[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.1

Trybunał Sprawiedliwości UE obronił polskich kierowców. Zdaniem Obrockiego

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał ostatnio aż trzy dotyczące nas postanowienia. Dwa z nich dla zwykłych Polaków są mocno abstrakcyjne. Trzecie, niechcący jest bardzo korzystne i bardzo praktyczne.

Autostrada Autostrada, fot. Shutterstock

Polityka w wielu krajach wyprawia dziwne zawijasy. Nie tylko na Węgrzech, ale i u nas różne amatorsko pisane projekty prawne budzą przerażenie prawników i strach bardziej świadomych obywateli. Jeśli jakiś kraj Unii nie jest w stanie sam spojrzeć z odrobiną krytycyzmu na własną twórczość, każdy obywatel, a grupa obywateli tym bardziej, może zwrócić się o pomoc, wykładnię i objaśnienia do czuwającego nad porządkiem prawnym całej zjednoczonej Europy Trybunału Sprawiedliwości. Polska jako niekwestionowany lider radosnej twórczości prawnej jest tam stałym bywalcem, zaciekle walcząc o prymat z Węgrami, ale czasem dołącza do tej dwójki niepodważalnych faworytów ktoś z dużo lepszą opinią i dużo wyższą kulturą prawną, na korytarzach sądowych zdziwienie i osłupienie powszechne wzbudzając. A w przypadku otrzymania surowego orzeczenia sensację jeszcze większą. Czasem ślepy los, dzięki zbitce terminów, generuje w tym sądzie nowe konotacje i skojarzenia.

Właśnie ogłoszono prawie równocześnie trzy orzeczenia dotyczące Polski i Polaków. Chociaż tylko dwa z nich były z naszym krajem związane bezpośrednio, a trzecie wycelowane w kogoś innego trafiło w nas zaskakującym rykoszetem. To pierwsze orzeczenie to oczywiście ocena polskiej ustawy dotyczącej wyrzucania na emeryturę niepokornych i niezależnych sędziów Sądu Najwyższego. Drugie dotyczy sądów dyscyplinarnych dyscyplinujących niepokornych sędziów. Oba te polskie akty prawne napisane są tak głupio, niechlujnie, amatorsko i sprzecznie z naszą konstytucją, że w międzynarodowym sądzie złożonym z najlepszych i najsłynniejszych w Europie profesorów prawa zostały totalnie ośmieszone i rozstrzelane na atomy. Wstyd Polsce przynosząc niepotrzebny.

REKLAMA

Trzecie orzeczenie to problem wyjątkowy. Nie ma tam ani słowa o Polsce i Polakach, a nasz kraj nie był stroną tego procesu, a jedynie korytarzowym widzem. A jednak orzeczenie dla nas bardzo ważne.

Otóż Niemcy, kraj stabilny prawnie, praworządny, od dawna kombinowały, że mając największą i najlepszą w Europie sieć autostrad warto by na tym coś zarobić, a nie tylko płacić na ich utrzymanie. Próby wprowadzenia stosowanych w wielu krajach winiet spotkały się z ogromnym oporem społecznym. Obywatele niemieccy uznali, że płacąc potężne podatki nie będą jeszcze raz płacić na autostrady. Po długich deliberacjach rządowi prawnicy pani kanclerz Merkel wymyślili sztuczkę w ich mniemaniu genialną. W odpowiedniej ustawie w pierwszym artykule wprowadza się powszechne winiety, ale w drugim zwalnia się z ich posiadania obywateli niemieckich, więc każdy inteligentny człowiek zrozumie, że chodzi o przywalenie w obcokrajowców i różnych uchodźców. I jak najbardziej w Polaków, bo są blisko i jeżdżą przez te Niemcy w tę i we w tę.

Co ciekawe, sprawę zaskarżyli nie obywatele niemieccy, bo im to pasowało, ale Austriacy i Holendrzy, też bliscy sąsiedzi, twierdząc, że to jakaś dyskryminacja w przyjaznej przecież wszystkim Unii. I sprawę wygrali. A Niemcom wytknięto działania niegodne, nieeleganckie i sąsiadów brzydko dyskryminujące. Polska do pozwu się nie przyłączyła, chociaż powinna, nie mamy aż tak odważnych rządowych polityków, ale faktycznie załapaliśmy się na tzw. krzywy ryj. Chociaż chyba głupio wyszło, że w obronie polskich biało-czerwonych kierowców nie stanął polski biało-czerwony rząd, ale jacyś Austriacy i Holendrzy, obywatele tej obrzydliwej Unii Europejskiej.

Zobacz też: Obrocki o latających samochodach

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij