REKLAMA

Zmarły Bianchi miał zastąpić Raikkonena w Ferrari

Kariera francuskiego kierowcy wyścigowego była prowadzona przez Ferrari. Bianchi był członkiem Akademii Kierowców włoskiej stajni.

Jules Bianchi

Tragiczna wiadomość o śmierci francuskiego kierowcy F1 dotarła do nas w piątek. Jules Bianchi zmarł w szpitalu w swojej rodzimej Nicei na skutek poważnych obrażeń odniesionych w wyścigu GP Japonii na torze Suzuka w październiku ubiegłego roku. Wtedy po raz ostatni siedział za kierownicą bolidu.

Były szef Ferrari, Luca di Montezemolo stwierdził, że Bianchi był typowany na nowego kierowcę teamu Ferrari. Miał wejść w miejsce Kimiego Raikkonena. Nic dziwnego, Francuz od lat związany był z włoską marką. Był członkiem Akademii Kierowców Ferrari.

REKLAMA

Na kilka dni przed feralnym wyścigiem GP Japonii Jules powiedział, że "po wygaśnięciu kontraktu z Marussią, czuje się gotowy, żeby przejść do Ferrari". - Według naszych planów po pobycie w Marusii miał awansować do lepszego zespołu, aby dalej się rozwijać i być gotowym na wielki skok. Planowaliśmy to od dawna, ale niestety los nie był łaskawy - powiedział w telewizji Sky Italia Montezemolo.

Pogrzeb Julesa Bianchi odbył się dziś rano w katedrze Sainte Reparate w Nicei.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA