

Zostawmy jednak napęd i właściwości jezdne na boku, bo Toyota Sera uwagę zwraca czymś zupełnie innym – sposobem otwierania drzwi. Są one unoszone do góry i ten system nie jest nam dzisiaj obcy. Okazuje się jednak, że oko na niej zawiesił sam Gordon Murray, którego zafascynował system mocowania zawiasów – w górnej i dolnej części słupka A.

Murray przyznał później, że mijał często jeden z egzemplarzy Sery i nawet pożyczył ten samochód, żeby bliżej przyjrzeć się sposobowi otwierania drzwi – tzw. butterfly doors, czyli „motyle drzwi”. Rzeczywiście, po otwarciu, patrząc od przodu, auto wygląda trochę jak motyl z rozpostartymi skrzydłami.

Projektując kultowego McLarena F1 Murray zapożyczył to właśnie rozwiązanie, które czyni zresztą ten hipersamochód takim wyjątkowym. Później butterfly doors spotykaliśmy jeszcze wielokrotnie – m.in. w Ferrari Enzo i LaFerrari, BMW i8 czy Mercedesie-AMG Project One.

McLaren F1 z małym przebiegiem

Kto by pomyślał, że taka niepozorna, mała Toyota Sera, zainspiruje twórców najlepszych super- i hipersamochodów. Swoją drogą trzeba przyznać, że Sera prezentuje się całkiem imponująco, jak na tak proste i małe auto.

Aż żal, że powstało tylko 16 tys. sztuk i większości z nich została w Japonii. Jeden z dobrze utrzymanych egzemplarzy był niedawno licytowany na aukcji Bonhams, gdzie został sprzedany za równowartość niespełna 20 tys. złotych. To brzmi jak okazja.

zobacz galerię

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA