[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Wykluczenie komunikacyjne - kosztowna choroba, zdaniem Obrockiego

Kampania wyborcza podniosła temat wykluczenia komunikacyjnego małych miejscowości do rangi ważnych spraw społecznych. Zrobiło się głośno. Na chwilę. Ale to dobry moment do publikacji i analizy różnych mało znanych motoryzacyjnych i komunikacyjnych danych.

przystanek autobusowy

Faktycznie, ku zdumieniu wielu obserwatorów, w wykluczeniu komunikacyjnym jesteśmy niekwestionowanym europejskim liderem. W najbardziej rozwiniętych i dużo bogatszych krajach, od Szwajcarii przez Hiszpanię, Niemcy, Benelux aż po całą Skandynawię, autobusy rzeczywiście dojeżdżają do każdej wsi. O perfekcyjnie działającej sieci autobusowej na nienajbogatszej przecież Malcie pisałem tutaj.

Wszędzie rozumowanie jest proste - w autobusie jedzie nie jedna, a 30 osób. Więc ilość smrodu i spalin jest radykalnie mniejsza. Zużycie dróg też. Wielkim światowym twórcą nowoczesnej, czystej, ekologicznej komunikacji publicznej był wielki Józef Wisarionowicz Stalin, który nie cierpiąc smrodu spalin samochodowych w 1949 roku (a wtedy silniki, zwłaszcza na ruskiej, ledwo palnej, brudnej ropie smrodziły sto razy bardziej niz obecnie), jednym walnięciem pięścią kazał z ukochanego Krymu wyrzucić to spalinowe paskudztwo i na całym półwyspie wprowadzić, również na dalekobieżnych trasach międzymiastowych, wprowadzić ciche i czyste... trolejbusy. 70 lat temu! Setkami stłuczek poobijane do nieprzytomności jeżdzą do dzisiaj! Pojeździłem, sprawdziłem.

REKLAMA

U nas aż 50% dawnych, fakt, że poskomunistycznych tras autobusowych zlikwidowano. Z wielu małych wsi, jak z więzienia Alcatraz, bez pomocy z zewnątrz wydostać się nie można. Bez większej analizy stworzono hasła "samochód w każdej rodzinie, motoryzacja dla każdego, dogonimy Amerykę". Tylko, że mieszkańcy tych małych wsi nie łapią się na ofertę salonów samochodowych. Więc od wejścia do Unii Europejskiej sprowadziliśmy 13 milionów starych używanych aut.

Państwo nie protestowało - przecież na paliwach, ubezpieczeniach i podatkach państwo zarabia. Ale sprawy to nie rozwiązało. Na wsiach nadal jest przecież ogromna wielomilionowa rzesza ludzi bez samochodu, bez prawa jazdy. Dotyczy to zwlaszcza samotnych kobiet (żyją dłużej od mężczyzn), które prawa jazdy i samochodu nie będą już miały nigdy. Wykluczenie komunikacyjne to ogromne ograniczenie dostępu dzieci i młodzieży do lepszych szkół i wszelkiej oświaty. Wyniki wyborów pokazują jednak, że najlatwiej wygrać wykorzystując ciemny, zacofany, mało wykształcony elektorat, więc tu nadzieje na radykalną poprawę są raczej niewielkie.

Wykluczenie komunikacyjne, czyli cywilizacyjne, to ogrome ograniczenie dostępu do wszelkich usług medycznych. Tacy wykluczeni praktycznie się nie leczą - raz na rok można, chociaż to wstydliwe i krępujące, poprosić o pomoc sąsiada. Ale na codzienne zabiegi czy zastrzyki tacy ludzie się nie decydują. Kiedyś babcię podwoziły dzieci lub wnuki. Ale dziś wyjechały do Anglii lub wyprowadziły się do miasta. Były na Święta, ale wtedy przychodnia zamknięta. Autobus szkolny, raz dziennie, jeśli istnieje, babci do miasta nie zabierze, bo nie ma szkolnego biletu miesięcznego, a bez kasy fiskalnej biletów w szkolnym autobusie się nie sprzedaje.

Wykluczenie komunikacyjne władza może przeczekać, bo nie jest problem stały, a doskwiera i nasila się tylko przed kolejnymi wyborami, a potem można mówić, że sprawa jest właśnie na etapie konsultacji. Najlepiej bardzo szerokich i międzyresortowych. Wg Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN w wielu regionach na wschodzie kraju nawet połowa całych sołectw nie ma kontaktu z autobusem. Pociągu raczej nie widzieli. Wielu ludzi, o ile cmentarz jest na miejscu, ze swojej wsi nie wyjeżdża nigdy. W najbiedniejszych rejonach ciągle rzadkością jest drogie, a przecież mało komu potrzebne prawo jazdy.

Dla państwa wykluczenie komunikacyjne to również korzystny aspekt finansowy. Starsi wykluczeni ludzie, trochę jak w pewnym nowoczesnym kraju Indianie w rezerwatach, nie są w stanie regularnie odwiedzać odległych urzędów pracy, więc nie obciążają państwa zasiłiem dla bezrobotnych, a statystyk nie pogarszają. Nie używają dawno nieaktualnych zwrotów typy "pojechać do miasta". W zamian jest jest w użyciu "jakoś się stąd wydostać". W kolorowych salonach samochodowych nigdy nie byli. I chyba nie będą. To też jest obraz polskiej motoryzacji.

Zobacz też: wyboru europejskie a sprawa polska

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij