Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Valtteri Bottas triumfuje w GP Rosji

Fiński zawodnik odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w Formule 1. Tuż za jego plecami dojechali kierowcy Ferrari: Sebastian Vettel i Kimi Raikkonen.

Tor w Soczi od zawsze był jednym z ulubionych torów kierowcy Mercedesa, walczył tam o czołowe lokaty jeszcze gdy jeździł dla Williamsa. Wielu spodziewało się, że właśnie w Rosji uda mu się powalczyć o triumf z Lewisem Hamiltonem i kierowcami Ferrari.

W sobotę podczas kwalifikacji tylko on był w stanie dorównać tempu Sebastiana Vettela i Kimiego Raikkonena. Walkę o pole position przegrał o włos, bo zaledwie o 0,095 sekundy i startował z trzeciej pozycji. Jego utytułowany partner z ekipy też znalazł się w drugim rzędzie, ale jego strata była dość spora, bo blisko 0,6 sekundy. Nikt nie spodziewał się, aż takiej różnicy między Bottasem a Hamiltonem. Długą passę znakomitych wyników Mercedesa w czasówkach przełamał Vettel i Raikkonen – czterokrotny mistrz świata z Ferrari. Scuderia czekała dziewięć lat na dwa samochody w pierwszej linii. Ostatni raz taki wynik Ferrari osiągnęło podczas GP Francji 2008, kiedy liderem klasyfikacji generalnej był Robert Kubica.

Na samym starcie dwie Valtteri Bottas momentalnie zyskał dwie pozycje i przegonił Ferrari. Hamiltona skutecznie przyblokował Raikkonen. Bałaganu na starcie narobili kierowcy na końcu stawki - Romain Grosjean (Haas) oraz Jolyon Palmer (Renault). Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.

Po restarcie oczekiwano ataku Vettela na Bottasa, który miał mieć problemy z pracą opon oraz tempem wyścigowym. Fin zaczął jednak skutecznie odjeżdżać i budować przewagę, która momentami przekraczała ponad 5 sekund. Czterokrotny mistrz świata był bezradny i wszystko, co odrabiał w drugim i trzecim sektorze, tracił w pierwszym na kolejnym kółku. Za ich plecami początkowo zanosiło się na walkę Raikkonena i Hamiltona, ale Brytyjczyk narzekał na przegrzewanie się swojego bolidu. Mercedes nie mógł nic na to poradzić, dlatego ich lider zaczynał tracić dystans do podium.

GP Rosji było dość nudnym wyścigiem – odnotowano zaledwie JEDEN manewr wyprzedzania i to na końcu stawki. Reszta rozgrywała się w alei serwisowej podczas zmiany ogumienia. Pierwsi z czołówki zjechali Finowie, w ślad za nimi poszedł Lewis Hamilton. Na torze dłużej pozostał Sebastian Vettel, a jego zużyte ultramiękkie opony pracowały dość dobrze i mógł próbować budować przewagę nad Valtterim Bottasem.  Kluczowym elementem ich rywalizacji było dublowanie najwolniejszych zawodników, raz tracił jeden, a raz tracił drugi. Pit-stop Vettela nie był jednak idealny i na tym polu mechanicy Scuderii przegrali o sekundę z kolegami po fachu w Mercedesie. Ostatecznie Niemiec wyjechał około 4,8 sekundy za Finem.

Sebastian Vettel odrabiał straty w bardzo szybkim tempie, aby pod koniec być już w granicach 1,5 sekundy za liderem wyścigu. Początkowo sytuacja zdawała się sprzyjać Niemcowi, gdyż znalazł się w zasięgu DRS. Jednak zyski z jego użycia były niewielkie. Na ostatnim okrążeniu chciał on odrobić sporo na długiej prostej. Tam obaj z Valtterim Bottasem natrafili na Felipe Massę z Williamsa. Brazylijczyk delikatnie pomógł swojemu byłemu koledze z Williamsa. Wściekły był Vettel, który później pokazał mu środkowy palec. Po chłodnej analizie sam jednak przyznał, że nie odebrałby prowadzenia kierowcy Mercedesa. Być może stracił jedynie dystans, który umożliwiłby jeden atak w drugim sektorze w kolejnej strefie DRS. 

W końcu na mecie różnica wyniosła zaledwie 0,617 sekundy, a na początku ostatniego okrążenia Niemiec stracił w granicach 0,7 sekundy. Dlatego jego frustracja była zrozumiała. Koniec końców w Ferrari panował niedosyt. Mimo dwóch samochodów na podium zbrakło długo wyczekiwanego dubletu, od GP Niemiec 2010 – pierwsze miejsce należało do Bottasa.

Po GP Rosji zaszła zmiana na pozycji lidera w kategorii konstruktorów. Mercedes wyprzedził o zaledwie jedno oczko Ferrari. Natomiast w klasyfikacji generalnej, Vettel powiększył przewagę nad Hamiltonem do 13 punktów. Za ich plecami niedzielny triumfator, którego strata wynosi 23 punkty. Strata pozostałych jest już spora.

Następny weekend wyścigowy już za dwa tygodnie. GP Hiszpanii odbędzie się 12-14 maja. W stawce mogą nastąpić zmiany, ponieważ każda z ekip przygotuje duży pakiet ulepszeń aerodynamicznych. Spodziewany jest powrót do walki Red Bulla.

 

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij