Volkswagen przyznaje się do błędów. Będą poprawki multimediów i sterowania

Kiedy sam prezes przyznaje, że system informacyjno-rozrywkowy jest niedopracowany, a dotykowe przyciski nie działają jak trzeba, należy spodziewać się dużych zmian. Tak właśnie będzie, a zapowiada je Volkswagen.

Volkswagen Golf Variant 1.5 eTSI fot. Michał Szymaczek
Volkswagen Golf Variant 1.5 eTSI

Kiedy na rynku debiutował Volkswagen Golf ósmej generacji, a także cała rodzina elektrycznych modeli ID, wszystko miało być lepsze. Ale nie było. Owszem, Golf świetnie się prowadzi i trudno się do czegoś przyczepić, poza jedną, dość fundamentalną w dzisiejszych czasach kwestią – multimediów. Teraz, w wywiadzie dla Car Magazine, sam szef Volkswagena Thomas Schafer przyznaje, że popełnionych zostało sporo błędów, ale teraz zostaną one naprawione.

Nowe oprogramowanie i wydajne procesory

Chodzi o wadliwe, podatne na błędy i zbyt powolnie pracujące systemy multimedialne, co również i my wytykaliśmy przy okazji testów modeli Grupy VW, na przykład we fragmencie dotyczącym testu Golfa: "A skoro przy wadach jesteśmy, znalazłem je także podczas obsługiwania systemu multimedialnego, którego wyświetlacz działa opornie, a przewijanie między poszczególnymi ekranami danych często się przycina." Stabilność ich działania oraz nieprzystająca do wymagań klientów (i dziennikarzy) szybkość reakcji, a także restarty i zawieszenia w nieoczekiwanych momentach są zmorą właścicieli nowych Volkswagenów. Ma się to jednak zmienić, a poprawiony zostanie nie tylko software, czyli samo oprogramowanie, ale także część sprzętowa. Nowe egzemplarze samochodów otrzymają m.in. wydajniejsze procesory. Wszystko to przełoży się z kolei na sprawniejsze działanie innych systemów, w tym asystentów jazdy, które dziś nie pracują optymalnie ze względu właśnie na błędy w oprogramowaniu.

– Wiemy, co zrobić. Zebraliśmy opinie od klientów i dziennikarzy, którzy mówią nam – wiecie, że to nie jest dobre i musicie to poprawić – powiedział Thomas Schafer, przyznając że oprogramowanie 3.0 jest już w drodze i będzie montowane w nowych samochodach już niebawem. Dotyczyć to ma nie tylko samochodów Volkswagena, ale i pozostałych, opartych na systemie MIB3, a więc również modeli Skody, Cupry czy Seata.

Sterowanie nagłośnieniem i temperaturą zyska podświetlenie

To nie koniec zmian, bowiem klienci i dziennikarze wskazują na inne niedogodności. To, co sam wytykałem choćby w teście Seata Leona czy Volkswagena Golfa, także zostanie poprawione, a mowa o dotykowych polach sterowania temperaturą i głośnością, które nie są w żaden sposób podświetlane. To ma się zmienić, podobnie jak kilka innych detali, które obecnie przyprawiają sposobem obsługi o ból głowy.

Seat Leon E-Hybridfot. Michał Szymaczek
Seat Leon E-Hybrid

Volkswagen rezygnuje z dotykowych przycisków na kierownicy

Niedawno przedstawiciele Volkswagena wspomnieli o jeszcze jednej istotnej kwestii, jaką jest dotykowe sterowanie wieloma funkcjami za pomocą pól na kierownicy. Jak sami nieraz wskazywaliśmy i jak nietrudno się przecież domyślić, obsługa gładkich, dotykowych pól w czasie jazdy nie należy do najwygodniejszych, bo patrząc na drogę, nie mamy wyczucia, gdzie dokładnie leży konkretne pole odpowiadające właściwej funkcji.

Volkswagen Golf vs. ID.3auto motor und sport
Volkswagen Golf vs. ID.3

Z fizycznymi przyciskami jest inaczej, bo pod palcem czujemy ich rozmieszczenie i intuicyjnie wiemy, co i w którym momencie nacisnąć, żeby uzyskać pożądany efekt. Ta ostatnia zmiana, czyli zastąpienie na powrót dotykowych pól fizycznymi przyciskami, zajmie jednak nieco więcej czasu, niż wdrożenie nowego oprogramowania. Szef Volkswagena mówi o modelach, które pojawią się od 2024 roku, a pierwszym autem ze starym-nowym sterowaniem na kierownicy będzie Volkswagen Tiguan, mający zadebiutować w przyszłym roku.

Volkswagen Golf Variant 1.5 eTSIfot. Michał Szymaczek
Volkswagen Golf Variant 1.5 eTSI

 

Zmiany na siłę – chodzi o kasę

Nasuwa się w tym miejscu pytanie, dlaczego producenci na siłę forsują rozwiązania, o które wystarczyłoby przecież wcześniej zapytać grupę ankietowanych, by wiedzieć, że to ślepa droga. Tak było chociażby ze sterowaniem klimatyzacją, w ostatnich latach ukrywanym właśnie w czeluściach menu dostępnego na gładkiej tafli dotykowego ekranu centralnego. Żeby zmienić ustawienia nawiewu, trzeba było w czasie jazdy przeklikać wiele kolejnych poziomów, a to odrywało wzrok kierowcy od drogi. Producenci poszli po rozum do głowy i teraz jesteśmy świadkami powrotu fizycznych przycisków i pokręteł, jak przykładowo w najnowszym Nissanie X-Trail, którego niedawno mieliśmy okazję po raz pierwszy testować.

Nissan X-Trail e-Power e-4orcefot. Michał Szymaczek
Nissan X-Trail e-Power e-4orce

Są one może i nieco droższe w produkcji, co jest zresztą odpowiedzią na pytanie, dlaczego producenci takie rozwiązania forsują, ale jak pokazuje przykład Volkswagena, oszczędzanie nie tam, gdzie trzeba, przynosi później straty, które są trudne do naprawienia. Bo kiedy marka traci reputację – jak Volkswagen w przypadku multimediów – klienci zaczynają szukać alternatywy. Dobrze swoją drogą, że nowy CEO Volkswagena potrafił przyznać się do błędu. Może ten ruch pozwoli utrzymać klientów, zwiedzionych obietnicą solidnej poprawy i świadomością, że ta marka rzeczywiście wsłuchuje się w opinie użytkowników.

REKLAMA