REKLAMA

Wyniki Rajdu Monte Carlo 2019 - okiem Obrockiego

Po różnych przetasowaniach transferowych ruszył nowy sezon rajdowych mistrzostw świata. W legendarnym Rajdzie Monte Carlo kolejny raz wygrał jeszcze Ogier, ale na scenę wraca emerytowany Loeb. Będzie się działo.

Rajd Monte Carlo 2019 Citroen
Rajd Monte Carlo 2019

Poszły konie po betonie. Konkretnie po oblodzonym asfalcie. Światowy sezon rajdowy otworzył prawie jak zawsze Rajd Monte Carlo. Dla przyjaciół RMC. Prawie, bo ten najstarszy, mający ponad 100 lat rajd nie zawsze się odbywał. Czasem, to oczywiste, z powodu kolejnych wojen światowych, a czasem z powodu wojen domowych między rożnymi grupami działaczy światowej federacji FIA i Monaco. Najśmieszniejsze, że często są to te same osoby. W czasach całkiem nowożytnych odwołano lub rozegrano chyłkiem w zdegradowanej formie ten rajd aż pięć razy. W ciągu ostatnich 10 lat 3 razy! Różne kłótnie i mowy nienawiści nie są zarezerwowane tylko dla Polski i nie są polskim wynalazkiem.

W tym roku RMC odbył się, akurat w randze WRC, a więc z pełnymi honorami i w pełnej krasie. Ta pełna krasa to też rzecz umowna - od lat światowi działacze, by uzasadnić swoją rolę, rangę i diety z pasją zajmują się zmienianiem regulaminów. (Wyobraźmy sobie dla porównania, że co roku powstają nowe reguły gry w tenisa czy w piłkę nożną. A rakieta tenisowa jest tańsza od rajdowego auta klasy WRC.) Skutek jest opłakany - z 12 wielkich producentów, którzy kiedyś przystąpili do tych najważniejszych, nobilitujących rozgrywek (odpowiednik F1) po kolejnych fikołkach regulaminowych (czyli złomowaniu wartych miliony "już niedobrych" aut) zostało czterech - Citroen, Hyundai, Toyota i Ford. Aż ośmiu - Subaru, VW, Mitsubishi, Peugeot, Skoda, Mini, Seat, i Suzuki powiedziało nigdy więcej. Najbardziej utytułowana Lancia odeszła jeszcze wcześniej.

REKLAMA

REKLAMA

W pełnej krasie mamy więc w królewskiej kategorii WRC (niewyobrażalnie szybkie prototypy za niewyobrażalnie duże pieniądze) tylko tych czterech uczestników, w kolejności miejsc z 2018 roku - Toyota, Hyundai, Ford i Citroen. Na przełomie roku doszło do paru, nie zawsze spodziewanych ruchów transferowych. Nie zawsze jest to szukanie lepszego, szybszego kierowcy - często są to "kłótnie w rodzinie", tzn. zgrzyty wewnątrz zespołu.

Sensacją roku jest oczywiście przejście aktualnego i permanentnego mistrza świata Sebastiena Ogiera ze średnio skutecznego zespołu Forda do jeszcze mniej skutecznego, ostatniego w tabeli Citroena, który miał nawet nienajgorszy samochód, ale słabych kierowców i mocny hejt we własnym kraju, bo w składzie (w dumnej Francji!) żadnego Francuza. Teraz zupełnie nowy skład to Sebastien Ogier i i pozyskany z Toyoty Fin Esapekka Lappi (wolno mieć trzech, ale trzeciego na razie nie ma) ma to radykalnie zmienić.

W Toyocie, na miejsce Lappiego do Latvali i Tanaka dochodzi Meeke. Nie jest to raczej wzmocnienie. W Hyundaiu zostają rutyniarze Neuville i Mikkelsen, odchodzi najsłabszy Paddon, a na jego miejsce wchodzi niespodziewanie... najlepszy kierowca wszech czasów emerytowany Sebastien Loeb. Zawieszając "emeryturę" oczywiście. I niby tylko na 6 rajdów, bo czasem ma go zastępować jego dawny, wieloletni giermek Sordo. To, na emeryturze, właściwie pierwszy transfer w życiu Loeba, bo całe życie jeździł wyłącznie Citroenami. Pozbawiony Ogiera Ford w nowym składzie: Evans, Suninen, Tidemand, najprawdopodobniej skończy sezon 2019 na miejscu czwartym. Czyli ostatnim.

REKLAMA

Rajd Monte Carlo się właśnie zakończył. W przyzwoitych, tradycyjnych warunkach - na przemian śnieg, lód i czarny asfalt. Czyli decydująca o wszystkim, godna Monte Carlo ruletka oponowa.

Znam tę trasę, sam na niej startowałem i wiem, że na razie się taki nie urodził, kto by trafił z oponami na wszystkie odcinki, zwłaszcza, że żądne krwi przepisy nie pozwalają dobierać opon według bezpieczeństwa zawodników, ale "wg regulaminu". Chociaż widowisko dzięki temu jest przednie, a tłumy na trasie zawsze wielkie.

Przygód w takich warunkach, ku uciesze gawiedzi, nie brakowało. Suninen rozbija Forda już na pierwszych zakrętach, za chwilę Meeke łapie kapcia, nie zmienia koła - opłaciło się, traci tylko jedną minutę, Loeb w mocno nieznanym Hyundaiu zaczyna ostro, ale w złym momencie zakłada kolcowane opony i dużo traci. Tanak uszkadza koło, zmienia je na odcinku w 2 minuty (świetny wynik), Tidemand zmienia koło w 3 minuty, a Meeke przez uszkodzone koło traci 4 minuty. Evans przebitego koła nie zmienia - traci tylko minutę. Mikkelsen na ostatnim zakręcie OS-u urywa koło tak, że nie ma co ratować i odpada z rajdu. Po Suninenie kolejnego Forda rozbija Evans. Na czele zachwycająca kibiców, porywająca walka Ogiera i Neuville'a - tasują się zaledwie w kilku sekundach i goniącego czołówkę Tanaka.

REKLAMA

REKLAMA

Ostatecznie RMC wygrywa Ogier, zaledwie 2 sekundy przed Neuviillem. To najmniejsza w historii różnica na mecie tego rajdu. Trzeci, genialnie finiszujący, wyprzedzając Loeba i Latvalę, Tanak. Sensacyjnie rajd wygrywa Citroen. Ale z Ogierem za kierownicą. Faktycznie to facet, który może wygrywać nawet na drzwiach od stodoły. To setne zwycięstwo Citroena w mistrzostwach świata. Akurat w stulecie Citroena. Zgrabnie pomyślane. Jednak to dobry samochód - wystarczy zainwestować w dobrego kierowcę. Emerytowany debiutant Loeb - czwarty. Dopiero uczy się nowego samochodu. Ale to łebski i pojętny uczeń i nauka przychodzi mu łatwo.

Zanosi się niespodziewanie na całkiem ciekawy sezon. Będzie się działo.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA